Monthly Archives: April 2008

Forbes czyli matecznik idiotow

Jak mozna sie dziwic, ze ludzie podejmuja bledne decyzje inwestycyjne ? Ano tak, ze nikt im nie dostarcza podstawowej wiedzy ekonomicznej i nie zacheca do samodzielnego myslenia. Zamiast tego dostarcza sie im falszywych informacji, w czym przoduja ‘doradcy inwestycyjni’, sprzedawcy nieruchomosci i redaktorzy gazet.

Przyklad z dnia dzisiejszego. Onet za Forbes donosi :

Gdy amerykański rynek nieruchomości kichnie, jego europejski odpowiednik dostaje przeziębienia. Pomimo nieustannego wzrostu gospodarczego niektórych europejskich krajów, ostatnie notowania cen nieruchomości wskazują, podobnie jak w USA, na znaczne zmniejszenie dynamiki rozwoju rynku nieruchomości.

Nie ma zadnego spadku dynamiki. To co widzimy to pekniecie spekulacji nieruchomosciami, ktore widzimy w calej Europie. To nie byl zaden ‘dynamiczny wzrost’ ani ‘rozwoj’ tylko pecznienie spekulacji. A teraz mamy pekniecie tej banki i mamy frajerow, ktorzy zostali z przewartosciowanymi nieruchomosciami w reku.

Największy przegrany? O dziwo, Irlandia, gdzie maleją ceny domów, przez co tamtejszy rynek nieruchomości stał się pierwszą i jedną z największych ofiar niedawnego schłodzenia globalnej gospodarki.

To nie zadne schlodzenie, tylko zalamanie spekulacji. Rzecz trzeba nazywac po imieniu.

Hiszpania również ponosi straty. Jeszcze przed rokiem, tamtejszy rynek nieruchomości rozkwitał wspierany zagranicznym popytem na słoneczne hiszpańskie wille.

Spekulanci z UK i Niemiec najechali Hiszpanie i zalali tamtejszy rynek nieruchomosci gotowka. Mieli nadzeje na szybki zarobek przy wykorzystaniu pieniedzy banku. Ci ktorzy sprzedali w gorce, sa zarobieni, ci ktorzy nadal musza splacac kredyty, sa bankrutami.

Mieszkańcy Polski, gdzie rynek nieruchomości rozwija się najszybciej w Unii Europejskiej, mogą mieć lepsze nastroje. Polska znalazła się na czele rankingu RICS szeregującego 21 wiodących europejskich gospodarek. Ceny mieszkań wzrosły w naszym kraju o niesamowite 28 proc. w 2007 roku.

A w Polsce mamy zalew krydytow hipotecznych, ktorych nigdy w 1000 letniej historii Polski nie bylo tak latwo dostac. Do tego miliony emigrantow przywiozlo do Polski dorobek z emigracji. Do tego spekulanci, ktorzy kupowali mieszkania dla zysku. Przez pare lat popyt przewazal podaz i ceny szly w gore. Teraz firmy budowlane rzucaja duze ilosci mieszkan na rynek, kredyt drozszy i trudniejszy do dostania, a wiekszosc potencjalnych nabywcow juz kupila co chciala. Podaz przewyzsza popyt i ceny zachowuja sie jak cegla w wodzie.

Podczas gdy niemiecka gospodarka przeżywa od kilku lat mini renesans, rynek nieruchomości tego kraju nie śpieszy się, aby za nią nadążyć. Niezbyt pomaga tu fakt, że Niemcy mają jeden z największych na świecie sektor wynajmu nieruchomości: około 58 proc. gospodarstw domowych wynajmuje tam swój dom, według globalpropertyguide.com.

Ceny w Niemczech juz sa wygorowane. Ludzi nie stac na zakup wiec wynajmuja.

Zaś europejska gospodarka aktualnie przechodzi drobne zawirowania.

HAHAHAHA

W mojej ocenie, Parmy Olson, autor tych zenujacych wypocin, jest kompetnym ignorantem ekonomicznym.

Ale co ciekawe, nie wszyscy dadza sobie zamydlic oczy gongowi Olsona. Ciekawe sa cytaty z forum, na przyklad :

Placze,bo mam kredyt..
Czuje sie skonczony…
Boje sie,bo czuje, ze nie dam rady!
Trzeba bedzie sprzedac za grosze oszczednosci calego zycia!!
To straszne.

~Frajer , 07.04.2008 21:57

Kupię twoje nieruchomości za 1/3 ich wartości i nie wiem czy nie przepłacę

~litościwy , 08.04.2008 00:00

Dlaczego w polskim Internecie tak ciezko znalesc prawde ? Dlaczego np. taki Telegraph pisze cos zupelnie innego ?

International banks are scrambling to sell their holdings of Spanish mortgage debt at a steep discount, fearing that the country may be sliding into the worst economic downturn in its modern history.

A blizzard of grim data has soured the mood, capped yesterday by a plunge in PMI purchasing managers’ index to an all-time low of 40.9. Car sales fell 28pc in March, and even Madrid’s legendary tapas bars seem to have lost their late-night sparkle.

Inmobiliaria Colonial – once the country’s biggest property group –is in emergency talks with banks after Dubai’s Investment Corporation pulled out of a rescue deal.

Developer Martinsa Fadesa is struggling to restructure ?5bn of debt to stave off insolvency.

Traders says the market price for Spanish mortgage securities has begun to slide abruptly, replicating the pattern seen in the US last year. Large French and German funds and insurers appear to be liqudiating assets in a pre-emptive move, afraid being caught yet again in a violent downturn.

