Monthly Archives: December 2010

Konsekwencje

Efekty housing bubble w Hiszpanii – właściciel firmy budowlanej nie zapłacił pracownikowi, wobec czego ten miał zostać wyeksmitowany. W efekcie zastrzelił pracodawców i pracowników banku. Podobno zabójcy jest teraz lżej. Ciężej może być tym, którzy myślą, że w Polsce bańki budowlanej nie było i że kłopoty reszty świata Polski nie dotyczą. Zielona wyspa Europy jest niezatapialna, prawda?

Kolejna fala spektakularnych protestów w Grecji:

Ciekawe, kiedy w końcu nie będzie dawało ukryć się, że kraje PIIGS są bankrutami? Czy UE pójdzie w kierunku rozwiązań znanych z USA i zacznie monetaryzować dług (skup obligacji za drukowaną gotówkę), czy raczej pozwolą Grecji wyjść z euro i powrócić do łże-drachmy, która od razu wpadnie w spiralę kilkudziesięcioprocentowej inflacji?

No i pytanie najciekawsze – kiedy zawiodą w Polsce zabiegi kreatywnej księgowości, czyli walka z zadłużeniem polegająca na zmianie sposobu obliczania wysokości zadłużenia budżetowego? I jeszcze jedno pytanie – kiedy na ulicach zbankrutowanej Polski będą biegać rodacy z koktajlami Mołotowa?

Tymczasem mózgi są sprawnie poddawane zamuleniu – dziś o 20tej można wybierać pomiędzy Barwami szczęścia (odc. 507), Na wspólnej (odc. 1361) oraz hitowym Światem według Kiepskich (odc. 352), podlane obficie reklamami z kiczowatym Mikołajem.

Share This Post

Chiny

Kolega SiP znalazł w sieci ciekawy materiał filmowy. Najwyraźniej w sytuacji, gdy temat nie dotyka USA, media potrafią mówić prawdę. Jakoś tak się składa, że takich klipów o tragicznej sytuacji gospodarczej w Stanach nigdy się nie emituje.

Od dłuższego czasu śledzę temat nowych lecz pustych miast w Chinach. Wszystko wskazuje, że chińska odmiana Real Estate Bubble bliska jest spektakularnego pęknięcia. To mnie cieszy, uważam Chińczyków za barbarzyńców zalewających świat, wobec czego źle im życzę. Zresztą Azjaci tak samo uznają Europejczyków za dzikich i też życzą im źle.

Chiny są w bardzo trudnym położeniu ekonomicznym. Jeżeli budowanie kraju nie jest już oparte na eksporcie tylko na pęcznieniu bańki spekulacyjnej, to będziemy mieli niedługo piękną tragedię – jak w USA, tylko na większą skalę.

Zakupy obligacji USA powodują, że Chiny muszą emitować swoją walutę by skupować dolary. W efekcie mamy w Chinach inflację wyeksportowaną z USA. Próba podnoszenia stóp procentowych przez rząd Chin może być czynnikiem kończącą spekulacje – wyższe procenty podniosą spłaty kredytów i wyzwolą falę bankructw. Natomiast jeżeli stopy pozostaną niskie, będziemy mieli inflację niszczącą gospodarkę Chin.

Konsekwencje będą tragiczne dla całego świata. Pozytywna strona jest taka, że spadną ceny surowców zasysanych przez Chiny. Być może dzięki spadkowi zapotrzebowania na paliwa płynne będziemy mogli na chwile zapomnieć o Peak Oil i cieszyć się z ‘amerykańskiego stylu życia’, o którym Bush powiedział, że nie podlega dyskusji.

Do końca roku wpisów będzie mniej – więcej pracy i więcej wyjazdów oznacza mniej czasu.

Share This Post

Dług

Zadłużenie się nie jest rozwiązaniem żadnego problemu, zwykle samo jest problemem. Jeżeli weźmie się biednego człowieka i pożyczy się mu gotówkę, to zwykle po pewnym czasie mamy biednego człowieka z długiem. Sytuacje, w których człowiek ten pomnożył te pieniądze i ‘stanął na nogi’ są tym bardziej jednostkowe im bardziej biedny jest człowiek.

