Monthly Archives: September 2010

Pod wodą

Niedawno pisałem o flaczejącej polskiej bańce na nieruchomościach. Konsekwencją sytuacji, gdy spadają ceny jest to, że kredytobiorca jest winny więcej niż warta jest nieruchomość. Zjawisko to może być nawet głębsze, gdy mamy do czynienia z kredytem walutowym i waluta kredytu uległa wzmocnieniu względem złotówki. Mówimy wtedy, że kredytobiorca jest ‘pod wodą’ albo ‘upside down‘ albo też posiada ‘negative equity‘.

W Stanach, gdzie bańka pękła w 2006, najgorzej jest w Nevadzie. Można przyjąć, że w skali kraju 20% kredytobiorców musi spłacać więcej, niż wart jest ich dom.

W Polsce sytuacja jest opóźniona o dwa lata, problem dopiero zaczyna nabrzmiewać i przenikać do świadomości społecznej. Należy spodziewać się bardzo nieprzyjemnych sytuacji w roku 2012, gdy rynek osiągnie dno. Może być dość powszechna sytuacja, w której kredytobiorca będzie miał na sobie garb kredytu do spłacenia dwa razy większy niż wartość w 2012.

Jeszcze gorzej jest w Chinach, gdzie bańka dopiero zaczyna pękać (opóźnienie 4 lata w stosunku do szczytu bańki USA). Ceny są wyspekulowane na naprawdę wysokie poziomy, wyższe od tych które widzieliśmy w PL czy USA (tam był przeciętnie 2krotny wzrost cen począwszy od rozpoczęcia spekulacji). Jest wysoce prawdopodobne, że spowoduje to poważniejsze konsekwencje niż te znane z USA czy Japonii. To może być dłuższa przerwa we wzroście gospodarczym Chin, powtórzenie scenariusza japońskiego, z niedokapitalizowanym systemem bankowym i stagnacją trwającą wiele długich lat. Faktyczna niewypłacalność USA (wyinflacjowanie z długu) pogorszy jeszcze sytuacje i wymaże kapitał posiadany przez Chiny, niezbędny do przezwyciężenia recesji po pęknięciu bańki.

Nadzieją dla polskich kredytobiorców mogłaby być inflacja, która podbiłaby ceny nieruchomości. Niestety, w odróżnieniu od USA większość umów kredytowych w Polsce oparta jest na zmiennym oprocentowaniu, co dodatkowo pogarsza sytuacje rodaków. Zwiększenie oprocentowania kredytu oznaczałoby wzrost wysokości rat, wobec tego wzrosłaby suma kredytu do spłacenia.

Dodatkowo konsumenci w PL mają dużo mniej przywilejów. Nie mogą zbankrutować i pozbyć się nieruchomości z garbem długów – komornik będzie ich ścigał za dług do końca życia, jak również ich dzieci, które nie będą wiedziały/pamiętały o zrzeczeniu się spadku. Nie można też po prostu odesłać kluczy do domu, co załatwia sprawę niespłaconego kredytu na dom w USA, pod warunkiem że kredyt nie był refinansowany.

Share This Post

Archiwum

Złoto bije swoje rekordy. Srebro wystrzeliło w górę w spektakularny sposób i nie widać nawet śladu korekty. Dolar flaczeje w oczach. Przypomnijmy kilka moich wpisów sprzed lat:

30 listopad 2007:

Spadek kursu dolara dobiega końca – oceniają analitycy Goldman Sachs Group Inc. Zalecają oni inwestorom sprzedaż złota i spodziewają się stabilizacji kursu USD. “Nie widzimy żadnych oznak, które wskazywałyby, że USA zmierzają w stronę recesji” – mówi Jeremy Stretch, strateg walutowy w Rabobank Groep w Londynie. “Rynek akcji ma się dobrze i to spowodowało, że odżywa apetyt na dolara” – dodaje.

20 październik 2008:

Aktualnie, w przeddzien zgonu dolara, zloto jest ciekawym sposobem ochrony kapitalu. Szczegolnie zloto fizyczne jest obiecujace, gdyz zaczyna byc widac fikcje zlota papierowego – niby zloto jest tanie, ale nie mozna kupic nigdzie kupic zlotych monet po oficjalnej cenie (spot). Podobnie interesujacym zakupem jest  platyna, ktorej cena zblizyla sie do cen zlota.

