Monthly Archives: June 2009

Diagnoza

Jak określić który bank w USA może zbankrutować ? Trzeba zajrzeć na Bankrate. Serwis ten powstał wiele lat temu jako zbiór informacji o bankach funkcjonujących w USA. Można sobie banki przeglądać alfabetycznie, można geograficznie. Dużo totalnie nieużytecznej informacji ‘żeby klient mógł sobie wybrać’ i nie pyskował po bankrucji że nic nie wiedział. Przecież mogłeś wejść na Bankrate i spędzić tydzień na przekopywaniu informacji…

Na szczęście Bankrate wpadło na pomysł zarabiania pieniędzy. W serwisie istnieje quasireklamowe zestawienie banków oferujących najwyższe oprocentowanie lokat.

Dlaczego bank daje wyższe oprocentowanie niż inny bank ? Bo rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy. Dlaczego ich potrzebuje ? Bo jest na skraju bankructwa.

Kogo na tej liście nie było. Przez wiele miesięcy na samej górzy był IndyMac i WaMu. Był też dobrze widoczny GMAC – spółka córka GM, która przez lata przynosiła ładny dochód a ostatnio gigantyczne straty.

Kogo więc mamy na liście ?

Ally Bank – nowa nazwa starego GMAC

Discover Bank – ludzie nie spłacają kart a finansowanie ze sprzedaży obligacji opartych na długu karcianym zamarło; Discover ma nóż na gardle

AIG Bank – co za niespodzianka …

Corus Bank – właśnie minął termin zbierania dodatkowego kapitału, narzucony przez FDIC; bank niezwykle aktywny w okolicach Chicago w czasach pęcznienia bańki

Share This Post

Klaun, czyli fałszywy prorok Cramer

Pamiętacie tego klauna z CNBC? Tak, mam na myśli pana nazwiskiem Jim Cramer, który wsławił się totalnie błędnym doradzaniem widzom. Do historii przeszła jego rekomendacja Bear Stearns is Fine! na kilka dni przed bankructwem banku. Małe przypomnienie:

Otóż ten fenomenalny ekspert ogłasza teraz, że rynek nieruchomości w USA osiągnął dno i przed nami znowu cudne dni:


Niestety, obawiam się że jest to kolejne fałszywe przekonanie o końcu kryzysu. Czynniki fundamentalne wskazują na dalsze problemy gospodarki USA. Mam tu na myśli w szczególności potężne zadłużenie wszystkich – rządu federalnego, stanów, powiatów i konsumentów oraz globalny spadek zaufania do dolara. W konsekwencji wzrośnie koszt obsługi długu, a sam kredyt stanie się trudniejszy do uzyskania. W gospodarce USA opartej na pokrywaniu konsumpcji pożyczkami, zwyczajny powrót do sytuacji sprzed kryzysu nie jest możliwy. Trzeba najpierw zmienić zasady funkcjonowania gospodarki, zbilansować wymianę handlową i zacząć generować oszczędności.

Do dziś nikt nawet nie postawił trafnej diagnozy dotyczącej fundamentalnych problemów USA. Wobec tego nie ma nawet mowy o jakichkolwiek prawdziwych działaniach naprawczych. Pojawiają się wyłącznie działania doraźne i zapewnienia że kryzys już się kończy. W moim odczuciu do zakończenia kryzysu jest jeszcze bardzo daleko.

Na zakończenie – małe przypomnienie tego co kto mówił. Polecam mój wpis sprzed ponad 2 lat. Pamiętacie czasy cen złota po 500 $, gdy nikt go nie chciał kupować ? Pamiętacie czasy, gdy ludzie w USA koczowali w namiotach i nikt nie wierzył że to efekt bańki spekulacyjnej ? W 2005 i 2006 ludzie śmiali się ze mnie, gdy zapowiadałem spadek cen nieruchomości i kupowałem złoto.

Dobrze zapamiętajcie sobie czasy śmiesznie taniego złota po 1000 $ i śmiesznie taniej ropy po 70 $. Zapamiętajcie sobie czasy, gdy USA znajdowało nabywców na swoje obligacje przy poziomie odsetek 4 %. Zapamiętajcie sobie również, że kryzys miał się kończyć w połowie 2009 roku.