Ludzie są biedni nie bez powodu. Może to być przeludnione środowisko lub gospodarka, która po prostu nie jest w stanie dostarczyć dochodu umożliwiającego wyższy poziom życia czyli ‘bycie bogatym’. Czasem zdarza się, że ludzie dotknięci są jakimś mniej lub bardziej poważniejszym problemem – np. są uzależnieni, chorzy, nie mają żadnych przydatnych umiejętności, czy są zwyczajnie leniwi. I tu jeszcze raz wracamy do problemu – gotówka w rękach takich ludzi to bardziej problem niż jego rozwiązanie.

Warto jeszcze raz przypomnieć szeroko znane doniesienia o losach ludzi, którzy nagle wygrali wysokie nagrody w lotto. Ogromnie dużo takich przypadków kończy się źle – ludzie tracą nawet te niskopłatne prace jakie mieli, rozpadają się im rodziny, padają ofiarami zabójstw czy oszustw.

Rozwiązaniem problemu jest oszczędzanie, powolne dorabianie się tego co się ma. Gdy wydaje się owoce swojej pracy zawsze ma się w pamięci poniesiony wysiłek. Wydatki są znacznie bardziej przemyślane niż w przypadku pożyczki. Ma się również znacznie bardziej ostrożne nastawienie do rzeczywistości.

To może wyglądać na tautologię, ale wydawanie zaoszczędzonych pieniędzy wiąże się również z tym, że mogły zostać zaoszczędzone. Innymi słowy, bywają ludzie, którzy żyją ‘na styk’ jak pan alkoholik czy pani wdowa z siedmiorgiem dzieci – tacy ludzie nie oddadzą pożyczki i nie odniosą z niej żadnej pożyczki. Chwilowa ulga i możliwość zakupu paru flaszek bądź nakarmienia kilka razy potomstwa nie kompensują szykan jakie nałożą banki – zajęcie renty czy nieruchomości, o ile się takowe jeszcze posiada.

Całym tym powyższym wywodem o kredytach dla osób biednych zupełnie nie przejmują się banki. Parafrazując Stalina, jeden niespłacony kredyt to nieszczęście jakiegoś człowieka, milion kredytów to czysta statystyka. Banki zdają sobie dokładnie sprawę, że pewna część kredytów będzie niespłacona. W zależności od tego, czy istnieje jakieś zabezpieczenie lub majątek możliwy do zajęcia ustala się stopę oprocentowania – kredytobiorcy muszą ponieść koszt pozyskania kapitału, koszty operacyjne banku oraz mieć swój malutki udział w niespłaconych kredytach innych klientów danego banku. No i oczywiście musi pozostać pewien mniej lub bardziej skromny zysk banku. I trzeba pamiętać, że przy bardzo ryzykownych kredytobiorcach konieczne jest stosowanie tak wysokiego oprocentowania, że mamy bardziej do czynienia z lichwą niż z kredytowaniem.

Ta długa przedmowa konieczna jest do zrozumienia materiału z Wyborczej, mówiącym o laureacie Nobla, który z zawodu jest lichwiarzem udzielającym drobnych pożyczek indyjskiej biedocie. Kilka lat temu, wraz z ogłoszeniem wygranego Nobla, przez chwilę zacząłem się zastanawiać nad modelem biznesowym Yunusa. Jak to możliwe, że wcześniej nie udało się osiągnąć sukcesu, to jest banki nie były skłonne udzielać pożyczek. Prasa sugerowała, że to zła wola banków, które nie chciały ‘bawić się’ w drobne kredyty. Ponieważ wszyscy wiemy, że banki to zło (ponieważ żaden z nas nie jest właścicielem jakiegoś banku), teza ta wyglądała na prawdopodobną.

Okazało się jednak że jest zupełnie inaczej. Banki nie udzielały kredytów, ponieważ ludzie nie posiadali zdolności kredytowej. Teraz ich upowszechnienie spowodowało falę ludzkich tragedii czasem kończących się samobójstwami. A ludzie w większości jak byli biedni tak i dalej są biedni, tylko p. Yanus jest bogatszy o kwotę czeku otrzymanego w Oslo.

Share This Post

PJN

Mamy więc nową partię prawicową. Opublikowano program, znacznie bardziej konkretny niż propozycja Palikota. Przyjrzyjmy się szczegółom:

Kluzik-Rostkowska zarzuciła rządowi i Platformie Obywatelskiej brak działań i odwagi prowadzenia poważnej polityki.

Ciekawe, czy rząd stworzony przez PJN miałby odwagę zbilansować budżet. Poszczekują, a są z tej samej gliny co ci aktualnie przy korycie.

Kluzik-Rostkowska mówiła też o narastającym zadłużenia państwa, przy równoczesnym rozroście biurokracji.

Ciekawe, kogo zwolniłaby z pracy i kogo z grona znajomych zatrudniłaby.

Posłanka podkreślała potrzebę ułatwień dla przedsiębiorczości i wprowadzania jasnego i przejrzystego prawa.

Gdybym tak dostawał choć jedną złotówkę za każdym razem gdy słyszę o wprowadzaniu jasnego i przejrzystego prawa … byłbym dziś bogatym rentierem …

Liderzy PJN przedstawili założenia programu nowej partii. Jej najważniejszym celem ma być rodzina.

Super. Czyli koniec przywilejów podatkowych czy w dostępie do przedszkoli dla singli? No i jak się ma troska o rodzinę w świetle dążenia do bilansowania budżetu? Czy wsparciem w wydatkach na dziecko będzie uścisk ręki Poncyliusza czy Kluzik?

Zapowiedziano też szereg zmian dotyczących gospodarki, szczególnie działania przedsiębiorców, którzy jak powiedział Paweł Poncyliusz, powinni być traktowani jako dobro narodowe.

Najlepiej wsadzić przedsiębiorce jak drogocenny zabytek za grubą szybę albo jeszcze lepiej – za kratę.

PJN chce też, by część pieniędzy z Otwartych Funduszy Emerytalnych, trafiała do Krajowego Funduszu Kapitałowego. Jak mówił Poncyljusz, mogłoby to być 3 proc. lub 5 proc. – Dzięki temu nowe firmy będą miały dostęp do pieniędzy, do funduszy.

I kto będzie przydzielał dostęp do kapitału? Urzędnik posiadający szerokie grono znajomych i rodziny?

Poncyljusz podkreślił, że obecnie prawo pracownicze i podatkowe skłania do tego, by pracodawcy i pracownicy uciekali w szarą strefę, w umowy na minimalne stawki, umowy zlecenia, czasowe, co ogranicza Polakom dostęp do rynków finansowych. – Który bank dziś udzieli pracownikowi, który ma umowę zlecenie jakikolwiek kredyt? Musimy przerwać ten zaklęty krąg – zaznaczył.

Jest tylko jedna możliwość – zmniejszyć obciążenia składkami ZUS. Ale tego nie da rady Poncyliusz zrobić, nawet czarodziejską różdżką, ponieważ natychmiast zbankrutowałby budżet państwa.

Poseł zapowiedział zmniejszenie klina podatkowego (różnicy między wysokością pensji płaconej przez pracodawcę, a tym co faktycznie otrzymuje pracownik) dla najmniej zarabiających.

Doskonale, czyli mniejsze podatki. Ale jak to się ma do wspomnianego likwidowania deficytu budżetowego?

Wiceprzewodnicząca PJN Elżbieta Jakubiak podkreślała wagę polityki prorodzinnej. Zapowiedziała, że klub PJN złoży w Sejmie projekt ustawy prorodzinnej, która uwzględni ilość dzieci w rodzinie.

Doskonale. Więcej socjału na pewno pomoże budżetowi.

Liczba osób, które będą się dzieliły dochodem rodziców jest dla nas najważniejsza. Musimy taki projekt przedstawić. On spowoduje, że znacznie inaczej poczuje się każda polska rodzina – mówiła. Dodała, że Polsce potrzebna jest polityka rodzinna skierowana do nas wszystkich, taka, która nie dyskryminuje, taka, która pozwala się rozwijać.

O to powinno się zapytać w narodowym referendum. Widzę następujące pytania:

– czy chciałbyś się poczuć inaczej?

– czy chciałbyś, żeby twoja rodzina się rozwijała?

Interesujące, że partie polityczne wygrywają w Polsce wybory pod hasłem przeprowadzania reform. Oznacza to, że większość jest za ograniczeniem przywilejów mniejszości. Gdy przychodzi do realizowania obietnic wyborczych okazuje się, że rząd boi się tej uprzywilejowanej grupy tak bardzo, że wyciśnie ostatnią złotówkę podatkami z większości, by tylko nic nie zmieniać. I ta prawda dotyczy wszystkich premierów-obsranych-ze-strachu-karierowiczów w całej historii III RP.

A jak w rzeczywistości robi się programy polityczne? Tak samo jak ‘Koncert życzeń’. Wiadomo, co Polacy chcą więc im się to mówi. Wystarczy im to wszystko obiecać, a że to nierealne to będziemy martwić się po wygranych wyborach.

Przygotowałem swój własny program wyborczy dla mojej partii ‘Naprzód, Polsko!’ (NP):

– radykalne obniżenie podatków oraz akcyzy na wódkę i papierosy

– walkę o więcej dotacji z UE

– ochronę naszej ojczyzny przed wykupywaniem jej przez obcokrajowców

– prowadzenie dyplomacji w kierunku polskiej racji stanu

– szybkie i skuteczne polepszenie istniejącej sytuacji w kierunku rozwoju, szczególnie młodzieży

– zwiększenie najniższych emerytur do poziomu 1000 zł netto

– ograniczenie przywilejów oprócz tych, których ograniczyć nie wolno

– wprowadzenie przepisów upraszczających prowadzenie działalności gospodarczej z jednoczesnym naciskiem na zabezpieczeniem konsumentów przed oszustami i szkodliwymi produktami

– ukrócenie brutalności Policji i eliminacja przestępstw przeciw mieniu poprzez wprowadzenie stanowczej walki z przestępczością (zero tolerancji)

– wprowadzenie narodowego programu budowy mieszkań (NPBM) w którym każda młoda rodzina z dzieckiem miałaby możliwość taniego wynajmu lub zakupu mieszkania

– budowa 1000 nowych złobków i przedszkoli

– likwidacja deficytu budżetowego dzięki zmniejszeniu podatków i zwiększeniu świadczeń społecznych

– likwidacja Narodowego Funduszu Zdrowia i wprowadzenie nowych rozwiązań szybko likwidujących problemy służby zdrowia

I kto na mnie nie zagłosuje, ten jest przeciwny dobru naszej ukochanej Polski, której tamci inni źli politycy wcale nie kochają!

W komentarzach można dodawać swoje postulaty, które na pewno wdrożę zaraz po objęciu teki premiera.

Share This Post

Energia

P. Duda napisał bardzo ciekawy wpis nt. źródeł energii. Warto pokusić się o drobny przyczynek do tego wpisu.Warto przeanalizować udostępnione wykresy i pokusić się o kilka refleksji.

Przede wszystkim trzeba zadać sobie pytanie, na ile możliwe są rezerwy proste w świetle zbliżającego się kryzysu Peak Oil. Pierwsze co się skończy, to przejażdżki rekreacyjne i dojeżdżanie do pracy w stylu ‘1 osoba w 1 samochodzie’. Bez wątpienia z biznesowego punktu widzenia furorę zrobią serwisy (lub najprawdopodobniej 1szy serwis na rynku) dobierające ludzi dojeżdżających w tym samym czasie w podobne miejsce oraz firmy robiące oprogramowanie do telekonferencji (Cisco już mocno się w tym osadza).

Potem trzeba wziąć pod uwagę substytucję. Wszystko wskazuje na to, że gaz ziemny będzie pierwszym kandydatem do zastępowania ropy, co widać dokładnie na wykresie Danii. Ten proces już się dzieje globalnie, elektrownie napędzane dieslem przeszły do historii, może oprócz małych wysp, gdzie nie ma możliwości innego generowania energii. Ponadto gaz ziemny wydaje się najlepszym kandydatem do zastąpienia ropy tam, gdzie jest najbardziej potrzebna – w transporcie.

Tak jak Kuba wydaje się dobrym laboratorium Peak Oil, tak Polska może być dobrym przykładem tego, jak wygląda załamanie ciężkiej produkcji przemysłowej na wykresie zużycia energii. Można zwrócić uwagę, jak zaburzenia lat 80tych, zafundowane przez juntę Jaruzelskiego, mają się do transformacji ustrojowych i zastępowania ‘zbędnego’ przemysłu ciężkiego wysokim bezrobociem i trwałym deficytem handlowym. Istnieje scenariusz, w którym Chiny powtórzą wyczyn zafundowany Polakom przez ekipę transformującą gospodarkę ‘oraniem’ fabryk. Gdy skończą się zamówienia ze zbankrutowanej Ameryki lub skończą się zasoby węgla – Chiny będą miały spore spadki na wykresach.

