Rok covida

Drugiego lutego 2020 wrzuciłem na facebooku taki oto wpis adresowany do moich znajomych:

Sytuacji z globalną pandemią spodziewałem się od wielu lat. Skoro dziś na planecie mieszka dwa razy więcej ludzi niż wtedy, kiedy się urodziłem, to czego można oczekiwać? W zbytnim stłoczeniu dowolnych stworzeń bardzo łatwo o epidemię. I żeby to była prawdziwie zabójcza epidemia, patogen musi się przenosić drogą kropelkową. Dlatego od lat przygotowywałem się na przykład takimi zakupami:

W lutym po prostu dokupiłem więcej sprzętu, zamrażarkę, górę żywności i w miarę spokojnie oczekiwałem na bieg wydarzeń. Na szczęście puste sklepy okazały się scenariuszem, który się nie zrealizował. Niestety, reszta tak.

Mógłbym się zajadać popkornem obserwując w TV ludzi bijących się o papier toaletowy, gdyby nie to, że sam musiałem się bić o złoto dla zaopatrzenia moich klientów. Sceny, które na własne oczy widziałem u moich dostawców na Zachodzie nie da się określić inaczej niż “pożar w burdelu”. Ludzie po prostu wynosili wszystko, co było. W ciągu parunastu godzin wielkie skarbce zostały opróżnione ze złota. Wielkim sukcesem jest to, że byliśmy pierwszym sklepem, który powrócił do sprzedaży fizycznego złota w Polsce po globalnym wstrzymaniu obrotu złotem.

Na szczęście powoli zbliżamy się do końca tej pandemii. Duża fala w Polsce właśnie się kończy i wszystko wskazuje, że akcja szczepień zablokuje kolejną falę zachorowań. Teraz jest trochę jak w czasie bitwy o Berlin – mając choroby towarzyszące lub odpowiedni wiek trzeba uważać, żeby nie zginąć w ostatnich dniach wojny.

Pozostaje sprzątanie po zarazie. Ofiarami, oprócz zmarłych, osieroconych i z trwałym uszczerbkiem na zdrowiu jest więcej. Na przykład dzieci, które praktycznie straciły rok szkoły i kontaktów z rówieśnikami. A przede wszystkim przedsiębiorców, z których ogromnie duża grupa jest zrujnowana przez rządowe obostrzenia, jakże często bez sensu. Do ogromnych długów państw zachodnich zostały dopisane kolejne potężne sumy nowych zobowiązań, co przyspieszy moment bankructwa tych krajów.

Ta pandemia nie powinna być uznana za kolejne wydarzenie typu “zdarza się raz na 100 lat”. Przeciwnie. To jest ostrzeżenie, że w przeludnionym świecie w każdej chwili może dojść do jeszcze poważniejszej pandemii.

Share This Post

Rynek złota w 2021 roku, prognoza

Najczęściej powtarzającym się pytaniem, które pada pod moim adresem, jest to dotyczące cen złota w przyszłości. Staram się nie wypowiadać na ten temat z dwóch powodów. Po pierwsze powoduje to konflikt interesów, mój optymizm może być zrozumiany jako “naganianie” na zakup złota. Po drugie choć jestem przekonany, że natura walut papierowych musi prowadzić do wzrostu nominalnych cen złota, to nie dzieje się to na prostym wykresie. Bardzo prawdopodobne są przejściowe spadki cen czy nawet kilkuletnie okresy rynku niedźwiedzia, co może powodować rozczarowanie pytających: “jak to, miało rosnąć, a spada”.

Dlatego właśnie zachęcam do zapoznania się z niezależną od moich poglądów opinią specjalisty z branży surowców. Raport Doroty Sierakowskiej można pobrać w tym pliku:

Share This Post

Złoto w kontekście AI

Science fiction zamienia się w science. Czytamy ebooki wymyślone przez Lema, po ulicach jeżdżą autonomiczne samochody elektryczne, roboty Atlas z Boston Dynamics zaczynają dorównywać sprawnością człowiekowi. Żyjemy w przyszłości, o której pisano kiedyś książki. Ale to nie koniec zmian.

