Monthly Archives: February 2009

Wolność

Departament Stanu USA przygotował coroczny raport dotyczący przestrzegania praw człowieka na świecie. Zarzucono Polsce nadużycia policji, przepełnione więzienia, korupcję, nieskuteczne sądownictwo, zbyt wolne zwracanie zagrabionych majątków, łamanie prawa do prywatności, antysemityzm, rasizm i brak tolerancji wobec homoseksualistów. Autorzy raportu wykazują dużą wiedzę o polskich realiach, podawane są konkretne przykłady antysemickich ataków Radia MaRyja, kontrolowaniu przesyłek na poczcie przez ABW, pada ilość ZAREJESTROWANYCH nadużyć Policji (6184 w 2007 r.) i inne.

Mimo tego, że raport jest najszczerszą prawdą i rzeczywiście prawa człowieka są nagminnie łamane w Katolandzie, rząd wszystkim tym zarzutom zaprzeczył. Ruszyła kampania medialna – rzecznik MSZ Piotr Paszkowski przysłał do redakcji Gazeta.pl maila, w którym pisze, że nastąpiło duże zniekształcenie treści i charakteru raportu. W ogóle w ocenie MSZ cały ten raport jest mocno przesadzony i Polska nie powinna być tak surowo oceniana. Jest cacy i żadni zboczeńczy ani bezbożnicy nie są prześladowani.

Pamiętam dokładnie jak rząd PRL mocno protestował, gdy padały oskarżenia o brak wolności. Odbywały się przecież regularnie wybory, obowiązywała konstytucja, porządku pilnowało MO i ORMO. Kazik Staszewski w odpowiedzi na te rządowe zapewnienia popełnił ten utwór:


Share This Post

Dogmat

Przerażają mnie komentarze do jakiejkolwiek antyklerykalnego wpisu. Nie do wiary, jak bardzo zindoktrynowane jest społeczeństwo. Młodzi, inteligentni, wykształceni ludzie wygadują brednie, jakie to cudowny jest katolizyzm, Kościół, polskość i tradycyjne wartości. Nie do wiary. Nie ma innego wytłumaczenia niż powszechna indoktrynacja w ramach szkolnej religii.

Co gorsze, z doświadczenia wiem, że z takimi ludzmi nie ma dyskusji. Ich dogmatyzm polega na tym, że każda dyskusja kończy się przywołaniem świętych autorytetów – papież powiedział to, w Biblii napisane jest tamto, ksiądz wyraził jakąś tam opinie. Nie ma dyskusji i koniec, rozmowa może się kończyć co najwyżej wspólną modlitwą lub wyzwiskami typu ‘bezbożnik, Żyd, komuch, lewak’. 

Przejdzmy do polskiej tradycji. Dla mnie polska tradycja to bzdura, mówiąc precyzyjnie ‘termin pusty’, coś co nie istnieje. Co miałoby być szczególnie polską tradycją, czy jest coś co odróżnia nas od tradycji europejskiej ? Nic, jedynie katolicyzm i częste odrzucanie liberalizmu/humanizmu zachodnoeuropejskiego ! Ja takich polskich tradycji nie szanuję. Szanuję natomiast to tradycje europejskie – tolerancję, liberalizm, humanizm, wielokulturowość. Czuję się Europejczykiem a nie Polakiem.

Co to wiary – nie mogę udowodnić, że boga nie ma, ale nic nie wskazuje jego istnienia. Ateista też wyznaje wiarę – że boga nie ma. Ja jestem agnostykiem – nie jestem w stanie określić czy bóg istnieje czy nie. Wszystkie przesłaniki wskazują na to, że jednak go nie ma – mam tu na myśli szczególnie rozmiar nieszczęść i zło jakie wielu ludzi doświadcza każdego dnia. Czy to dobry bóg umożliwia ? Jestem sobie w stanie wyobrazić świat, w którym bóg przejawiałby się wiernym. Dlaczego bóg nie przejawia się nam w naszym świecie ? Najprostszym i najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem jest to, że boga nie ma.

Kler jest grupą ludzi żerujących na niedoskonałości innych ludzi i ich wyrzutach sumienia. Gdyby ludzie byli bezgrzeszni, kościoły nie były by potrzebne. Trzeba wzbudzać w ludziach poczucie winy, zaofiarować im miraż życia wiecznego i sprawiedliwości chociaż po śmierci, by następnie bezkarnie ich grabić. W Polsce jest to o tyle smutne, że kler traktuje wiernych nie jak owieczki tylko jak bydło. 

Katolicyzm jest w Polsce pod ochroną prawną. Krytycyzm jest nielegalny, w każdej chwili może zostać podciągnięty pod ‘obrazę uczuć religijnych’, co jest zagrożone odpowiedzialnością karną. Osoby niereligijne nie są objęte żadną ochroną. I to też jest przerażające, że rocznie ileś tam osób musi się tłumaczyć przed sądem z wypowiedzi typu ‘papież jest guuupi’.

Chciałem podkreślić, że nie życzę sobie żadnych komentarzy prokatolickich, wszelkie takie wypowiedzi będą kasowane. Osoby zainteresowane tego typu twórczością mogą wykazywać się w inny sposób – pisać własnego bloga, dzwonić do Radia MaRyja czy udzielać się w kółku różańcowym.

Share This Post

Zaścianek

Do Polski dotarła wystawa sporządzona ze szczątków ludzkich pt. Bodies. Od razu posypały się ‘donosy o podejrzeniu popełnienia przestępstwa’ na organizatorów. Wystawę odwiedził prokurator szukając paragrafu na wystawiającego. Aż dziwne, że prokuratura w Polsce pozwala na bezczeszczenie zwłok w czasie sekcji zwłok – przecież Kościół wielokrotnie w swojej historii powtarzał, że to bezbożne.

Sam byłem na tej wystawie w Chicago. Wystawa rewelacyjna. O dziwo, Polonia nie protestowała, żaden ksiądz nie pyskował. Dziwne. Jedyne co widziałem w TV to reklama, w której dzieciaki zachęcały swoich rówieśników do odwiedzenia wystawy i zachwalały walory edukacyjne takiej wycieczki. Będą się smażyć za to w piekle, na pewno Bozia nie jest zadowolona z tego co się dzieje w Chicago.

Poniżej obraz Rembrandta ukazujący jedna z pierwszych sekcji zwłok po złamaniu papieskiego zakazu.

Przypomnę tylko, że dziś sekcje zwłok przeprowadzane są na zlecenie prokuratur celem wyjaśnienia sekcji zwłok, zainteresowanego nikt nie pyta, a rodzina nawet czasem protestuje. Tymczasem ciała służące do wykonania wystawy zostały przekazane przez ich właścicieli w testamencie, nikt ich nie wykradał z kostnicy.

Jak to dobrze, że nie muszę mieszkać w kraju, gdzie tyle umysłów zatrutych jest oparami katolicyzmu.

Share This Post

Obama a rynek złota w USA

Obama przemawiał w Kongresie. Przypominało to trochę przemówienia sekretarzy w Związku Radzieckim – co chwila przerywano mu owacjami na stojąco. Gdyby wyłączyć dzwięk wyglądało by to na jakąś zbiorową gimnastyke – padnij, powstań i zaklaskaj.

Nowy prezydent potrafi pięknie przemawiać, to trzeba mu przyznać, ale sytuacja nie poprawi się od jego przemawiania. Sytuacja ekonomiczna USA jest tragiczna, kraj jest dotknięty szeregiem problemów strukturalnych. To co robi, to są puste gadki bez pokrycia w realnych działaniach naprawczych.

Ludzie często głosują nogami. Inwestorzy tak właśnie teraz głosują – nie wierzą w cudowne odrodzenie USA pod rządami Obamy, pozbywaja się dolara i kupują metale szlachetne. Na skutek ogromnego popytu na sound money powoli wracamy do sytuacji z zeszłego roku, gdy zakup złota inwestycyjnego być niemożliwy.W Financial Times ukazał się króciutki artykuł na ten temat. Jest to dosłownie parę zdań, nie mogę się oprzeć by je zacytować :

The rush by retail investors into bullion coins is creating shortages as mints across the world struggle to meet the surge in demand, dealers and mint officials say.

The scarcity is lifting coin premiums to as much as 5 per cent above the spot gold price, a level reached briefly after the collapse of Lehman Brothers last September, when coin shortages also surfaced.

Spot gold in London on Wednesday traded at $972 an ounce, below last week’s peak of $1,004.5.

“There is demand for double or triple what the US mint is able to produce,” said Michael Kramer, president of MTB in New York, one of the four US gold dealers authorised to purchase bullion coins directly from the government’s mint.

The US Mint has sold 193,500 ounces of its popular American Eagle gold coin in the first seven weeks of this year, the same amount it shipped during the whole of 2007 and about the same as in the first six months of last year.

“The demand is extraordinary. All the coins we got on Monday are gone today [Tuesday] and we will not be able to take any order until the following week,” Mr Kramer said. “It is the same with other mints.”

Bullion coins used to be bought mainly by collectors and gold bugs, but the financial crisis is leading regular retail investors to embrace them, dealers say.

Although the surge in coin demand is a bullish signal for gold prices, the fact that mints cannot match demand means that the potential extra consumption does not push spot prices higher, but just drives premiums above normal levels.

The Rand Refinery in Johannesburg, which mints the world’s most popular gold coin, South Africa’s Krugerrand, said demand was above its maximum capacity, even after doubling last month to 20,000 ounces from 10,000 ounces a week.

Johan Botha, head of precious metals sales at the Rand Refinery, said there was demand for more from international investors, pointing to strong sales to Switzerland, the UK and Germany. “If we were able to produce 30,000 ounces,the market would absorb it,” he said.

Mr Kramer said MTB had Krugerrand orders equal to three months of refinery supplies to the company.

The New Zealand Mint said it was doing as much business in a day as in a month a year ago, mostly servicing global investors.

Michael O’Kane, head of gold sales at the New Zealand Mint, said: “Most mints and bullion manufacturers are struggling to meet current demand levels.”

Share This Post

Inwestowanie w złoto

Złoto wydaje się dziś jedyną metodą uchronienia swojego kapitału przed totalnym meltdownem systemu opartego na papierowym pieniądzu.

Złoto jest pieniądzem od 3000 lat. Zadrukowany papier może być środkiem płatniczym, tak długo jak ludzie wierzą, że ma wartość. Historia wskazuje, że każdy pieniądz papierowy traci wartość wraz z upływem czasu. Wraz z drukowaniem coraz większej ilości pieniądza papierowego, jego wartość zawsze zmierza do 0. Złota nie da się wydrukować i jego wartość nigdy nie spadnie do 0. O dziwo te proste prawa ekonomii są nieznane i nierozumiane, przez co miliony ludzi ‘inwestuje’ w piramidy finansowe, jakimi są każde obligacje państwowe.

Złoto kosztuje dziś 1000 $ za uncję i jestem przekonany, że wraz z pogłębiającą się zapaścią ekonomiczna USA cena ta będzie wiele razy wyższa. Coraz więcej inwestorów skupuje złoto pozbywając się obligacji i pieniądza papierowego. Tak oto wygląda wykres mówiący o ilości złota posiadanego przez prywatnych inwestorów :

 