Na koniec warto zastanowić się nad przyszłością. Wodór jak wiadomo jest oszustwem – to nie źródło energii tylko jego nośnik, a prawdziwym źródłem energii zwykle jest gaz ziemny. Każdy czytelnik wie, że EROEI wodoru jest tragiczne oraz to, że na tej planecie nie ma tyle platyny, by w każdym pojeździe zainstalować niezbędne ogniwo paliwowe. To ślepa uliczka, lansowana przez lobby naftowe, mające nadzieję, że zamydlą oczy publice do czasu wyczerpania zasobów, które eksploatują.

Na bezpośrednie przejście na technologie termonuklearne nie ma czasu. Nawet gdyby jutro odkryć sposób generowania energii np. z księżycowego helu to potrzeba 10-30 lat na zbudowanie niezbędnej infrastruktury. Na to zwyczajnie nie mamy czasu, biorąc pod uwagę, że Peak Oil mamy już za sobą i ilość dostępnej energii dla naszej cywilizacji spada.

Jedyną opcją wydaje się rozwijanie energii nuklearnej (reaktory powielające), co daje nam pewien oddech w sytuacji kończących się zasobów uranu. Druga opcja, dużo zdrowsza, to rozwijanie kolejnych generacji biopaliw – opartych na algach oraz całych roślinach, nie tylko częściach jadalnych. Atom może dać nam tanią energię elektryczną dla przemysłu, a biopaliwa umożliwić dalsze korzystanie z pojazdów silnikowych.

Niestety, zanim to się stanie, czeka nas bardzo głęboki kryzys związany z brakiem natychmiastowego substytutu nafty. Prace R&D oraz sama budowa infrastruktury wymagają czasu, którego zwyczajnie nie mamy. Ludzie zwykle nie rozumieją, że jeżeli pierwszy litr paliwa popłynie z fabryki np. w 2018 roku to jesteśmy ‘ugotowani’, ponieważ z każdym dniem światowe pola naftowe dają mniej ropy a dla światowej gospodarki niemożność zatankowania samochodów ma gigantyczne znaczenie.

Share This Post

Koliber

– To olbrzymi sukces – cieszy się Ludwik Kotecki, wiceminister finansów. Bruksela będzie brała w nawias pieniądze ulokowane w otwartych funduszach emerytalnych (OFE) przez cały okres ponoszenia przez Polskę kosztów reformy emerytalnej. Czyli nawet do 2060 r.
Wystarczy pstryknąć palcami i dług narodowy spada z 55% PKB do 43% ! Cud na skalę o wiele większą niż zamiana paru litrów wody w wino.
O ile kol. Duda chciałby wieszać Juliana Assanga, ja uważam Ludwika Koteckiego za znacznie lepszego kandydata, biorąc pod uwagę szkodę wyrządzaną Polsce a nie jakiemuś obcemu kol. Dudzie kraju. Warto zapamiętać sobie to nazwisko, może przydać się za kilka lat, gdy będziemy rozliczać odpowiedzialnych za bankructwo Polski. Z drugiej strony jeżeli Kiszczaka i Jaruzelskiego nikt do odpowiedzialności nie pociągnął, a są kretyni głosujący na synalka Gierka, to i chyba Koteckiemu nic się nie stanie.

Podobno zapytano kiedyś Benjamina Franklina co by zmienił lub dodał do Konstytucji USA – odpowiedział, że zabroniłby rządowi zaciągać długu.

Od lat powtarzam, że jedyny bezpieczny próg zadłużenia państwa wynosi 0%. Nie 30, 55 czy 60, lecz 0. Po przekroczeniu zera zawsze pojawia się pokusa, by zadłużyć się bardziej, co wcześniej czy później prowadzi do problemów ze spłatą. Wcześniej czy później obywatele stają się niewolnikami długu państwowego, tak jak w Polsce, gdzie na odsetki idzie cały podatek dochodowy od osób fizycznych. Wcześniej czy później długu nie da się już nawet obsługiwać i pojawia się hiperinflacja czy default. Bankructwo państwa jest nieuniknione już od pierwszego dnia zadłużania się, pytanie tylko czy zajmie to 10 lat czy ekstremalne 200, jak w przypadku USA.