Czynnikiem, który może najbardziej zmienić świat jest sztuczna inteligencja (AI). Nie ma takiego aspektu życia, którego nie zaora AI. Niedługo nie będzie miejsca pracy, w którym nie będzie AI – tak jak dziś nie ma biurek bez komputerów. Zmiany te mogą być rozpatrywane jako korzystne lub niekorzystne w zależności od tego, jak będą dotykać daną osobę. Przykładem może być medycyna, gdzie już dziś AI sprawdza się lepiej niż radiolog. Możemy sobie wyobrazić kolejne wesje robota da Vinci wzbogacone o AI, skuteczniejsze niż chirurg. Taki chirurg może uznać się za ofiarę AI i porzucić swój fach, lub uzna że dzięki AI będzie mógł robić bardziej przydatne rzeczy. Zresztą ten problem jest stary jak postęp techniczny, dorożkarze musieli w pewnym momencie zostać taksówkarzami.

Jednym z aspektów życia społecznego, w którym wydaje się bardzo potrzebne wsparcie AI jest ekonomia. Modelowanie ekonomii nie wychodzi, z racji wielu czynników, które na siebie wpływają, a bez skutecznego modelowania nie sposób skutecznie regulować gospodarki. Obecnie nie sposób obiektywnie stwierdzić, że zmiana jakiegoś czynnika (np stóp procentowych lub opodatkowania) polepszy czy pogorszy sytuację gospodarczą kraju. Zmiany wprowadzane przez rządzących są przypadkowe i zwykle wynikają z mniemania jakiś polityków. Ale nie ma co rozważać kwestii stóp procentowych, są spory natury bardziej fundamentalnej. Mimo tego co się dzieje w Wenezueli nadal są ludzie, którzy wierzą, że marksizm jest w stanie rozwiązać jakieś problemy. I tych ludzi jest całkiem sporo. To doprawdy jest zdumiewające.

Może zachodzić obawa, że implementacja AI do sterowania gospodarki może mieć negatywne konsekwencje. AI może się mylić. Albo wprowadzone zmiany mogą być niekorzystne. Co w sytuacji, gdy AI stwierdzi, że ma całkiem sprytny pomysł na likwidację obecnego systemu finansowego i aby rozpocząć nowy/sprawiedliwszy/wydajniejszy system wyzeruje dotychczasowy? Albo jeżeli dojdzie do wniosku, że na planecie mieszka za dużo ludzi i trzeba szybko zredukować tą liczbę? Istnieje takie ryzyko, przed którym warto się zabezpieczyć.

Tak się składa, że złoto jest surowcem. Nawet w znanych nam z historii sytuacjach resetów systemów złoto można było sprzedać jako surowiec, choćby do celów jubilerskich. Większość prywatnie wykonanej biżuterii z czasów PRL pochodzi z pociętych złotych rubli i dolarów. O ile tylko ludzie będą istnieć na tej planecie, to zawsze będzie zapotrzebowanie na biżuterię.

Share This Post

Interwencja NBP

Miała właśnie miejsce interwencja NBP mająca na celu … osłabienie złotówki. Podobno złotówka zbytnio się umacnia. Czy rzeczywiście? Spójrzmy na wykres z ostatnich 2 lat. Będę litościwy, nie wezmę wykresu cen złota, tylko euro, głównej waluty polskich rozliczeń z zagranicą.

Nie widać żadnego umocnienia, które by usprawiedliwiało interwencję.

Osłabienie złotówki ma efekt inflacjogenny. Mnóstwo surowców i towarów pochodzi z importu. Szmacenie złotówki uderza w zwykłych ludzi i tak dotkniętych efektami Covida. I w tych, którzy mają oszczędności w złotówkach. Wasze zaufanie do państwa polskiego daje taki efekt, że wasze oszczędności są warte coraz mniej.

Share This Post

Umorzenie kredytów studenckich w USA

Żydokomuna pieje z zachwytu: Biden ma umorzyć kredyty studenckie.

Wynika z tego, że jeżeli ktoś pracował w czasie studiów i płacił za nie gotówką, to okazuje się dziś frajerem. Jeżeli płacili za nie rodzice, to tych kułaków spotkał zasłużony akt sprawiedliwości społecznej. Jeżeli ktoś wybrał badziewne studia i dziś jest bezrobotny, to znaczy, że trzeba tą jego lekkomyślność wynagrodzić umorzeniem długu.

W sumie to czemu umarzać tylko kredyty studenckie? Jest przecież sporo biednych ludzi przygniecionych spłatą kredytów na kartach kredytowych. Za auta. Za domy. Za gry w kasynie. Czemu tego wszystkiego nie umorzyć, aby ulżyć biednym ludziom?

Socjaliści są socjalistami dlatego, że nie rozumieją ekonomii. Gdyby rozumieli, to by nie byli socjalistami. Nie rozumieją, że oprócz moralnego hazardu powodują skutki makroekonomiczne. Kwota nieściągniętego długu trafi do gospodarki i napędzi inflację.

Żaden system walutowy nie może przeczyć prawom ekonomii. Tego typu ruchy wraz z dodrukiem dolara i wzrostem zadłużenia będą prowadzić do inflacji. Ameryka może stanąć przez sytuacją kryzysu walutowego i spirali inflacyjnej. Może być zmuszona do ratunkowego podniesienia stóp procentowych jak jakaś Turcja. Wyższe poziomy oprocentowania i brak inwestorów doprowadzi do niemożności obsłużenia zadłużenia. Gwałtowna ucieczka od dolara i utrata statusu waluty rezerwowej doprowadzi do tragedii. To nie jest małpa z brzytwą. To jest stado pijanych małp z głowicami atomowymi.

Jesteśmy coraz bliżej sytuacji, którą przepowiadam na tym blogu od kilkunastu lat. A wszystko to można zawrzeć w kilkunastu sekundach wideo:

Share This Post

Jak Uzbekistan promuje złoto

Zachęcam do obejrzenia filmu promującego oszczędzanie w złocie, wyprodukowanego przez Bank Centralny Uzbekistanu:

Uzbekistan zmaga się z wysoką inflacją. W takiej sytuacji obywatele Uzbekistanu mogą uciekać w zakup waluty obcej, finansując wydatki budżetowe innych krajów i płacąc podatek inflacyjny innym rządom. I tu pojawia się ryzyko, że w przypadku upadku US lub UE te waluty obce mogą stać się bezwartościowe, przez co oszczędności całego narodu mogą zostać anihilowane. Dlatego rząd Uzbekistanu doszedł do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem jest danie obywatelom możliwości oszczędzania w złocie.

Na stronie banku można dowiedzieć się, że premium na sztabki 50 gramowe zostało ustalone na rozsądnym poziomie 5%.

Tymczasem nasz bank centralny na swojej stronie promuje sklep internetowy, w którym można zakupić wyłącznie złote monety, bite w/g dziwacznej stopy menniczej 200 zł = 15,50 g próby 900 czyli 13,95 g czystego złota. Ani to skala metryczna, ani oparta na trojańskiej. Żeby było jeszcze bardziej dziwacznie, 100 złotówka nie zawiera połowy złota zawartego w 200 zł.

W sklepie NBP można kupić owe dziwaczne wyroby z premium rzędu 29%, co dyskwalifikuje je jako produkty inwestycyjne. W kasie NBP można czasem kupić uncjowe monety Orzeł Bielik, po spisaniu danych osobowych, ale premium też jest nieatrakcyjne.

Zaznaczyć tu należy, że Polska ma również problem z inflacją. Nie na taką skalę jak Uzbekistan, ale rząd robi co może, aby ich dogonić. I Polacy również mają problem z zabezpieczeniem kapitału. Giełda to jak wiadomo wielki scam, obligacje niosą ryzyko powtórzenia scenariusza przekręcenia ludności, lokaty gwarantują stratę. Waluty obce już omówiłem, zostaje więc złoto. Szkoda, że nasz bank centralny nie potrafi tego przyznać i służyć interesom obywateli a nie władzy.