Share This Post

Przekrój

Chyba najlepsza polska gazeta. Szkoda, że jest tak absurdalnie droga za oceanem, że trzeba korzystać w wersji internetowej. Oczywiście jest też pozytywna strona – można powycinać fragmenty tekstu i stworzyć wpis. Parę cytatów z wywiadu z Olgą Lipińska:

A w ogóle to chciałam poprawiać świat. I 20 lat temu nie przypuszczałam, że ten radosny 4 czerwca przerodzi się w taki klerykalizm, parafiańszczyznę, że tak wysoko głowę podniesie kołtun. Że dalej będzie cenzura, gorzej – autocenzura, obyczajowa i kościelna. Doskonałe spostrzeżenie !

I nie Kościół tak go [komunę] znowu pokonał. Klerowi dobrze było za PRL. Kłaniał się tamtej władzy i często blisko z nią współpracował. Realny socjalizm rozleciał się, bo tak chciał Gorbaczow, a nie Kościół. A wracając do “zwycięskiego” Kościoła – jest, jaki jest od wieków: trzyma swoje owieczki w ciemnocie i gusłach, ale dlaczego politycy, przywódcy mojego kraju, tak obrzydliwie, bez honoru czołgają się przed biskupami? Bez różnicy z lewa i prawa podlizują się i kłaniają Kościołowi bez żadnego wstydu.

Kościół jest zawsze tam, gdzie jest władza. Nie sądziłam, że Kościół będzie chciał rządzić także niewierzącymi, bo tym jest na przykład wymuszenie przez niego prawa w sprawie aborcji. Kościół ma prawo mieć swoje zdanie na temat aborcji, wobec tego niech się stosują do tego prawa ludzie wierzący. Ja na przykład nie muszę. Pan się śmieje z mojej naiwności?

Ale wpływanie na administrację państwową, żeby robiła specjalne ustawy, to jest draństwo i skandal! Ja się z tym nie godzę. Jak mogłam, wojowałam i dowojowałam się. Kościół zdjął mnie z anteny, a osobiście zrobił to pan Dworak. Dość długo szły uporczywe prośby od władz kościelnych o zdjęcie mojego “Kabaretu…” z anteny. No i przyszedł pan Dworak, posłuchał i zdjął. To była kolejna jaskółka wstrętnej cenzury obyczajowej, dulszczyzny, w której teraz żyjemy.

Udana rodzina to rzecz bardzo dobra, tylko zamknięcie się w rodzinie jest aspołeczne. To są wtedy takie zamknięte kule, a to społeczeństwo jest tak właśnie prorodzinne. Moje dzieci, moja żona i teściowa, wujek – to wszystko to “my”, a reszta nas nie obchodzi. U nas dla rodziny i ukradnie się, i zrobi najgorsze świństwo, bo jest usprawiedliwienie: kradnie się przecież dla rodziny. Dokładnie tak – Polacy na tle innych krajów są socjopatami – zrzeszanie się i życie społeczne prawie nie istnieje. Istnieje tylko kieszeń i głodne gęby, które trzeba nakarmić.

Olga Lipińska jest przedstawicielką prawie wymarłego gatunku – orędowniczką wolnej Polski bez teokracji. Smutne, że jesteśmy tak osamotnieni i niezrozumiani. Ale to do nas należy przyszłość, obserwacja Europy dowodzie, że klerykalizm zanika. Kto wie, może za kilkaset lat religijność będzie jednostką chorobową, tak samo jak dziś omamy schizofrenika ?

Share This Post

Dude!

O ile wiem w Polsce wyświetlany jest Myth Busters, nie wiem tylko czy z dubbingiem czy z napisami. Adam Savage ma taki zwyczaj, że krzyczy Dude! gdy jakaś explozja mu się bardzo spodoba. To takie bardzo amerykańskie. Niestety też się zaczynam na tym łapać, szczególnie jak oglądam wykresy obrazujące fanomenalne wyniki gospodarki amerykańskiej, nazywane przez oficjalna propagandę green shoots.

Dude! Jak to możliwe że indexy są wyższe od zera, jeżeli spółki nic nie zarabiają ??



Dude! Ktoś jeszcze w ogóle pracuje oprócz wojska, policji, nauczycieli i urzędników ??

Dla wytrwałych, których nie zraziły niezrozumiałe wykresy – nagroda. Sam Adam Savage opowiada o swoich porażkach. Niestety język angielski, ponieważ Adam słabiutko mówi po polsku i się wstydzi.