18 grudnia 2007:

Dzisiejsza cena za zloto 780 $ to jest okazja, jaka sie juz nie powtorzy. Gdy publika zorientuje sie jak zostala oszukana pustym pieniadzem papierowym, zloto wroci do lask.

28 kwiecień 2006:

Z kolei banka spekulacyjna na rynku nieruchomosci moze peknac wczesniej niz ‘banka obligacyjna’, na dodatek banka obligacyjna spowodowac moze ogromny kryzys gosporczy, wiec i spadek cen. Sytuacja jest nie do przewidzenia.

Co takie male zuczki jak my mozemy zrobic w tej sytuacji ?
1. Nie oszczedzac w dolarach
2. Kupowac zloto, sa fundusze ktore to oferuja, mozna kupic tez monety i sztabki.
3. Oszczedzac. Zawsze trzeba byc przygotowanym na utrate pracy. Oszczednosci powinny wystarczec na co utrzymanie calej rodziny przez pol roku.

Dawno nie było otwartych komentarzy, a obiecałem przecież raz na jakiś czas umożliwić dyskusję…

Share This Post

Opór

Cieszy mnie to, że Polacy zdali test z odpowiedzialności za Polskę. Trend polegający na zadłużaniu kraju (czyli społeczeństwa) spowodował duży opór społeczny. Świadomość społeczna i chęć zatrzymania głupstwa jakie popełnia Tusk jest naprawdę wysoka. Można być dumnym ze sposobu reakcji naszych rodaków.

Nie miałem możliwości oglądać programu p. Lisa, ale ze streszczenia wyłania się ciekawy obraz poglądów p. Tuska. Najbardziej absurdalnie zabrzmiała teza o ‘walce rządu z deficytem’ – śmie to twierdzić facet, który ma szanse stać się największym ‘zadłużycielem’ Polski. Moja diagnoza jest prosta – premier boi się protestów towarzyszącym reformom, nie chce walk na ulicach czyli modelu greckiego. Chce sobie spokojnie dorządzić do końca kadencji i oddać cały ten burdel następcom.

Najgorsze jest to, że premier zapomniał, że Polacy znacznie bardziej popierają reformy niż ich brak – to właśnie dlatego miliony wyborców zagłosowały na Tuska, dały mu kredyt zaufania, który teraz spektakularnie zaprzepaścił. Może i uda się uniknąć palenia opon przez związkowców pozbawianych przywilejów, ale winszuję sobie bym mógł wziąć udział w paleniu opon przeciw zadłużaniu kraju na wypłaty wcześniejszych emerytur dla związkowych nierobów.

Smutne jest też to, że magister historii Tusk podejmuje błędne decyzje ekonomiczne nazywając wybitnych ekonomistów ‘pseudoekspertami’. To tak jakby alkoholik z marskością wątroby nazywał pseudoekspertami lekarzy zalecających zaprzestanie picia. Różnica jest tylko taka, że alkoholik jest uzależniony od wódki, a Tusk od wydawania nieswoich pieniędzy.

W całej tej akcji wybija się postać p. Rybińskiego, na dzień dzisiejszy najbardziej aktywnego działacza ekonomicznego. Życzę powodzenia, zarówno w walce z długiem/politykami jak i na świeżo objętym stanowisku rektora Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej w Warszawie. Zachęcam do zapoznania się z ciekawą dyskusją pomiędzy prof. Rybińskim a kilkoma ekonomistami:

Rybiński I i Rybiński II

Polemiczny wpis Trystero (z szacunku dla autora nie będę wchodzić w polemikę)

Krzak Gomułka Jankowiak (najlepsza odpowiedz)

Co do długu Polski jestem skrajnie pesymistyczny albo do bólu pragmatyczny, jak zwykle zresztą. Zapewne skończy się to w taki sam sposób jak zawsze – zadłużaniem aż do ostatniego grosza jaki można wyłudzić od kredytobiorców, a potem wyinflacjowanie się z długu i wymiana pieniędzy z solennymi zapewnieniami, że już nigdy do takiej sytuacji nie dojdzie, NBP będzie niezawisły i rząd będzie walczyć z długiem/inflacją. To się będzie dziać za kilka-kilkanaście lat, ale oczyma wyobraźni widzę już politykierów pokroju Tuska mydlących oczy wyborcom: ‘to wina ekip od Gierka do Tuska, my jesteśmy inni i uczciwi, i poradzimy sobie z problemem głodnych emerytów na ulicy, tylko musicie na nas zagłosować i kupić parę obligacji’.