Share This Post

Marek

Kilka dni temu spotkałem się z Markiem. Jest to szczupły, opalony facet koło 60tki. Wprawne oko zauważy zegarek IWC i stosowany botox / kwas hialuronowy. Marek pod koniec lat 80tych był cinkciarzem w Lublinie, potem przeniósł się do Warszawy. Tam nabył różne nieruchomości, z których dwiema perłami są lokale restauracyjne (parter) i biura (piętra). Marek od połowy lat 90tych jest na emeryturze.

Czynsz jednej restauracji wynosi 24000 zł, a drugiej 29000 zł miesięcznie. Do tego kasa z najmów biur. Razem zdrowo ponad 70000 zł miesięcznie, z czego jeszcze trzeba zapłacić podatki. Nie wnikam czy to brutto czy netto i ile zostaje po opłaceniu wszystkich podatków.

Czas Markowi i żonie płynie przyjemnie. Pięć chłodnych miesięcy w roku spędza w Miami, gdzie ma łódkę. Dłużej nie chce siedzieć w USA na wizie turystycznej. W zimie Włochy i Szwajcaria na dwa miesiące. Reszta roku jakoś sama się rozchodzi.

Marek jest zły. Właściwie to nawet wściekły. Covid spowodował, że knajpy przestały płacić pół roku temu. W przypadku mniejszej najemca od razu się zwinął, w przypadku większej walczył dłużej, przez co narósł większy dług, więc Marek przejął wyposażenie i teraz ma wyposażony pustostan. Marek stoi stanowczo na stanowisku, że rząd powinien płacić restauratorom, aby mieli na opłacenie czynszów swoich nieaktywnych biznesów.

Większość konsumentów nie zdaje sobie sprawy, jakim delikatnym biznesem jest restauratorstwo. Największy koszt to czynsz. Czynsze przez wiele lat zostały wywindowane ograniczoną podażą atrakcyjnych lokali pod restauracje i ogromnym popytem ze strony osób aspirujących do bycia restauratorem. Coś kosztowało 10 tysięcy, to przychodził kolejny chętny i mówił, że zapłaci 12 tysięcy. Za rok kolejny oferował 15 tysięcy. W ciągu ostatnich 10 lat nieustannej prosperity czynsze wzrosły niebotycznie.

W normalnym czasie restauratorstwo dało się sensownie spiąć. Dało się opłacić czynsz, wynagrodzenia, media i kupić produkty żywnościowe. Czasem zostawało dla operatora 10, w szczycie sezonu (komunie, wakacje) 50 tysięcy miesięcznie. W sytuacji spowodowanej przez covida nagle zamiast zysku trzeba płacić po 20 tysięcy miesięcznie.

Problem w tym, że operatorzy restauracji żyli podobnie jak Marek. Zero rezerw, wszystko na przepał. Zarobi się 10 tysięcy, to się wyda 10 tysięcy. Zarobi się 50 tysięcy, to się zmieni auto i też się uda kasę zagospodarować. Jeżeli sezon jest dwa razy w roku, to się kupowało raz auto żonie, raz sobie. Niektórzy wydawali też na kochanki, inni na kokainę. Po co się martwić jutrem, skoro pójdzie się na fajrant do kasy i wyjmie się z niej gotówkę? Zawsze w niej była kasa, więc czemu któregoś dnia miałoby jej zabraknąć? Okazało się, że tak naprawdę restaurator nie różni się od zatrudnianego przez niego kelnera – obu dzieli od bezdomności miesiąc czy dwa braku dochodu.

Problem braku oszczędności nie zawsze polega na niskich dochodach. Ludzie z wysokimi dochodami też często nie mają oszczędności i to dlatego tak kochają ich wydawcy kart kredytowych i sprzedawcy luksusowych dóbr konsumpcyjnych.

Nie chodzi o to, by przewidzieć wystąpienie covida. Chodzi o to, aby przygotować się do ryzyka wystąpienia utraty dochodu i zaburzenia funkcjonowania państwa / banków / transportu / handlu itp. W perspektywie życia człowieka dochodzi do takiej sytuacji co 10 – 20 lat. To nie jest pytanie, czy do takiego zdarzenia dojdzie, tylko kiedy się to zdarzy. Osób przygotowanych jest niewiele.