Share This Post

Ssanie blogów

Wyborcza w swoim serwisie internetowym linkuje do bloga swojego pracownika. Pan Maciej Samcik, magister ekonomii z Poznania, prowadzi swój blog już od 3 miesięcy, wow. To mniej więcej zbiega się z czasem pojawienia się koncepcji Agory, by więcej treści zasysać z blogów. Co ciekawe, najwyraźniej ta koncepcja ma działać w dwie strony – zarówno Agora chce ciągnąć za darmo treści z cudzych blogów, jak i zmusza swoich pracowników do założenia własnych blogów. Zagadką jest jaki będzie następny krok. Domyślam się, że Agora podziękuje p. Samcikowi za współpracę i jednocześnie zaproponuje mu darmowe publikowanie jego bloga na swoich stronach.

Wracając do bloga. Jedyny dobry wpis jaki znalazłem dotyczył obligacji przedwojennych. Zawartość merytoryczna całej reszty, jak na magistra ekonomii, jest kiepska, najwyraźniej tytuł ten do niczego już nie zobowiązuje. Blog dotyczy głównie reklam, może powinien być raczej blogiem marketingowym niż ekonomicznym. Ogromna przewaga jaką dysponuje p. Samcik nie jest niestety wiedza, lecz informacje PR z pierwszej ręki. Dostaje cynk z banku X o zbliżającej się akcji Y i może o tym z dumą napisać. Żenua.

Share This Post

Austriackie gadanie

Kryzys z punktu widzenia szkoły austriackiej – polecam o ile ma się godzinkę czasu. (z tego co widzę film nie działa – tak to bywa na youtube).

Bardzo celnie ujęte przyczyny. Dlaczego Austriaków nie słuchał i nadal nie chce słuchać? Bo zalecane lekarstwo jest gorzkie i dlatego nikt nie chce go zastosować. Już powrót do uczciwej waluty opartej na jakimkolwiek standardzie jest dla obecnej kliki bankierów nie do przełknięcia. Sprzeciw bankierów wobec złota ma proste uzasadnienie – złota nie da się drukować, więc co to za materiał na pieniądz. Owszem, były próby drukowania znacznie większych ilości certyfikatów (banknotów) opartych na złocie, ale zawsze kończyło się to runem na bank, gdy lud zaczynał podejrzewać, że złota jest mniej niż waluty na nim opartej. Wobec tego złoto zniknęło z systemu i problem runu rozwiązano – zawsze można dodrukować dowolną ilość pieniędzy i rzucić do zagrożonego banku. Problem runu na bank w systemie pieniądza papierowego nie istnieje, o ile się ma odpowiednia ilość papieru i tuszu.

Wyobraźmy sobie kogoś, kto posiada moc przenikania przez ściany najgrubszych skarbców całkowicie niezauważalnie. Po pewnym czasie osoba taka całkowicie się zdemoralizuje – kto będzie ciężko pracować zarabiając pieniądze, jeżeli można je sobie po prostu wziąć ze skarbca. Dokładnie w takiej sytuacji była Ameryka od czasów Brenton Woods. Możliwość drukowania właściwie dowolnej ilości pieniądza by kupować towary, których nie chce się produkować okazała się pokusą nie do odparcia.

Przyzwyczailiśmy się do funkcjonowania w świecie pieniędzy bez pokrycia (fiat money) i wydaje się nam to tak normalne jak oddychanie powietrzem. Tymczasem jest to system z gruntu złodziejski, oparty na okradaniu producenta poprzez płaceniem mu pieniędzmi nie mającymi żadnej realnej wartości. Podstawowe założenie istniejące od czasów powstania banknotów mówiące ‘przyjmij banknoty za towar, a bank na twoje żądanie wymieni banknoty na złoto‘ zostało zamienione na ‘przyjmij banknoty za towar i ufaj, że będziesz sobie mógł te banknoty wymienić na inny towar, odrobinę tracąc rocznie na inflacji’. Realna i wymierna wartość (złoto) została zastąpiona wiarą. A systemy oparte na wierze mają tendencję do rozsypywania się jak domek z kart.