Sytuacje będzie pogarszało starzenie społeczeństwa (spadek wpływów podatkowych, zwiększone wydatki) i Peak Oil (recesja i spadek wpływów podatkowych). Jedyne wyjście z sytuacji to zasada, że rząd nie może zwiększyć zadłużenie nawet o centa. Każdy kolejny budżet musi być zbilansowany.

Share This Post

Rzym

Z pewnym rozrzewnieniem wspominam lekcje historii – to był czas zupełnie zmarnowany, jedyne co można było wynieść z tych lekcji to kredę w kieszeniach. Twórcy podręczników i ministerialni dydaktycy nie mieli ani koncepcji o czym uczyć, ani pojęcia co tak naprawdę powodowało określone wydarzenia. Dopiero po latach nabrałem jako takiego pojęcia co się działo na świecie samodzielnie studiując źródła wiedzy.

W materiale skupiono się przede wszystkim na historii Polski. Historia Europy została całkowicie pominięta, tak jakby Polska była samotną wyspą gdzieś na Atlantyku.Tu atakowali nas Rosjanie, tu Niemcy – dlaczego jednak to robili było zagadką. Nie było wyjaśnione również dlaczego zwykle wygrywali. Okazuje się, że nie tylko chodzi o liberum veto – po prostu Polska miała zacofaną gospodarkę i przespała rewolucję przemysłową. W efekcie dochody budżetowe były niskie i nie było za co wystawiać armii.

Powody dla których wybuchały wielkie wojny i dochodziło do wydarzeń zwrotnych również były niewyjaśnione. Dopiero po latach dane mi było znaleźć wytłumaczenie Najazdu szwedzkiego (pusty skarb Karola Gustawa), Wojny secesyjnej (nowoczesna gospodarka Północy potrzebowała neoniewolników a nie niewolników dawnego typu, przywiązanych do ziemi), dojście Hitlera do władzy (odległy efekt krachu 1929 i Wielkiej Depresji) czy upadku komunizmu (przypadkowy efekt protestów społecznych na skutek niewydolności produkcji art. pierwszej potrzeby w PRL). Tego nie sposób wywnioskować z lektury podręczników ‘zalecanych przez MEN’.

Poniżej film odsłaniający kulisy upadku Rzymu:

To nie najazd barbarzyńców wykończył Rzym ani chrześcijanie, lecz bicie bezwartościowej monety (dewaluacja) oraz nadregulacja. Tak opiewany system ‘prawa rzymskiego’ tak naprawdę nie był dowodem wysokiego rozwoju społecznego, lecz ustawodawczą biegunką, zabijającą gospodarkę. Poniżej wykres zawartości srebra w rzymskich monetach, ukazujący postępujące odchodzenie od parytetu:


Ekonomia tłumaczy większość wydarzeń historycznych. USA były potęgą przez prawie 200 lat, ponieważ prawo nie ograniczało wolności wyznaniowych, gospodarczych i politycznych. Fundamentem był dolar oparty na złocie, pieniądz umożliwiający bezpieczne prowadzenie biznesu i przechowywanie kapitału.

W kontraście do USA stoi Francja. W momencie gdy Stany ogłaszają niepodległość i zaczynają budować swoje imperium Francja nieudolnie eksperymentuje z rewolucją. Brak jednak wolności i uczciwego systemu podatkowo – walutowego, co powoduje że przez kolejne 200 lat Francja pogłębia się coraz bardziej w upadku. Znajduje to ukoronowanie w kolejnych przegranych wojnach: francusko pruskiej, napoleońskich, I Światowej (wygrywają ją wojska amerykańskie, ratując tyłki Francuzom) i II Światowej (Francja pada szybciej niż Polska, Amerykanie ponownie ratują tyłki Francuzom). Mizeria Francji to wina ich nędznego prawa i braku złota jako pieniądza. To co budowało potęgę USA nie było obecne we Francji i powodowało jej upadek. Poniżej wykres ukazujący spadek wartości monet francuskich w stosunku do brytyjskich:

