Domy i obligacje, czyli ostateczny koniec recesji

Jak zwykle jestem pesymistą. Od lat fundamenty gospodarki światowej są spruchniałe i cały czas jesteśmy karmieni propagandą sukcesu. Jest dobrze i będzie jeszcze lepiej. Popatrzmy na te cudowne wyniki:

Najżałośniejszy wynik od niepamiętnych czasów. Nasuwa się pytanie – kiedy sprzedaż nowych domów spadnie do zera? Gdyby wierzyć trendowi to gdzieś w 2012. Ale jest też wiadomość pozytywna – od 2012 sprzedaż nieruchomości zacznie rosnąć! Nic tylko kupować akcje firm budowlanych.

Mamy więc recovery i zielone pędy. Koniec recesji i ożywienie. Miliony ludzi, którym kończą się awaryjne zasiłki rzucają się masowo do zakupów domów. Ciekawe, kto chętniej kupi dom, pracownik zbierający ropę czy pracownik wypełniający formularze statystyczne. Dziś to najpewniejsze posady.

A może ci rzucają się do kupowania, co już mają jeden dom wart $150 000, na którym wisi kredyt na $300 000. Trzeba się przecież jakoś odkuć.

Kupujecie mieszkanie w Warszawie ? Developer wam powiedział, że ceny nigdy nie spadną? Pogadajcie z rodakami z Chicago. Ale ostrożnie z takimi prowokacjami – uważajcie na ślinę pryskającą z pyska. No i w dziób można dostać.

Ostatnio wypływają wyłącznie negatywne wiadomości. Giełda przestała na to zupełnie reagować. Godzina 10 rano: informacja o zbliżającem się do nas meteorze, który zmiecie życie na planecie -> giełda NYSE zjeżdza z 10500 do 10400. Godzina 14: giełda wraca do 10500. To się już staje śmieszne. Kompletne oderwanie obecnych notowań od realiów zdychającej gospodarki. 

Przyjżyjmy się, co się dzieje na rynku obligacji europejskich. ECB ostatnio uratował Grecję przed bankructwem, prawda? Kryzys zażegnany, usłyszeliśmy po raz milionowy.

(Kliknij, aby powiększyć. Na pomarańczowo 10 latki polskie, na zielono 10 latki portugalskie, na czerwono 10 latki greckie. )

Jak widać wyraźnie, kryzys już sie nigdy więcej nie powtórzy. Dłonie kurczowo przyciśnięte do uszu – nie powtórzy się, nie powtórzy się, nie powtórzy się… Taka mantra zawsze pomaga uporać się ze zderzeniem z realiami.

Trzymajcie się mocno foteli, moi drodzy.

Share This Post