Moim zdaniem obecnie jedyna rozsądną strategią jest inwestowanie w złoto. Można to robić na kilka różnych sposobów:
– Kupowanie złota notowanego elektronicznie, co można prosto dokonać poprzez polskie biuro maklerskie (NYSE:GLD). Jest co prawda znikome ryzyko, że złoto wyparuje, ale za to złota nie trzeba trzymać ryzykując bycie okradzionym.
– Kupowanie złota poprzez polskie firmy, np. Gold Finance. Odradzam tą firmę, ponieważ jej nie ufam. Na ich stronie internetowej nie sposób uzyskać jakiejkolwiek informacji, infolinia nie udziela żadnych informacji, co na mile śmierdzi przekrętem !
– Kupowanie złota w postaci wyrobów. Najgorsza metoda inwestowania w złoto fizyczne. Nabywca kupuje złoto znacznie drożej niż jego cena giełdowa (spot price) a zbywa jako złom, za ułamek ceny giełdowej. 
Kupowanie monet i sztabek. Moim zdaniem najrozsądniejsza forma posiadania złota. Takie monety jak Krugerrand czy Double Eagle kupuje się 5 % powyżej wartości złota w nich zawartego i sprzedaje się po cenie równej wartości ich złota.

Ogromnie dużo informacji na temat inwestycji w złoto znaleźć można na blogu Dwa Grosze. Odsyłam tam wszystkich zainteresowanych szczegółami.

Na zakończenie chciałem zwrócić uwagę, by kupując monety złote uważać, żeby nie zostać oszukanym. Ryzyko istnieje – fałszywe złote monety nie wyglądają na fałszywe, inaczej nikt nie dałby się na nie nabrać. Są metody prymitywne, jak zaczepianie przechodniów i oferowanie im złoconych monet jednopensowych, są też metody bardziej wyrafinowane, jak fałszowanie większych monet o masie jednej uncji. Pamiętaj, jeżeli ktoś oferuje Ci złotą monetę w pośpiechu i znacznie poniżej jej wartości – są duże szanse że to oszustwo !

Przed oszustwem ustrzec może nas ciekawa właściwość fizyczna złota – jego duża gęstość czyli ciężar właściwy. Falsyfikat złotej monety jednouncjowej będzie albo miał wymiary oryginału i mniejszą wagę lub będzie miał poprawną wagę i większe wymiary. Wystarczy wiedzieć ile powinna ważyć dana moneta i jakie ma mieć wymiary by móc ją sprawdzić. Tu są dane podstawowych monet występujących w obiegu, wystarczy waga i suwmiarka.

Jest jeszcze prostsza metoda weryfikacji, trwająca kilka sekund, nie wymagająca żadnej wiedzy, ważenia czy mierzenia – przyrząd Fischa. Tak to wygląda w praktyce :

Powyżej moneta prawdziwa.

Falsyfikat. Nabywca nabył 10 takich ‘monet’. Auć.

Najpopularniejszy zestaw Fisch Instruments # 2 pozwala zweryfikować monety najczęściej występujące na rynku. Zestaw taki można nabyć tu, co zalecam wszystkim osobom zainteresowanym bezpiecznym nabyciem złota inwestycyjnego.

Share This Post

Kolejna Wielka Depresja

Wczoraj złoto przebiło magiczny pułap 1000 $ za uncję, dzisiaj DOW spadł do poziomu z roku 1997. Oczywiście w najbliższych dniach dojdzie pewnie do krótkotrwałej korekty, giełda pójdzie w górę, złoto w dół, ale gwałtowność zapaści gospodarki na całym świecie oraz niesłychana dynamika pogarszania wszystkich możliwych wskaźników każe powiedzieć wprost – mamy do czynienia z kolejną Wielką Depresją.

Historia lubi się powtarzać. Podobnie jak w czasie poprzedniej Depresji rząd próbuje ratować sytuacje, lecz swoimi nieudolnymi działaniami tylko ją pogarsza. Poprzednio próbowano ratować sytuacje protekcjonizmem, tym razem próbuje się bailoutów.

Pomijając wszelkie negatywne (moralne i finansowe) konsekwencje przeprowadzanych bailoutów, zwykle pomija się podstawowy – przeprowadzone akcje ratunkowe nie rozwiązują istniejącego problemu. Kłopoty ratowanych firm nie są jednorazowe, lecz strukturalne. Początkowa pomoc nie stanowi rozwiązania problemu, lecz jest początkiem nieustającej finansowej kroplówki.