To co zabiło Rzym zabija i nas. Też mamy system prawny, który stoi na głowie. Ustawodawcza biegunka powoduje, że obywatel/przedsiębiorca powinien spędzać większość swojego życia czytając nowe akty prawne Parlamentu Europejskiego, parlamentu krajowego oraz rozporządzenia ministrów. Podatki są tak skomplikowane, że każdy przedsiębiorca jest z pewnością przestępcą – nie sposób znać wszystkich przepisów, więc nie sposób działać w zgodzie z nimi. Istne szaleństwo – prawo powinno być jak najmniejsze, a nie dostarczać nam codziennie setek nowych stron do lektury.

Podobnie system pieniężny powinien być prosty, oparty na złocie, nie podlegający dewaluacji i wykluczający możliwość zadłużania się podmiotów rządowych. To wszystko można zawrzeć w kilku prostych przepisach prawa (1. Tylko złoto i certyfikaty depozytu złota są prawnymi środkami płatniczymi 2. Każdy budżet państwa i samorządów musi być co najmniej zbilansowany 3. Zaciąganie długu państwowego jest z mocy prawa nieważne 4. Limit zatrudnienia urzędników państwowych nie może przekroczyć  1% populacji).

Najgorsze jest jednak to, że nikt nie ma świadomości tego, w jakim bagnie się znajdujemy. A to dlatego, że lekcje historii nikogo niczego nie nauczyły, bo były bezwartościowe poznawczo. Nie sposób nie zgodzić się z tezą, że ‘historia uczy, że niczego nie uczy’.

Share This Post

Twarde dane

Warto zwrócić uwagę na kilka ciekawych wykresów opublikowanych ostatnio.

Wykres pokazujący sprzedaż nowych domów.Warto zwrócić uwagę, że sprzedaż zawsze rosła po recesji. Nawet w ciężkich czasach kryzysów naftowych tak 70tych i w sytuacji gdy Volcker podniósł stopy procentowe podrażając kredyty – domy kupowano. Widać wyraźnie, że obecna recesja jest odmienna od tych z przeszłości, mamy do czynienia z zupełnie nowym paradygmatem.

Proszę zapoznać się z mało znanym w Polsce terminem Dead Cat Bounce. Dokładnie to widzimy na rynku nieruchomości w USA – martwy kot podłączony na krótko do wysokiego napięcia.

Zapasy domów wzrosły do poziomu 12 miesięcy, czyli ilość bud do sprzedania równa się 12krotności miesięcznej sprzedaży. Z punktu widzenia kupującego jest w czym wybierać, z punktu sprzedającego oznacza to, że pies z kulawą nogą nie przyjdzie obejrzeć wystawionego domu i można pożegnać się z perspektywą szybkiego i łatwego sprzedania nieruchomości.

Warto podkreślić, że wykres nie obejmuje tzw. shadow inventory, czyli nieruchomości odebranych przez banki, ale nie wystawionych na sprzedaż. Dla banku nie ma sensu sprzedawać domu za cenę $100 000 gdy wartość udzielonego kredytu wynosiła $200 000 – trzeba by zaksięgować $100 000 straty. Lepiej taki dom trzymać w księgach, niech stoi pusty.

Na poniższym wykresie widać, że prawie całkowicie stanęła branża budowlana. Nie widać boomu typowego dla końca poprzednich recesji. Ożywienie gospodarcze okazało się lekkim odbiciem od dna.

Indeks Case – Shiller pokazuje zmiany cen nieruchomości, poniżej w zestawieniu z cenami nieruchomości komercyjnych. Warto zwrócić uwagę, że w Polsce ceny nieruchomości zachowywały się podobnie, lecz są opóźnione w stosunku do cyklu ekonomicznego w USA o dokładnie dwa lata. W szczycie bańki spekulacyjnej w Stanach (wiosna 2006) cena nieruchomości wynosiła 1,8 ceny wyjściowej. W Polsce jest identycznie – warszawskie ceny z wiosny 2008 stanowią dwukrotność cen z 2004.