Share This Post

Aktualności, listopad 2020

Kampania wyborcza w USA doprowadziła do wielu sporów, również poza Ameryką. Atmosferę podgrzewa fakt, że jak zwykle wybory są przeprowadzone fatalnie. Kraje afrykańskie szybciej i uczciwiej liczą oddane głosy. W Rosji wiadomo kto wygra nawet przed wyborami. A w Stanach po każdych wyborach jest afera, ma być lepiej, a kolejne wybory są przeprowadzane tak samo źle.

Podstawowe pytanie brzmi: czy lepszy Trump czy Biden? Lepsze pytanie brzmiałoby: czy jedynymi liderami, jakich obie partie są w stanie znaleźć muszą mieć 74 i 77 lat? Czy nie ma kogoś, kto naprawdę mógłby udźwignąć obowiązki prezydenta? Kennedy w chwili wyboru na prezydenta miał 43 lata, Clinton 46 lat, Obama 47 lat. Biden jest najstarszym wybranym prezydentem w historii! A Pelosi, “liderka” Demokratów w Kongresie, ma 80 lat!

Zwolennicy Republikanów twierdzą, że dojście do władzy socjalistycznych Demokratów oznaczać będzie koniec USA, natomiast Republikanie ratują Amerykę. Nie byłbym tego taki pewien. Przypomnijmy fakty. Pamiętacie Reagana? Tego, który “zrobił porządek” w USA po kryzysach naftowych, galopującej inflacji, bezrobociu, 2 recesjach i ogromnej przestępczości? Tego, który wygrał Zimną wojnę i rzucił Rosję na kolana? Republikanie, tacy jak Trump czy Reagan uchodzą za zbawców i naprawiaczy Ameryki. Tylko tylko, że liczby temu przeczą, zobaczcie sami:

Od 1980 roku dług prawie nieustannie rośnie, niezależnie czy administracja jest republikańska czy demokratyczna. Jedynym przerywnikiem był “demokrata-czyli-socjalista” Clinton. Za Reagana i obu Bushów był fiskalny dramat, a Tramp to już była katastrofa. Nie dajcie się oszukać, republikańscy prezydenci to nie są zbawcy Ameryki. Tak wysoki poziom zadłużenia zbliża nas do niewypłacalności i bankructwa USA. I tu wracamy do wieku prezydenta. Ciekawe, jak sobie poradzi z tym problemem Biden, który będzie miał 81 lat pod koniec kadencji, jeżeli dożyje. Rekord jaki ma do pobicia to 31 dni, tyle trwała najkrótsza prezydentura w wykonaniu Harrisa. Oby Covid nie dał nam nowego rekordzisty. Przypomnę tylko, że zgodnie z Konstytucją w takim przypadku na miejsce Bidena wskoczyłaby jego viceprezydentka Harris. Byłaby to pierwsza kobieta na tym stanowisku, dziś mająca 56 lat, po Obamie druga osoba etnicznie mieszana.

A skoro już o Covodzie mowa, to jest to kolejny temat, który bardzo bulwersuje cały świat. Zdania są podzielone, jedni mówią, że to “grypka”, inni że wirus zagrażający ludzkości. To może zacznę od tego, że wam puszczę wierszyk, jeżeli jeszcze ktoś nie widział:

Prawda jest, jak to w życiu bywa, bardziej skomplikowana. Przede wszystkim, większość ekspertów jest zgodna co do faktu, że jest to patogen bardzo zaraźliwy. Wiele przypadków zakażeń na imprezach czy w miejscach pracy wskazuje na to, że jest on niezwykle łatwy do transmisji. To prawda, że śmiertelność wyraźnie maleje od początku pandemii, wygląda na to, że lekarze mają coraz lepsze procedury leczenia. Ale wiele zależy od socjalizacji systemu zdrowotnego danego kraju – im bardziej socjalistyczna, tym bardziej niedofinansowana i niewydolna, przez co ludzie są gorzej zaopiekowani i bardziej skłonni do umierania. No i nie tylko o umieranie chodzi – wiele osób bardzo ciężko choruje i nigdy nie wraca do pełni zdrowia.