Import towarów z Chin do USA w zamian za obligacje USA jest dokładnie tym samym co kupowanie pietruszki na straganie za banknoty wzięte z gry ‘Monopoly’. Powoli jednak do eksporterów zaczyna docierać fakt, że siedzą na górze banknotów z dziecięcej gry. Lud będzie tak jak dziś zadawał pytania ‘jak to’ oraz ‘dlaczego’. Odpowiedz jest prosta – bo lekarstwo było za gorzkie, a wewnętrzna dyscyplina nie do utrzymania.

Share This Post

Biznes jak zwykle

Fachowe źródła aż huczą na temat wzrostu oprocentowań obligacji USA. Tu jest przykład powszechnie obowiązującego poglądu. Dominuje tłumaczenie, że oznacza to rychły koniec recesji i zbliżające się ożywienie gospodarcze. Jest to osąd tak naiwny, że nie wiadomo od której strony rozpocząć polemikę. 

W  normalnych okolicznościach można próbować prognozować wzrost gospodarczy na podstawie zachowań na rynku obligacji. Historycznie wzrost oprocentowań bondów rzeczywiście sygnalizował koniec recesji. Ale nie teraz. Jesteśmy w wyjątkowej sytuacji, do której nie można stosować dawnych reguł. Jeżeli nadal będą przykładane dawne zasady do nowych realiów, nic się nie będzie zgadzać i w mediach dominować będzie stwierdzenie ‘analitycy przecierają oczy ze zdumienia’. Analitycy mają to do siebie, że gdy się coś załamie, zwykle są zaskoczeni i przecierają te swoje nieszczęsne oczy. Domyślam się że analitycy zatrudnieni przez GM i AIG do dziś trą oczy, jak to możliwe że do tego doszło.

Otóż owi analitycy nie chcą dopuścić do siebie myśli, że USA ma za duży dług i jest bankrutem. Stawia to ten kraj w położeniu republiki bananowej, która musi płacić dużo za sfinansowanie swojego długu. Obligacje USA są ryzykowne, więc rynek żąda wysokiego procentu. Rynek dostrzega zagrożenie niewypłacalnością, wielce uczeni analitycy po świetnych uczelniach – nie.

Nigdy nie można opierać się na aksjomatach w myśleniu. Trzeba przemyśleć każdy element układanki składającej się na opinię. Trzeba też realnie spojrzeć na czynniki fundamentalne, wyjść na ulicę i zobaczyć co się tam dzieje. Tego właśnie analitycy nie są w stanie zrobić. Kto opiera się na tym co przeczyta w mediach czy nawet w poważnych ‘zaleceniach inwestycyjnych’ zwykle bierze udział w spekulacjach (po niewłaściwej stronie) oraz traci na krachach.

Share This Post

List otwarty do MF

Jeżeli chcecie podzielić się swoimi poglądami z MF, zachęcam do wysłania mejla do ich rzecznika. Adres mejlowy nie jest podawany na stronach MF, ale dla moich czytelników udało mi się go zdobyć – Magdalena.Kobos@mofnet.gov.pl. Tu jest profil p. Kobos na naszej klasie http://nasza-klasa.pl/profile/2266514 zapraszam do wpisywania swoich komentarzy. A poniżej list, który wysłałem.

Szanowna Pani,

Właśnie przeczytałem informację prasową dotyczącą sprawy obligacji II RP.

Skandaliczne jest zarówno stanowisko MF (‘Pozwany, czyli Ministerstwo
Finansów, argumentował, że te papiery nie są dziś nic warte.’) jak i
Pani (‘Po otrzymaniu uzasadnienia wyroku będziemy składać apelację –
stwierdziła Magdalena Kobos, rzecznik ministerstwa.’). Poprzez
matactwa z przedawnieniem ministerstwo próbuje okradać obywateli
własnego kraju.

Można zrozumieć logikę kierującą reżimem, dla nich naturalne było
dążenie do wywłaszczania ludzi z ich własności. Nie mogę jednak
zrozumieć dlaczego w kraju demokratycznym kontynuuje się sowiecką
tradycję.

Oczywiście można się było porozumieć z posiadaczami obligacji.
Trybunał Konstytucyjny dał na to czas rządowi. Ale rząd – i Pani go
reprezentująca – woli nadal wykazywać złą wolę i czerpać korzyści z
kradzieży dokonanej przez państwo komunistyczne. Nie ma co – od
Konstantego Dąbrowskiego i Mariana Krzaka do Jana Rostowskiego –
piękna tradycja ciągłości Ministerstwa Finansów.

Pani rola przypomina postać Jerzego Urbana. Pan Urban starał się
wytłumaczyć i usprawiedliwić ewidentnie niesprawiedliwe poczynania
rządu, Pani robi dokładnie to samo. To niewiarygodnie, jak nisko można
upaść dla kilku złotych.

Mam nadzieję, że p.Górniakowi uda się od was odzyskać swoje pieniądze.

Share This Post

Dump, czyli zrzut

Niedawno poruszyłem temat możliwych strategii, które zastosować mogą posiadacze obligacji USA. Chciałem powrócić do tego tematu raz jeszcze. Z moich rozważań wynikało, że najbardziej racjonalną strategią posiadacza obligacji jest oszukiwanie – tzn. zapewnianie o całkowitym zaufaniu do bondów i jednocześnie jak najszybsze pozbywanie się ich.

Greenspan stwierdził kiedyś, że Chiny nie sprzedadzą swoich obligacji, ponieważ po prostu nie ma na świecie nikogo, kto ma odpowiednią ilość gotówki. Jego tok myślenia był błędny – rzucenie obligacji na rynek i sprzedaż za gotówkę nie ma sensu dla ich posiadaczy. Sama gotówka jest nieprzydatna, dolarów nie można przecież zjeść ani niczego z nich zbudować, co więcej, z czasem gotówka traci wartość (inflacja). 

Na szczęście osoby podejmujące decyzje dotyczące rezerw walutowych w bankach centralnych nie są idiotami. Trzeba mieć jednak trochę sprytu, aby się dostać na taki stołek. Można mieć nadzieję, że ich zachowania są bardziej racjonalne i przewidywalne niż decyzje inwestorów indywidualnych, którzy mają tendencję do popełniania głupstw ze swoimi pieniędzmi. W obecnej sytuacji spanikowani drobni inwestorzy zasypaliby rynek obligacjami, bankierzy mają więcej zimnej krwi.

Jest inna strategia, która ma sens – kupowanie na zapas. Znamy to z czasów okupacji sowieckiej. Kupowało się produkty na zapas za pieniądze, które były drukowane bez umiaru i wobec tego błyskawicznie traciły wartość. Warto więc wymieniać posiadane bondy na wszelkiego rodzaju surowce jak również przyszłe wydobycie (kontrakty terminowe) czy prawa do złóż.

W efekcie mamy do czynienia ze zjawiskiem przypominającym ożywienie gospodarcze. Kopalnie na całym świecie wydobywają więcej, huty pracują, statki przewożą surowce do Azji (wzrósł Baltic index). Wymiana rezerw dolarowych na surowcowe ma większe znaczenie stymulacyjne niż kolejne bailouts, które doprowadziły tylko do tego, że zabezpieczono w gotówkę bogate instytucje. Niewiele z pieniędzy wygenerowanych w pakietach pomocowych dotarło do Main street, większość została zatrzymana w kieszeniach bankierów na Wall street. Niech nas jednak nie zmylą podnoszące się słupki wykresów – to nie ożywienie gospodarcze i nie powrót do ‘normalności’ lecz wymiana rezerw.
 
Trzeba zastanowić się, jakie będą konsekwencje tych wydarzeń. Po pierwsze deflacja przestaje być tak dotkliwa. Spadek ilości pieniądza w obiegu, spowodowany załamaniem się akcji kredytowej oraz spadkiem konsumpcji jest w pewniej mierze kompensowany wzrostem zamówień na surowce. Po drugie, spodziewać się należy dobrze znanej z lat 70tych stagflacji. Wtedy powodem był wzrost cen ropy naftowej. Teraz wszystkie surowce są wykupywane, prawo podaży i popytu spowoduje wzrost ich cen. Stagflacja będzie bardziej dotkliwa, jako że wzrosną ceny wszystkich surowców, nie tylko ropy. Poziom stagflacji będzie wyższy niż w latach 70tych. Wtedy na obligacje byli chętni, dziś ich nie widać. USA będą więc monetaryzować swój dług, po prostu drukując pieniądze. Ilość dolarów w obiegu zwiększy się, prowadząc do spadku ich wartości. W najgorszym przypadku możliwy jest scenariusz hiperinflacyjny.

Share This Post