Bez wątpienia jesteśmy w połowie flaczenia polskiej bańki spekulacyjnej. Mieszkanie będzie warto kupić za około dwa lata, za około 30 % mniej niż w dniu dzisiejszym.Kto wie, może zobaczymy znowu mieszkania w Warszawie po 4000 zł/m kw ?

Na zakończenie jeszcze jeden wykres, zestawienie przedstawiające najważniejsze wskaźniki makroekonomiczne. To publikacja tych danych skutkuje w spadkach i wzrostach giełdowych. Jaką wartość mają te wskaźniki? Zerową. Czysty szum informacyjny. Równie dobrze można prognozować gospodarkę na podstawie szumu radiowego.

Share This Post

Desperka

Futrzak doskonale opisała sytuacje na rynku pracy – ilość powstających miejsc pracy jest kroplą w morzu nieszczęśników jej poszukujących. Znalezienie pracy to kwestia znajomości lub loteria – a nuż dane CV przebije się spośród tysiąca innych i wpadnie w oko pracodawcy. Pracy po prostu nie ma – w pogoni za zyskiem za wszelką cenę dopuszczono by Big Corpo zlikwidował produkcje w krajach cywilizowanych i przeniósł się do Azji. W konsekwencji produkty są tanie ale i miliony bezrobotnych i tak nie stać na ich zakup.

Jedyna droga wyjścia z tego szaleństwa bezrobocia to bankructwo krajów-importerów. Jeżeli USA nie będzie w stanie sprzedawać swoich obligacji i za pozyskane środki nabywać dobra w Azji, nadmierny import wyschnie i ustali się nowa równowaga w handlu zagranicznym – kraj będzie mógł importować tylko tyle dóbr, za ile eksportuje. Pozostałe dobra będzie trzeba wytworzyć w USA, co da falę zdrowego rozwoju gospodarczego, prawdziwego ożywienia gospodarczego a nie malowania trawy na zielono, co dziś obserwujemy.

Niestety, gracze będą chcieli rozegrać posiadane w rękach karty do końca. Importerzy (tacy jak Walmart) zarabiają miliardy dolarów na przewalaniu kontenerów z Azji do USA. Producenci w Azji przyjmują czek bez pokrycia (obligi USA) ponieważ dzięki temu tworzą u siebie miejsca pracy i rozwijają przemysł – podstawę zdrowej gospodarki. Dopiero default długu USA/PIIGS spowoduje wyjście z zaklętego kręgu zadłużania się i życia na kredyt.

Powróćmy jednak do zdesperowanych bezrobotnych. W Polsce zaczynają pojawiać się w przestrzeni publicznej osobnicy zdesperowani w poszukiwaniu pracy. P. Krupiak rozplakatował swoją podobiznę we Wrocławiu:

Prasa zachłysnęła się pomysłowością, co dowodzi po raz tysięczny braku wiedzy dziennikarzy o tym, co się dzieje na świecie. W Stanach, dotkniętych mocniej i dłużej Depresją takie billboardy pojawiły się już dość dawno temu i całkowicie straciły swoją skuteczność.

Niedługo pierwszy Polak wymyśli genialną i odkrywczą metodę zareklamowania się na Youtube:

Czekamy również na osobników rozdających CV na ulicach, tego w PL jeszcze nie ma:

Share This Post

Ruskie złoto

Wiele razy widziałem złote monety kolekcjonerskie wybite przez Mennicę Polską, na powierzchni których widać ciemne kropki. Wytłumaczenie jest proste – Mennica stosuje stop składający się z 90% złota i 10% miedzi, lecz stop wykonany jest byle jak. Po prostu w procesie produkcyjnym metale nie są dobrze wymieszane i w ciekłym złocie zawieszone są drobinki nierozpuszczonej miedzi. Gdy stop jest ochładzany i walcowany, część z tych drobin miedzi znajduje się na powierzchni monety, co skutkuje pojawieniem się kropki patyny.