Państwo odbiera obywatelom możliwość posiadania broni, tak by nie mogło dochodzić nawet sporadycznie do niemedialnych ataków szaleńców na szkoły czy do zabójstw złodziei radioodbiorników samochodowych. My musimy odebrać państwu (czyli osobnikom typu Tusk, Miller, Kaczyński, Oleksy, Pawlak czy Marcinkiewicz) możliwość rujnowania kraju, gdy oni wraz z rodzinami będą już uwłaszczeni i zabezpieczeni do końca życia.

Pojawiła się nowa inicjatywa ‘Polska bez długu’. Zachęcam do podpisania petycji, jak również do aktywnego sprzeciwu wobec populistycznym zapędom do zadłużaniu kraju.

Share This Post

Wiki do znudzenia

Popełniłem już wpis o WikiLeaks, kol. Duda odpowiedział swoimi wpisami. Nie ma sensu ciągnąć tej dyskusji w nieskończoność ale warto, by wypowiedział się p. Molyneux, bardzo błyskotliwy komentator z Kanady:

Proszę zwrócić szczególną uwagę na 4 minutę. Nie da się tego powiedzieć lepiej – to rząd czyta nasze mejle i podsłuchuje rozmowy telefoniczne i wsadza swój cyfrowy palec w nasz cyfrowy odbyt, ale w zamyśle nie miało to zachodzić w obie strony. Szaleństwem jest koncepcja, że my moglibyśmy prześwietlać rząd tak, jak on prześwietla nas.

I dalej – rząd USA poprzez swoje agendy wydał biliony dolarów przez dekady swojej działalności i nie był w stanie ani przewidzieć zamachów 9/11 i nie miał pojęcia, że Związek Radziecki jednak się wywróci. Nie mieli żadnego pojęcia, co tak naprawdę dzieje się na świecie.

Share This Post

Patenty

Wyborcza zdała sobie sprawę z kwestii poruszanej na blogu – każda produkcja czegokolwiek na rynek globalny może być zaskarżona przed amerykańskim sądem i usunięta z tego rynku. Nie ma szansy, aby produkowane urządzenie nie naruszało co najmniej jednego patentu czy wzoru użytkowego. Oczywiście, za wszystko płaci konsument – opłaty prawnicze przerzucane są na ceny produktów końcowych, a same produkty mają niższą funkcjonalność niż mogłyby mieć. Beneficjentami są miliony amerykańskich prawników oraz oligarchowie, posiadający prawa do wszystkiego – od patentów po prawa autorskie do książek i utworów muzycznych. Warto nadmienić, że obecnie wdraża się przepisy mówiące o niewygasaniu praw autorskich 99 lat po śmierci twórcy, zapewne celem lepszej ochrony wdów i sierot.

Share This Post

Rekwizycja

Kolega Ockham odniósł się do moich wcześniejszych wpisów o biegunce legislacyjnej. Warto, abym mógł się odnieść do tego.

Zapaść systemu prawnego już dawno zaczęła się opuchlizną systemu podatkowego. Proszę spojrzeć na informacje sprzed kilku lat, dotyczącą objętości prawa podatkowego w USA. Wszyscy zainteresowani wiedzą, że nikt nie zna całości przepisów, ponieważ jest to zwyczajnie niemożliwe, gdyż przepisy zawierają siedem razy więcej słów niż Biblia. W tej sytuacji orzecznictwo staje się całkowicie przypadkowe i w zasadzie każdy zarzut można uprawomocnić i obronić przed sądem.

W Polsce sytuacja nie odbiega daleko od Stanów. Podatki nadzwyczajne (akcyza) nałożone są na co tylko się da, od soli przez opakowania aż do wszelkiego rodzaju nośników energii. VAT, który miał być podatkiem dotykającym ostatecznego konsumenta dzięki mechanizmowi kompensowania podatku należnego i naliczonego staje się podatkiem obrotowym, czyli takim, który trzeba ponieść w pełnej wysokości (wymiar podatku = stawka * sprzedaż). Odliczenia są obcinane, zaczyna się od paliw płynnych i pojazdów właśnie teraz wprowadzanych.

Podobnie penalizacja staje się obłędna. Na własne oczy widziałem sprawę karno skarbową, w której zarzucono podatnikowi nielegalną działalność gospodarczą i przestępstwo polegające na nieprowadzeniu księgi przychodów i rozchodów (art. 60 § 1 KKS). Przestępstwo polegało na sprzedaży na Allegro 19 przedmiotów w ciągu 5 lat.

Zbliżają się czasy, gdy państwa będą tracić zdolność kredytową i skończy się funkcjonowanie na kredyt. Powstałą dziurę w dochodach trzeba będzie czymś zatkać. I oprócz druku pieniędzy jedyną opcją wydaje się rabunek obywateli – nie chcą dobrowolnie kupować obligacji to pieniądze zabrane zostaną siłą. Spodziewam się brygad dokonujących szybkich spraw karno-skarbowych – w PRL temat był doskonale opracowany. Wystarczyło, by podatnik wykazywał ‘zewnętrzne oznaki wysokich dochodów’, na przykład posiadając Dużego Fiata i ‘willę’ by stosowano wobec niego ‘domiar‘. Gdy dojdzie do inflacji spowodowanej wysokimi cenami, wprowadzone zostaną ceny maksymalne (urzędowe), co pokaże młodemu pokoleniu na czym polegają puste półki i czarny rynek. Wtedy zostanie też wprowadzona jakaś forma wymyślonej przez Jaruzelskiego Inspekcji Robotniczo-Chłopskiej, mająca walczyć ze złymi spekulantami, również karami podatkowymi i zajęciami mienia.

Działania fiskusa, jakich można się spodziewać w najbliższych latach można przyrównać tylko do rekwizycji dokonywanych w czasie wojny. Przychodzi grupa ludzi w mundurach i pod bronią zabiera co potrzebuje, zostawiając oczywiście pokwitowanie opatrzone pieczątką oraz uzasadnieniem prawnym. Wszystko bardzo zgodne z przepisami i bardzo skuteczne – ‘przecież to chyba chwalebne, że rozkułaczają sąsiada, należy się chamowi. A mnie nie rozkułaczą, bo i za co.’ Dokładnie te same mechanizmy psychologiczne które działały przez ostatnie pokolenia zadziałają i w tym.

Wszystkie zastosowane środki obejmą i zniszczą klasę średnią, fundament zdrowego społeczeństwa, dokładnie tak jak pokazał nam to okres PRL. Nędzarzy nikt nie ruszy, jako że nie ma im co zabrać, natomiast można ich użyć do szczucia przeciwko innym obywatelom. Oligarchów też nie, ponieważ mogą oni ponieść koszty ukrywania kapitału poza swoim ojczystym krajem (na przykład wynajem sejfu w Szwajcarii celem składowania tam sztabek złota). Być może będzie też dochodziło do przypadków jawnej walki oligarchów z władzami fiskalnymi, jak to widzimy w Rosji.

Kolega Ockham dobrze spuentował swój wpis. Musi dokonać się reset systemu – odeszły do lamusa papierowe korony austro-węgierskie, odeszły też tamtejsze przepisy prawne. Podobnie z USA – dolar jest skończony, tak jak i prawo tego kraju. Mam również podobne podejrzenia co do euro oraz przepisów prawnych krajów tworzących Unię. A my w tym czasie będziemy musieli jakoś postarać się przeżyć.

Share This Post

Licencje

Wielokroć wspominałem o biegunce ustawodawczej, chorobie dotykającej cały cywilizowany świat. Jednym z jej objawów jest licencjonowanie każdej formy pracy – praktycznie w każdym zawodzie wartym wykonywania konieczne jest uzyskanie takiej czy innej licencji lub koncesji. Ten problem szczególnie dotyka USA, gdzie nawet proste zawody budowlane wymagają wieloletnich praktyk by uzyskać możliwość podejścia do egzaminu zawodowego. Wszystko teoretycznie dla ochrony konsumenta, w praktyce dla zamknięcia dostępu do zawodu, zmniejszenia konkurencji oraz nabijania kieszeni urzędasom.

Widać niektórzy zaczynają zdawać sobie z tego sprawę. I tak powstał filmik:

Share This Post