W tej chwili trwają testy szczepionek, których jest całkiem sporo. I już pragnę uspokoić foliarzy – nikt was nie będzie zmuszał do zaszczepiania się, przynajmniej przez parę pierwszych lat. Szczepionek będzie na tyle mało, że ciężko ją będzie zdobyć i dopchać się do igły, tak jak dziś jest to ze szczepionką na grypę.

Mamy już w tej chwili wiedzę, że przejście Covida daje tylko tymczasową odporność na ten patogen, tak jak w przypadku przeziębień. Istnieje więc ryzyko, że szczepionki będą tak samo krótko działać. Gdyby tak było, mielibyśmy do czynienia z prawdziwym game-changerem. Spójrzmy na zestawienie grypy i “grypki”:

I teraz wyobraźmy sobie, że co kilka miesięcy lub co rok mamy powracającą epidemię “grypki”, która jest znacznie bardziej zakaźna, znacznie bardziej zapychająca szpitale i znacznie bardziej zabójcza niż grypa. Gdyby taki scenariusz się zrealizował, to mógłby być początkiem wymierania starych lub/i chorych ludzi. Do tego nadumieralność pacjentów z niezdiagnozowanym rakiem i chorobami krążenia. Tyle na tym blogu przejmowałem się bankructwem kraju pod ciężarem wypłat emerytur, a tu tymczasem kto wie, może problem sam się “rozwiąże”. Gdy ludzie się już przyzwyczają do istnienia Covida i umierania na niego, to rząd nie będzie przesadnie ścierał się aby ratować staruszków… W ZUSie korki od szampana będą strzelały chyba codziennie…

Share This Post

I kto tu jest szurem?

Na samym początku pisania mojego bloga zetknąłem się z poważnym problemem. Moje wypowiedzi na tematy ekonomiczne znajdowały akceptację, podczas gdy poglądy światopoglądowe wzbudzały kontrowersje i sprzeciw. Okazało się, że osoby o poglądach konserwatywnych monetarnie mają zwykle poglądy konserwatywne światopoglądowo. Mówiąc inaczej, zgadzaliśmy się co do konieczności prowadzenia zrównoważonego budżetu państwa czy może nawet oparcia złotówki o kruszec, ale różniliśmy się diametralnie w ocenie pontyfikatu Jana Pawła II.

Dr Mentzen udzielił szeregu wywiadów z cyklu “Kto teraz jest szurem”. W tych prelekcjach doskonale punktuje nieudolną czy nawet żenującą kampanię Roberta Gwiazdowskiego. Warto obejrzeć.

Po wydarzeniach ostatnich dni mam wrażenie, że nazwa Konfederacji jest niepełna. Powinna brzmieć “Konfederacja Szurów”. Braun, Godek, Bosak, jest ich tam mnóstwo. Naruszenie kompromisu aborcyjnego spowodowało nie tylko pojawienie się setek tysięcy osób na ulicach, zagrożenie ich zdrowia i porządku publicznego, ale również zdemaskowało prawdziwą nazwę ugrupowania. W wielu rozmowach słyszę jedną rzecz “co ta Konfederacja odpierdala?”.

Polityka, dyplomacja, public relations, marketing polegają na tym, że próbuje się przyciągnąć jak najwięcej zwolenników i tworzyć jak najmniej kontrowersji. Chodzi o to, żeby mieć jak najwięcej przyjaciół/stronników/klientów/wyborców a jak najmniej wrogów. Plasowanie się w grupie ekstremistów na pewno zdobywa głosy religijnych fundamentalistów. Niestety równocześnie traci się głosy centrowe w dużo większej ilości, a wybory wygrywa się właśnie głosami centrowej większości. Ruch Konfederacji przesunął całe to ugrupowanie na margines społeczeństwa.

I kto tu jest szurem, panie Mentzen?