AIG jest doskonałym przykładem. Początkowo pomoc rządu miała wynosić kilka-kilkanaście miliardów. Do dnia dzisiejszego AIG przepaliło ponad 150 miliardów $ i wyciąga rękę po kolejne 60 miliardów $. I nikt nie mówi gdzie jest koniec tych potrzeb i czy w ogóle kiedyś będzie koniec strat. 

Wiadomo, że AIG zaangażowany był w emisje i handel najróżniejszymi instrumentami wartości trylionów dolarów. Niektóre z nich, jak ubezpieczenia obligacji opartych na hipotekach, nakłada na AIG obowiązek zapłaty za kredyty hipoteczne, których nie spłacają miliony właścicieli domów w USA. To mogą być kwoty przekraczające wiele razy dotychczas utopione 150 miliardów $. Nikt nie wie ile jest ‘trupów w szafie’ i jakie mogą być zobowiązania AIG.

Znacznie mniej szkodliwe byłoby pozwolenie na upadłość AIG. Teraz rząd USA jest w sytuacji kolesia, który od godziny stoi w połowie schodów ruchomych pozbawionych prądu. Tyle czekał, że szkoda ruszyć piechotą i stracić ‘przeczekanego’ czasu – schody przecież w każdej chwili mogą ruszyć. Teraz rząd USA musi w nieskończoność dostarczać gotówki AIG, inaczej cała dotychczasowa pomoc okaże się zmarnowana.

Weźmy przykład Citibanku, którego akcje straciły 96 % wartości. Co dał bailout oprócz tego, że wydano miliardy $ ? Właściwie nic oprócz tego, że akcje spadły o 96 % a nie o 100 %. Bank wcale nie jest zdrowy i nie podjął akcji kredytowej, na której tak zależało rządowi. Końca wspierania nie widać, na pewno wkrótce bank wyciągnie rękę po kolejną porcje szmalu. Lepiej było od razu pozwolić tym szmaciarzom zbankrutować i zrobić miejsce na rynku dla mniejszych i ostrożniejszych banków.

Firmy samochodowe również nie odbiegają od tego wzorca. Sprzedaż samochodów w USA spadła o połowę i nie wiadomo jak głęboko jest dno. Być może przy okazji tej depresji sprzedaż spadnie o 80 % w stosunku do dawnego maksimum. Firmy samochodowe przyszły z wyciągniętą ręką, żebrząc o pieniądze i rząd ugiął się pod presją ‘ratowania miejsc pracy’. Tymczasem jedynym ratunkiem tych firm jest gwałtowne ograniczenie miejsc pracy, wraz ze spadkiem zapotrzebowania na samochody. Tak czy siak miejsca pracy wyparują, tylko że przy okazji bailoutu wyparuje także kasa rządu podatnika.

Wydaje się, że jedynym ograniczeniem tego szaleństwa jest bankructwo USA. Nic nie wskazuje, żeby rząd się opamiętał i przestał pakować pieniądze w najróżniejsze ‘czarne dziury’. Wobec tego jedyny możliwy scenariusz jest taki, że w pewnym momencie obligacje USA przestaną znajdować nabywców. Potem FED zacznie drukować pieniądze i kupować za nie obligacje, co spowoduje inflację i odstraszy inwestorów od kupowania obligacji oprocentowanych na 2 – 3 %. Wtedy albo działania te będą kontynuowane i będziemy mieli hiperinflacje w USA, albo stopy procentowe poszybują na 20-30 % i będziemy mieli ciężką recesję spowodowaną zanikiem konsumpcji.

Naprawdę były inne możliwości zażegnania tego kryzysu. Lepsze było nawet ‘nic-nie-robienie’, niż taka pomoc, która w rzeczywistości jest totalnym meltdownem Ameryki.

Share This Post

W USA jest telewizja publiczna, nazywa się PBS. Od polskiej telewizji publicznej różni ją to, że :
– reprezentuje sobą najwyższy poziom profesjonalizmu i obiektywizmu
– stanowiska nie są obsadzane po linii partyjnej
– nie promuje wartości chrześcijańskich (czytaj katolicyzmu)
– nie płaci się abonamentu, ponieważ utrzymuje się z datków

PBS popełniło godzinny film o kryzysie. Zachęcam do obejrzenia (ang. oczywiście).