To poważny problem dla kolekcjonerów, zwyczajnie oszukanych przez producenta. Kupują oni monety za całkiem sporą cenę, by po paru latach zobaczyć plamy. Wartość takiego zakupu zaczyna prędko zmierzać w kierunku ceny złomu złota. Przed sprzedażą można usunąć taką plamkę zanurzając monetę w kwasie, który rozpuści związki miedzi, ale to rozwiązanie nieuczciwe, zwyczajne przekazanie ‘czarnego piotrusia’ w inne ręce. Należy być bardzo uważnym przy zakupie monet z Mennicy.

Dużo gorszy problem mają Rosjanie. Na monetach inwestycyjnych wybitych przez tamtejszy bank centralny widać dokładnie takie same ciemne plamy jakie ja widziałem na monetach polskich. Wszystko wskazuje na to, że do złota domieszano pewną ilość miedzi i zrobiona to tak samo niestarannie jak w Polsce. Różnica jest taka, że w Polsce oficjalnie wiadomo, że próba złota wynosi 900, natomiast w Rosji bank centralny deklaruje próbę jako 999. Jeżeli w ruskim złocie jest miedź, oznacza to, że nie jest już próby 999. Ktoś zamienił złoto na miedź i co ciekawe sprawa nie wyszła wcześniej na jaw – najwyraźniej nikt nie sprawdził czy rzeczywiście złoto jest najwyższej próby.

Poniżej zdjęcie monety rosyjskiej i  polskiej*, można sobie porównać istniejące wady.

* tak, wiem, że stan polskiej monety jest kiepski i generalnie pozakolekcjonerski

Share This Post

Bandyci z prokuratury

Jak powszechnie wiadomo, adwokaci są dobrymi przyjaciółmi bandytów – bronią ich za pieniądze wcześniej zrabowane ofiarom. Ale jeszcze lepsi przyjaciele bandytów to prokuratorzy. Nius z dziś, który zasługuje na przekopiowanie:

Oskarżony o uszkodzenie ciała: Kazimierz S., 53 lata, żyje z inwalidzkiej renty. Gdy prokurator zażądał dla niego czterech miesięcy więzienia w zawieszeniu, grzywny i jeszcze nawiązki dla uderzonego, miał łzy w oczach. – Przecież tylko się broniłem – mówi.  Grzegorz S., “ofiara” inwalidy, jest sporo młodszy, postawniejszy, ma też kryminalną przeszłość – w toku sprawa o znęcanie się nad rodziną.

Wszystko zaczęło się w sierpniu zeszłego roku, gdy do Kazimierza S. zadzwoniła znajoma sprzedająca precle w centrum Krakowa. Prosiła o naprawę witryny w wózku. Ale oprócz niego na miejscu zjawił się też mąż sprzedawczyni. Kobietę obrzucił wyzwiskami, popychał, w końcu uderzył pięścią w twarz. Próbował interweniować jeden z przechodniów – za zwrócenie uwagi też dostał w twarz. Na sprzedawczynię sypią się znowu wyzwiska, mąż szarpie ją i popycha. Kazimierz S. nie wytrzymuje. Do agresywnego mężczyzny, mówi, by przestał i zostawił żonę w spokoju. W odpowiedzi sypią się na niego ciosy. – Upadłem na kolana. Odpadła mi proteza nogi (podkreślenie Doxa) – opowiadał potem w sądzie inwalida. – Krzyczał, że mnie “zaj…”, kopał. Byłem na kolanach, nie miałem jak się bronić. Wówczas sięgnąłem po młotek, który miałem za paskiem. Nadal mnie atakował, więc się nim broniłem i go uderzyłem.

Kazimierza S. policja  początkowo przesłuchała jako świadka, ale prokuratura wkrótce zdecydowała, że inwalida ma odpowiadać za uszkodzenie ciała, bo Grzegorz S. dostał w twarz i stracił dwa zęby. Wystarczyło do tego przesłuchanie jego adwersarza. – Oskarżony użył środka niewspółmiernego do obrony – twierdzi prokuratura.

Jakim to bandytą musi być prokurator, który sporządził ten akt oskarżenia i jakim bandytą musi być sędzia wydający wyrok? Gdzie jakiekolwiek ludzkie odruchy sumienia, bo o rozum nawet nie pytam? Poziom prezentowany przez parę tych bandziorów przekracza wszelkie granice, ociera się o poziom Gestapo. Najlepsze faszystowskie tradycje niech nam żyją!

Share This Post