Share This Post

Fikanie

Można robić wiele rzeczy na przekór państwu. Można drwić z najwyższych urzędników. Można protestować na ulicach. Można pisać petycje. Można prowadzić opozycyjne partie, stowarzyszenia i dzienniki. Jest tylko jedna rzecz, której nie można robić w żadnym państwie na świecie – uderzać w przychody podatkowe. I nie mam tu na myśli nawet uchylania się od płacenia podatków, lecz namawiania i uczenia innych osób, jak nie płacić podatków. Jeżeli to będziesz robić, to zostaniesz udupiony, niezależnie kim jesteś i w jak cywilizowanym kraju żyjesz.

Państwa, moi mili, nie różnią się zbyt wiele od zwykłych gangsterskich band. Zobaczcie jak jeżdżą po swoich krajach politycy – tak samo pokazują na filmach gangsterów. Zobaczcie na współczesną policję na ‘realizacjach’ – w kominiarkach i czarnych ubraniach niczym nie różnią się od zwykłych przestępców.

Przypomnijmy fakty. Irwin Schiff został w wieku 78 lat skazany na 12 lat pierdla za podważanie legalności podatku dochodowego, pisanie publicystyki na ten temat i namawianie innych osób do niepłacenia podatku. To był po prostu wyrok dożywocia. Facet zmarł przykuty za nogę do więziennego łóżka.

Jego syn, Peter Schiff, napsuł mnóstwo krwi wielu osobom na świecie, szczególnie w USA. Wyprowadzka do Portoryko celem legalnego uniknięcia federalnego podatku dochodowego, sprzedaż złota, prowadzenie banku typu ‘offshore’… To wszystko było bardzo ryzykowne. Najwyraźniej chce skończyć tak samo jak jego ojciec.

Peter Schiff (po lewej), Chicago 16 10 2009, dokładnie 11 lat temu!

Takie rzeczy załatwia się różnie. Na przykład jakaś pani przypomina sobie, że została kiedyś zgwałcona. Albo specjalne oprogramowanie wgrywa komuś dziecięcą pornografię. Albo daną osobę wkręca się w większą aferę, na zasadzie “Markowi ukradli rower. Znaczy Marek jest zamieszany w kradzież roweru.” I tak właśnie próbują dojechać w tej chwili Petera Schiffa – poprzez zarzucenie mu, że jego bank brał udział w praniu pieniędzy. Proszę obejrzeć sobie uważnie ten materiał:

Ludzie inteligentni natychmiast wyłapią manipulacje i granie na emocjach zawarte w materiale. Dużo przebitek z kimś łażącym po piwnicy albo pustym biurze. Ale mało konkretów. Było jakieś dochodzenie. Jest międzynarodowy zespół knujący przeciwko Schiffowi. Byli u Schiffa! Podobno jest to największa kwota uchylania się od podatków, ale żadna kwota nie pada. Australijska mennica sprzedaje mu złoto które – dobry boże – każdy może kupić. Po zakopaniu złota w ogródku australijski fiskus nie może go zarekwirować, co musi wiele osób przerażać. Jakiś przestępca podobno miał konto u Schiffa. Promują go jacyś księgowi. Jacyś Australijczycy mogą tam otworzyć konto. Może nawet 100 Australijczyków takie konto ma. No i Schiff odmówił dokończenia wywiadu! Nie chce nic powiedzieć naszemu młodemu pistolecikowi!

Zamysł jest taki, by większość oglądaczy z góry wydała wyrok na Schiffie. Lud ma być oburzony i wstrząśnięty zbrodniczą działalnością Schiffa, z powodu której rząd Australii nie ma kontroli nad majątkiem wielu osób, przez co świadczenia są niskie. Będą się domagać jego aresztowania i podwyżek swojego socjału.

To są właśnie powody, dla których nie wypowiadam się publicznie na tematy związane z podatkami. Mając świadomość, że moje pliki JPK są codziennie kontrolowane nie od zawsze księguję żadnych kosztów, nawet delegacji czy kilometrówki. I szczerze podziwiam odwagę osób takich jak dr Mentzen, który nie boi się prowadzić swojej działalności, która jest opozycyjna nie tylko politycznie, ale również fiskalnie.

Share This Post