Populizm

Andrzej Lepper jest dziś ikoną polskiego populizmu. Taki ordynarne jechanie pod publikę jest po prostu śmieszne i już nigdy społeczeństwo nie złapie się na jego lep. Czyżby?

Każdy rząd demokratyczny jest populistyczny. Na tym opiera się koncepcja demokracji telewizyjnej, że codziennie badane są opinie społeczne i podejmowane są takie kroki by publikę zadowolić, gdy tymczasem oligarchia rządzi i zarabia. Przykład?

Społeczeństwo zaniepokojone jest zabójczymi dopalaczami. (Nieważne, że dotąd nikt od nich nie umarł). Zakazujemy, nawet gdy jest to niezbyt zgodne z prawem. Przy okazji dyskusja społeczna odchodzi od najważniejszego tematu – zbliżającego się bankructwa systemu emerytalnego, który pociągnie za sobą całą resztę finansów publicznych. Mamy więc zasłonę dymną, gdy tymczasem wielki biznes produkujący leki ma układ z ministerstwem polegający na refundowaniu leków, nawet gdy są tańsze zamienniki. Paru cwaniaków zbija kolosalna kasę gdy tymczasem cały kraj pędzi w stronę przepaści!

Problem rządu polega na tym, że nie można zmienić zasad matematyki. Na pytanie ‘Ile jest dwa plus dwa’ Tusk odpowiada ‘Krzyż !’ albo ‘Dopalacze !’, ale nie zmieni to faktu, że kiedyś trzeba będzie przyznać że ‘cztery’. Bankructwo Polski jest nieuniknione tak samo jak Grecji, jest to tylko kwestią czasu kiedy się to stanie i kiedy ten fakt przebije się do móżdżków wyborców, ogłupionych ciągłymi tematami zastępczymi.

Gdy się już jednak stanie tak, że ‘płaszcza nie ma’ i brakuje kasy na wypłatę zobowiązań budżetowych wtedy będą dwie możliwości – zgwałcić porządek konstytucyjny i nakazać NBP druk złotówek (powrócimy do wysokiej inflacji znanej z końcówki PRLu) lub ciąć wydatki (na przykład na edukacje).

Takie zabiegi wywołają niepokój posiadaczy polskiego zadłużenia, z którego duża część jest krótkoterminowa i wymaga ciągłego rolowania. Odmówią oni zakupu kolejnej porcji obligów, wybiorą złotówki, które natychmiast zamienia na walutę i wytransferują. To spowoduje osłabienie złotówki i wzrost kosztów obsługi długu zagranicznego wyrażonego w walutach obcych. Nie dość, że brak kasy na bieżące wydatki budżetowe, to pożyczyć trudno i drogo a obsługa zadłużenia coraz droższa. Dodatkowo UE nam nie pomoże, ratując strefę euro resztkami posiadanych zasobów. Jest to przepis na idealną burzę i co więcej – jest to scenariusz 100 % pewny i nie do uniknięcia.

I w tym miejscu trzeba powrócić do Leppera. Na kogo zagłosują wyborcy w Polsce, gdy zbankrutuje? Na Tuska i jego kolegów pseudoliberałów? Raczej na kogoś nowego, kto obieca, że rozliczy winnych i przywróci czas prosperity, no może trochę kosztem ‘tymczasowego’ ograniczenia ‘części’ wolności politycznej i gospodarczej. Chyba wszyscy się na to zgodzą, nie pojawi się żaden zdrajca życzący ojczyźnie źle? Taki element od razu się będzie ‘tymczasowo’ izolować na jakimś naszym odpowiedniku Guantanamo. Kaczyński wydaje się przy takiej opcji mężem opatrznościowym, dla którego warto rozdać klerowi resztę majątku narodowego i wprowadzić karę 25 lat więzienia za posiadanie prezerwatywy.

Jestem całkowicie pewny, że sytuacja w gospodarce światowej przypomina dwa pędzące na siebie dwa parowozy, z tym że całą sytuację oglądamy klatka po klatce. Wiadomo, że dojdzie do katastrofy i że jest to nieuniknione. Efektem będzie nędza, będąca pożywką dla populizmu. A populizm wiemy czym się kończy – obozami koncentracyjnymi i kopaniem okopów.

Ostatnio zabrało nam 10 lat od początku kryzysu w USA (1929), przez populizm w Niemczech (1933) do wojny w Europie (1939). Kryzys zaczął się w 2008, populizm będziemy mieć w 2012 a czołgami pojeździmy sobie (lub po nas pojeżdżą) w 2018.

Share This Post

7 thoughts on “Populizm

  1. @Doxa
    populizm będziemy mieć w 2012 a czołgami pojeździmy sobie (lub po nas pojeżdżą) w 2018.

    Po Korei przyznacie, że chyba świat nieco przyspieszył.

  2. Witam. Nie mogę zgodzić się z Autorem na temat zadłużenia, ale z końcówką artykułu nie można się nie zgodzić – wojna lub NWO – wybierz swoją truciznę.

  3. @ marcin
    > wojna lub NWO

    Raczej najpierw wojna, potem NWO. Jak dotąd nowe porządki poprzedzone były twardym resetem w postaci pożaru całego kontynentu. Myślę że istniejący porządek (i obecny, i przeszłe) mają zbyt dużą inercję, zawsze siły, które wolą zachować status quo mają najwięcej do powiedzenia. Tu się zaklajstruje, tu się poprawi, byle dalej dało się utrzymać przy żłobie. Dopiero ktoś zdesperowany jest w stanie podpalić świat żeby zmienić wszystko. A tak zdesperowani są właśnie populiści, bo nie mają nic, a do zyskania wszystko.
    Strach się bać, czy nie znacie jakiegoś bloga o różowych “słitaśnych” misiach do czytania co rano? 😉
    Macio

  4. Może pudelek, ja mam pomysł na przyszłe ciężkie czasy założyć bordello, to będzie świetny biznesik 😉

  5. “wielki biznes produkujący leki ma układ z ministerstwem polegający na refundowaniu leków, nawet gdy są tańsze zamienniki”
    no właśnie od dopalaczy nikt nie zginął, ale od braku pieniędzy na leki prawdopodobnie giną ludzie codziennie. Nie mam danych ale kiedyś gdzieś czytałem że reforma służby zdrowia z lat 90 spowodowała wzrost liczby zgonów- ciekawe czy ktoś mógłby to zweryfikować.

  6. Przyznam, że ja liczyłem dotychczas bardzo podobnie, ale też zauważyłem podejrzane przyspieszenie- jak wiadomo. Wojna będzie- tylko zaczynam obawiać się jej wcześniej. Inna sprawa, że też od 1931 rozpoczęły się coraz liczniejsze lokalne konflikty i minęło jeszcze 8 lat

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *