PKWN

Bez większego echa przeszła kolejna rocznica PKWN. 21 lipca 1944 Polska straciła suwerenność, gdy Stalin ustanowił rząd marionetkowy w Lublinie. Przy tej okazji po raz kolejny nasuwa się refleksja o konsekwencje II Wojny Światowej dla Polski.

Jako konsekwencje negatywne można naturalnie wymienić utratę suwerenności, utratę sporej części społeczeństwa (w tym większość wartościowych obywateli), zniszczenie gospodarki i struktury społecznej. Przy bliższej analizie okazuje się jednak, że były pewne plusy. Aby to zrozumieć popatrzmy na dwie mapy z Wikipedii pokazujące rozkład języków używanych w II RP i poszczególnych narodowości:

Polaków było w Polsce raptem 69 %, resztę stanowiły mniejszości, versus 95,5 % dziś. Sporo rodaków mieszkało tuż za granicami kraju. Mało kto zadawał sobie pytanie – po co nam teren, na którym nie mieszkają Polacy?  Zwróćmy uwagę, że na w Polsce mieszkali Rusini, naród tak dziki, że nie posiadający żadnej świadomości narodowej. Ludzie ci w XX wieku nie wiedzieli właściwie gdzie żyją i kim są, mówiąc w swoim narzeczu rosyjsko-polskim że są ‘tutejsi’.

Oczywiście plusem II RP była różnorodność etniczna, to że można było zjeść we Lwowie smacznie w żydowskiej czy ukraińskiej knajpce. Minusem było to, że wielokulturowość doprowadziła do niesnasek w potem wzajemnego wyżynania się w czasie wojny – Ukraińcy rżnęli Polaków a Litwini Żydów. Ilość kombinacji w których się mordowano jest zresztą dużo wyższa. Wzajemna przemoc występuje zresztą w każdym kraju wielonarodowościowym – kto chce niech jedzie zobaczyć jak dziś wyglądają realia francuskie. Polska, będąc jednonarodowym ewenementem na skalę światową czerpie jednak pewne korzyści z tego, że jest skansenem. Przynajmniej muzułmanie z murzynami nie podpalają samochodów na przedmieściach Warszawy.

Tak więc Polska straciła obszary, na których mieszkało niewielu Polaków i zyskała granice, w których udało się umieścić większość rodaków. Oczywiście nie wszystkich, to w jaki sposób pozbawiono obywatelstwa Polaków za wschodnią granicą do dzisiaj jest hańbą dla wszystkich rządów – od wspomnianego PKWN do Tuska.

Wielce kontrowersyjna jest kwestia wymordowania mniejszości żydowskiej. Cześć Żydów prowokująco twierdzi, że holocaust był powodem dla którego mógł powstać Izrael (wypowiedz pod koniec wywiadu). Bez przelanej krwi naród ten nadal nie miałby swojego państwa. Czytając materiały źródłowe z czasów II RP wyczuwa się wyraźnie napięcie. Żydzi byli zjednoczoną mniejszością, potrafiącą walczyć o swoje prawa. Co gorsza byli konkurencją dla Polaków, zarówno jeżeli chodzi o prowadzenie biznesów jak i wolne zawody. To właśnie prowadziło do niesnasek, które do dziś wylatują z niektórych katolickich ryjów mimo, że Żydów już w Polsce dawno nie ma. Jak dla mnie jednak utrata mniejszości żydowskiej jest ogromną stratą dla Polski.

Kręcę z niedowierzaniem głową, gdy słyszę czasem nawoływania rewizjonistyczne. Sam w żartach wyrażam się czasem o Lwowie, że jest miastem pod ‘tymczasowym zarządem ukraińskim’. Realnie patrząc, po co nam Lwów, w którym Polaków jest tylko  4,1 %? Żeby okupować obce miasto czy może żeby wymordować tubylców i zasiedlić miasto przesiedleńcami z Polski? Absurd. Lepiej kolonizować bogate kraje pokojowo niż zbrojnie podbijać kraje biedne.

Kolejnym absurdem jest powoływanie się na misję dziejową, w której to Polacy mają ogarnąć wschodnią dzicz. Fakty są inne – Polacy nie potrafią ogarnąć dziczy na swoim własnym terytorium, przez co życie w Polsce każdego dnia prowadzi do pytań jakim cudem to państwo jeszcze działa. Polacy nie mają żadnego moralnego prawa do narzucania władzy innym narodom, szczególnie jeżeli nie potrafią ich chronić. A fakty historyczne są takie, że nasza tradycją narodową jest przegrywanie wojen i ciągłe tracenie niepodległości.

Share This Post