Ismael Clemente, head of Deutsche Bank’s property arm RREEF in Spain, told a panel of experts in Madrid that foreign banks were now dumping Spansih mortgaged debt at a 40pc discount.

Mikel Echavarren, director of the property consultancy Irea, said Spain’s housing market was far weaker than the official statitics suggest, warning that prices could fall 20pc to 25pc.

“We have a very worrying situation. The developers simply cannot refinance their debts. We need to cut interest rates by 2pc, which is obviously not going to happen,” he said, adding that the crash could be sharper than the property crisis in the early 1990s.

Santiago Baena, head of Spain’s estate agents lobby API, said the downturn had already forced 40,000 agents to close their doors, laying off 120,000 staff.

The Bank of Spain said default rates would rise but insisted that the Spanish banking system remains in good health, without much exposure to the US subprime debacle. The loan-to-value ratio on mortgages was kept to 70pc – although a report in Germany’s Die Welt newspaper today alleges that false pricing was often used to circumvent the rule.


        The root cause of the crisis is in a sense Europe’s monetary union. The         euro effect halved Spain’s interest rates almost overnight. Rates then             fell below Spain’s inflation rate for several years, fuelling an explosive         credit boom. The country’s current account deficit has reached 10pc of             GDP, the highest of any major economy.

Share This Post

Protesty kierowcow przybieraja na sile

W ciagu ostatniego miesiaca przecietna cena galona oleju napedowego wzrosla z $3.38 do $3.91. W lecie ceny pojda jeszcze w gore, domyslam sie ze osiagna $5.00. Z perspektywy roku 2020 cena $5.00 bedzie doprawdy smieszna, podobnie jak to, ze w roku 2008 mozna bylo jeszcze kupic paliwo bez kartek.

Kierowcy TIRow sa dinozaurami naszych czasow. Choc skazani na zaglade, nie chca odejsc w ciszy …

Oni chyba mysla, ze zbieranie sie w grupki oraz podnoszenie tlusciutkich lapek odzianych w skorzane rekawy cos zmieni … tak jakby dalo sie rope wyczarowac … ropy nie ma i nie bedzie, game over … idzie chlopaki w swoja strone i uczcie sie jak uprawiac ziemniaczki.

Share This Post

Czy oni nas maja za idiotow czyli FED zastanawia sie czy bedzie recesja w USA

Staszewski zadal to pytanie juz wiele lat temu. Nie ma innej mozliwosci, albo szef FED jest idiota, albo uwaza nas za idiotow.

Pierwszy raz odwiedzalem USA w 1999 r. Gdy w 2002 roku zobaczylem jak zmienil sie rynek nieruchomosci, jakie panuje szalenstwo spekulacji, jasne dla mnie sie stalo ze skonczy sie to zalamaniem. “Boom” “wzrost” i “rozkwit” bez fundamentu w postaci wzrostu gospodarczego innych dziedzin gospodarki to czysta spekulacja ! A poniewaz nieruchomosci sa nieliczna rzecza produkowana jeszcze w USA, oczywiste bylo tez, ze zalamanie tego rynku sprowadzi ciezka recesje.

Czy wobec tego zaden z czlonkow FED nie wychodzi z domu ? Nie czyta gazet ? Nie widzi z okien limuzyny takich obrazkow ?


Nigdy nie oplacalo sie podatnikom bycie oklamywanymi. Klamstwo wladz zawsze zamienia maly problem w ogromny kataklizm. Problemy same sie nie rozwiazuja, wrecz przeciwnie, zadna hodowla im tak dobrze nie robi jak chowanie pod dywanem.

Share This Post

Wspomnienia, ach wspomnienia

Warto czasem cofnac sie w czasie, przypomniec sobie co kto kiedy mowil …

Gazeta.pl dnia 2006-11-26 pisala :

W najbliższych dekadach ropy naftowej nie zabraknie. Nie powinna też drastycznie wzrosnąć jej cena – mówi Hasan Quabazard, dyrektor ds. badawczych OPEC

Tomasz Surdel: Międzynarodowa Agencja Energetyki (IEA) niedawno ostrzegła, że baryłka ropy może podrożeć w najbliższych latach nawet do 120 dol. Tylko dlatego, że państwa, które ten surowiec wydobywają, nie inwestują w niezbędną infrastrukturę.

Hasan Quabazard: Organizacja Państw Eksporterów Ropy Naftowej nie zgadza się z tą opinią. Sądzić tak można było w latach 80. przy bardzo niskiej cenie ropy, gdy za baryłkę płacono 25 dol. Wtedy marże były zbyt niskie, aby rozwijać infrastrukturę niezbędną do wydobycia i rafinacji ropy naftowej. W tej chwili jednak, przy cenie zbliżonej do 60 dol. za baryłkę, eksporterzy mają wystarczające dochody, by przygotować się do światowego wzrostu zapotrzebowania na ten surowiec. Jesteśmy świadomi czekających nas inwestycji i przygotowujemy się do nich.

Tomasz Surdel: Czy 60 dol. za baryłkę to minimum?

Hasan Quabazard: Ropa powinna być trochę tańsza i kosztować ok. 55 dol. To jest nasz cel.

Tomasz Surdel: Nie brakuje jednak głosów, że światowe rezerwy ropy są na wyczerpaniu i jesteśmy bliscy osiągnięcia słynnego “oil peak”, po którym wydobycie surowca będzie już tylko maleć…

Hasan Quabazard:  Proszę w to nie wierzyć. Oczywiście wszystko ma swój koniec, ale w przypadku ropy naftowej końca tego jeszcze nie widać.

Dr Hasan Qabazard jest nadal dyrektorem ds. badań OPEC. Jakos mu nie ufam…

Share This Post