Wybory

Kilka refleksji po wyborach prezydenckich:

1. Polska A głosowała na PO, Polska B na PiS, widać to wyraźnie na mapkach. Jak zwykle w USA wygrywa konserwa. Od lat zauważam ze smutkiem, że większość emigrantów to biedota z obszarów od Białegostoku do Tarnowa.

2. Na Bronisława Komorowskiego zagłosowało najwięcej osób z wyższym wykształcenie, a najmniej z zawodowym. Wśród wyborców Jarosława Kaczyńskiego przeważały osoby z wykształceniem podstawowym i zawodowym.

3. Zadziałała demokracja telewizyjna. Polacy życzą sobie mniej walk między politykami i właśnie to obiecywali główni kandydaci. Zabawne, czy ktoś z dorosłych ludzi uwierzył w zapewnienia Kaczyńskiego, że jest już całkowicie inną osobą, zgodną i chętną do współpracy.

4. Okazuje się, że w UK obowiązuje prawo brytyjskie a nie polskie. Można agitować przed konsulatem i wzywana policja zupełnie nie chce interweniować. Dla wielu Polaków okazuje się zaskoczeniem, że gliny w Londynie nie chcą egzekwować ani prawa polskiego, ani tunezyjskiego ani australijskiego. Swoją drogą ciekawe, na kogo agitowano. Po stylu można się domyślać, że na PiS.

5. Największym wygranym jest Korwin Mikke, miażdżąc Olechowskiego i Pawlaka. Znaczy to, że jest w Polsce grupa ludzi, którzy mają dość przerostu biurokracji i opresji podatkowej, tak jak ja i sporo moich czytelników. Podejrzewam, że zwolenników wolności i ideałów republikańskich jest więcej, lecz nie oddali głosu na JKM obawiając się ‘zmarnowania’ głosu i wygranej Jarosława ‘Zgody’ Kaczyńskiego.

6. Druga tura wyborów może znowu okazać się walką oświecenia z moherem. Kręgi reakcyjne związane z PiS są mocno zorganizowane i karnie głosują. Chodzi o to, że jeżeli babcia nadal żyje, należy ponownie zabrać jej dowód. Studenci i wykształciuchy – do urn !

Share This Post