Czekam na opinie w komentarzach.

Share This Post

Jak dobry wujek Obama rozwiązał problem recesji drukiem pieniędzy (słowa do zapamiętania – ‘TARP’ ‘change’ ‘Zimbabwe’)

Tak oto wygląda prognoza deficytu budżetowego USA 2009 na tle deficytów z lat wcześniejszych.

Warto dodać, że wykres nie obejmuje przychodów budżetowych z Social Security (taki amerykański ZUS). Na razie jest dużo ludzi młodych i mało emerytów. SS ma nadwyżkę, która przekazuje budżetowi, a ten natychmiast ją wydaje. Gdyby nie wpływy z SS deficyty byłyby znacznie głębsze. Na razie rząd przepala pieniądze, które powinny być inwestowane dla zabezpieczenia przyszłych emerytów. Za kilka lat na emerytury przechodzi pokolenie ludzi urodzonych po II Wojnie (baby boomers) i nadwyżka zamieni się w katastrofalny deficyt. Ale hej, to już będzie problem przyszłej administracji.

Wracając do wykresu. W jaki sposób rząd zamierza sfinansować tą gigantyczną czarną dziurę ? Sprzedażą obligacji ? Komu ? Krajom OPEC, które są na krawędzi bankructwa przez ceny ropy czy Azjatom, którym kompletnie załamał się eksport i mają własne pomysły na wydatki stymulacyjne ? Nie, obligacji nie kupi nikt … nikt, oprócz FEDu. FED kupi po znajomości każdą ilość. Wydrukuje dowolną ilość pieniędzy i kupi dowolną ilość obligacji. Ba, współczesna technologia ułatwi cały proces, 97 % dolarów w obiegu jest zapisem elektronicznym. Wystarczy popstrykać w klawiature i pieniądz stworzony. Magia 21 wieku. Oto co na ten temat mówi John Williams z Shadow Government Statistics, serwisu podającego dane makroekonomiczne odcedzone z rządowej propagandy.

Efekt emisji pieniądza będzie taki, że dolar katastrofalnie straci wartość. Inaczej po prostu być nie może, takie są fundamentalne prawa ekonomii – wzrost ilości pieniędzy w obiegu powoduje spadek ich wartości nabywczej. Być może będzie to powrót do takiego procesu, jaki już obserwowaliśmy niedawno – powolnej erozji wartości dolara. Tym razem jednak erozja może nie być taka powolna. Któregoś dnia może wybuchnąć gigantyczna i niewyobrażalna panika. Dolara i obligacji dolarowych wyemitowane są spore ilości; kiedy inwestorzy będą chcieli się ich pozbyć jednocześnie będzie to sądny dzień, przy którym zbledną wydarzenia z października 1929.

Wyobraźmy sobie, że dochodzi do takiej sytuacji. Co w takiej sytuacji może zrobić inwestor z posiadanymi dolarami i obligacjami USA ? Niewiele, bo co tu kupić i gdzie znaleźć chętnego do przyjęcia dolara jako zapłaty. Handel na wielu rynkach będzie zawieszony, przelewy międzynarodowe zablokowane. Banki będą zamknięte do czasu względnego ustabilizowania sytuacji (bank holiday). Próba regulowanie kursu (1E = 2 $, potem 1E = 3$) zakończy się niepowodzeniem, nikt nie będzie na tyle głupi, żeby kupować dolary po narzuconym kursie. Obligacji USA nikt nie będzie chciał kupić, chyba że za ułamek ich wartości nominalnej. Złota ani srebra nie będzie można kupić za żadną cenę. Rynki surowców wystrzelą w stratosferę. Inwestorzy rzucą się do pozbywania się dolarów za wszelką cenę – ruszy kupowanie amerykańskich akcji i nieruchomości. Do łask wrócą rynki wschodzące, tam być może uda się jeszcze znaleźć naiwniaków przyjmujących dolary w zamian za lokalne pieniądze i akcje.

Konsekwencje będą katastrofalne, w pierwszej kolejności dla konsumenta amerykańskiego, następnie dla całej zglobalizowanej gospodarki światowej. Najpierw umrze kredyt. Stopy procentowe w USA wystrzelą w okolice zupełnie dotąd nieznane. Kredytu oprocentowanego na >50 % rocznie nikt nie weźmie, zresztą bank nikomu go nie da, przy takim oprocentowaniu nikt nie wykaże zdolności kredytowej. Wszyscy posiadacze kart kredytowych i kredytów o zmiennym oprocentowaniu natychmiast staną się niewypłacalni, obligacje oparte na nich staną się warte 0. Sprzedaż domów stanie, chyba że ktoś będzie mieć gotówkę i będzie musiał się jej natychmiast pozbyć, klasyczny zakup domu na kredyt przejdzie do historii. Jako że dolar jest walutą, w której wyrażona jest cena surowców, ceny na stacjach benzynowych oszaleją, zaraz potem ceny wszystkich towarów z importu – a w USA innych praktycznie nie ma. Usługi, stanowiące dziś podstawę gospodarki USA zanikną. W sytuacji gdy nie ma się jedzenia, nie zatrudnia się fryzjera czy hydraulika. Dziesiątki miliony miejsc pracy znikną z dnia na dzień. Oszczędności, jeżeli ktoś dziś jeszcze jakieś ma, staną się bezwartościowe z racji dewaluacji dolara, za oszczędności całego życia będzie można sobie kupić paczkę papierosów. Gwardia Narodowa będzie bardz zajęta przywracaniem porządku i nadzorowaniem wydawanie żywności. 

Gdy się to zacznie, ani rząd USA, ani żaden inny rząd na świecie nie będą mogły powstrzymać tego kryzysu, ponieważ żaden mechanizm ratunku nie istnieje. Bailout może dokonać większa struktura wobec mniejszej – mały bank może być przejęty przez wielki bank, wielki bank może być przejęty przez państwo. USA jest największą strukturą, nie ma już komu dokonywać bailutu.

Moi drodzy ! Oczywiście wszystkie powyższe rozważania to żarty. Nikt chyba tego nie wziął poważnie. Wszystko będzie dobrze, te niewielkie zwolnienie wzrostu gospodarczego, które widzimy, już niedługo się skończy. Kryzys jest opanowany ! Dolar już niedługo po 5 złotych !

Share This Post

Dinozaury

Pośrednicy finansowi są dinozaurami rynku finansowego. Byli potrzebni bankom w czasach szalonej ekspansji kredytowej, gdy chodziło o jak największą penetrację rynku i sprzedanie kredytu każdemu kto miał jakąkolwiek zdolność kredytową. Dziś, gdy banki potrzebują szybko się ‘odkuć’ nie będą dzielić się zyskami z jakimiś cwaniakami z ‘budki z kredytami’.

Do historii przeszedł cały model biznesowy oparty na pośrednikach sprzedających kredyty bankom, które pakowały owe kredyty w paczki i sprzedawały to inwestorom. Nikt już dziś nie kupuje takich produktów inwestycyjnych – banki muszą trzymać kredyty aż do końca spłaty. Nic dziwnego, że bardziej dbają o to, jak te kredyty będą się spłacać w przyszłości.

W USA pośrednicy finansowi należą już do przeszłości. Jest nawet specjalny serwis wyliczający ilu z nich już padło. Teraz właściwie wygodniej byłoby zrobić listę, kto został jeszcze na rynku. O ile widzę przez okna samochodu – nikt.

Oczywiście polscy pośrednicy mają gęby pełne frazesów – nie damy się bankom, będziemy się dalej rozwijać itp. Czysty łabędzi śpiew, za rok śladu po nich nie będzie, oprócz wywieszek ‘lokal do wynajęcia’.

Share This Post