Sytuacja na rynku metali szlachetnych

Coraz częściej w informacjach ekonomicznych pojawia się temat cen metali szlachetnych. Jest to coś nowego w swiecie mainstream media. W czasie gdy złoto drożało z 250 $ do 900 $ za uncję, większość ‘analityków’ wypowiadało krytyczne opinie, jakim to złoto jest złym sposobem inwestowania. Były to wypowiedzi zgodne zarówno z rządami emitującymi papier i nienawidzących dyscypliny złota, jak i zgodne z zaleceniami szefów tych ‘analityków’, jako że na złocie nie zarabiali, a na handlu funduszami i akcjami owszem.

Jak wiadomo, srebro i złoto są naturalnymi przystaniami, umożliwiającymi przeczekanie kryzysów. Szczególnie ważne jest to w kryzysie systemu monetarnego opartego na pustym, papierowym pieniądzu. O zaletach złota nad dolarami pisałem już dziesiątki razy, nie ma sensu się powtarzać. Porozmawiajmy dziś o czymś innym, o tym skąd się bierze cena złota.

Metale handlowane są na gieldach towarowych, takich jak Comex. Teoretycznie ich cena powstaje na skutek różnicy w podaży i popytu danego metalu. Złota jest oferowana określona ilość, popyt jest zgłoszony w pewnej ilości i rolą maklerów jest połączyć obie strony transakcji, identycznie jak w przypadku giełdy papierów wartościowych.

Rożnica między tymi dwoma rodzajami gield jest taka, że akcji nikt nie odbiera osobiście. Z jednego rachunku maklerskiego przepływają na inny. W przypadku giełdy towarowej kupujący ma dwie możliwości – albo będzie posiadał zakupiony towar w magazynie, albo zażyczy sobie dostawy pod swój adres. Przez dziesiątki lat handel metalami oparty był na handlu papierowymi certyfikatami – sprzedający dokonywał transakcji i dostawał informację, że ilość posiadanych uncji złota zmieniła się z xxx na yyy.

Obecny kryzys podważył zaufanie do całego systemu. Dlatego właśnie wyszedł na jaw przekręt Madoffa. Przez lata Madoff regularnie wysyłał klientom informacje, że stan konta urósł z xxx do yyy. Pewnego dnia jeden z większych klientów zażądał wypłaty swojego depozytu i okazało się, że Madoff pieniędzy nie ma.

Podobnie sprawa zaczyna wyglądać z Comexem. Do tej pory ogromna większość klientów była zadowolona miesięcznym wydrukiem konta z aktualną ilością złota. Teraz jednak coraz wiecej z nich zaczęło informować Comex, że życzą sobie dostawy metalu. Oprocz braku zaufania do instytucji znaczenie miały pustki na rynku detalicznym. Wystarczy kupić 1000 uncjową sztabe i zrobić z niej 1000 uncjowych kawałków i sprzedać detalicznie, żeby osiągnać przyzwoity zysk. Sprawę pogorszyło również upowszechnienie się EFTów, czyli niezależnych od Comexu instytucji które skupują złoto i trzymają je w swoim własnym skarbcu, żeby następnie sprzedać certyfikaty na giełdach. Obecnie EFTy są 5 posiadaczem złota na świecie, co musi dawać pewien obraz, ile zdjeli z rynku złota przez jego fizyczny odbiór. ETFy sa nadzorowane znacznie lepiej niż Comex czy banki, jest im znacznie trudniej sprzedawać złoto, którego fizycznie nie maja w skarbcu.

Prawdopodobne jest, że Comex nie ma wystarczającej ilości złota fizycznego, by pokryć wszystkie swoje zobowiązania. Przez lata papierowego handlu metalami doszło do sytuacji gdy część handlowanych metali jest wirtualna. Na przykład kopalnia złota oferowała do sprzedaży metal, który miała dopiero zamiar wydobyć (tzw. hedging). Wielkie banki stosowały nagą krótką sprzedaż – sprzedawały metal ktorego nigdy nie miały, z nadzieją na jego odkupienie w przyszłości po niższych cenach. Banki sprzedawały też swoim klientom ‘srebrne certyfikaty’ na srebro którym nigdy nie dysponowały, JP Morgan był na tyle bezczelny, że obciążał tych ‘posiadaczy srebra’ kosztami jego przechowywania ! W odpowiedzi na pozew sądowy z żądaniem zwrotu pobranych opłat JP Morgan oświadczył że to jest ‘zwyczajna praktyka’ w tej branży !

Któregoś dnia może okazać się, że zamówionych do dostawy metali po prostu nie ma. Ceny metali wystrzelą w ciagu godziny kilkakrotnie wyżej. To będzie zupełnie nowa odsłona tego kryzysu.  

Share This Post

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *