Linki sponsorowane
Kontakt z autorem …
... jest bardzo prosty ... przemyslaw malpeczka slomski kropeczka us
Liczniki długów
Dług publiczny Polski
 PLN

USA - Gross National Debt

Młodość – apdejt

3 września 2010

Zwykle komentarz do moich wpisów pisze samo życie.

Tu wpis.

A tu komentarz.

Natomiast mój komentarz jest taki, że wielozadaniowość powinna również zawierać usługi seksualne. A jeżeli się to komuś nie podoba to zawsze może zmienić pracę, jak sugeruje p. Mordasewicz. Oczywiście nikt pracy nie powinien zmieniać – bycie kasjeroksięgowym jest przydatne dla firmy i rozwijające, tak samo jak stosunek płciowy w pracy nie dość że rozładowuje szefa, to jeszcze jest przyjemne i wprowadza miłą atmosferę do miejsca pracy.

Share This Post

MRE

3 września 2010

Demokracja pośrednia, jaką mamy na przykład w Polsce polega na tym, że wyborcy wybierają swoich przedstawicieli, którzy w ich imieniu piją szampana i konsumują kawior.

W podobnej sytuacji sam się znalazłem, jako że dzięki czytelnikom klikającym w reklamy Googla uzbierałem pewną sumę pieniędzy, które w ich imieniu spożyłem. Przypomnę, że przy okazji instalowania reklam obiecałem zużycie środków na testy wyposażenia surwiwalowego i słowa niniejszym dotrzymałem. Warto podkreślić, że dotrzymywanie słowa jest tym, co różni mnie od niemal wszystkich polityków.

Czytelników nie klikających w reklamy proszę o nie czytanie dalszej części wpisu. Dziękuję za współpracę.

Kilka razy wspominałem już o wojskowych racjach żywnościowych, tzw MRE, czyli Meal Ready to Eat. Koncepcja opiera się na stworzeniu smacznego posiłku, możliwie zdrowego i odżywczego, o długim okresie przechowywania, bez użycia ciężkich opakowań stalowych.

Żarcie wygląda tak:

Po wysypaniu zawartości tak:

Każde z zestawów składa się dania głównego, które wkłada się do chemicznego podgrzewacza i zalewa odrobiną wody. Reakcja chemiczna nagrzewa jedzenie w ciągu kilku minut:

W zestawie znajdują się również akcesoria (łyżka, sól, pieprz, zapałki, serwetki) oraz suchy prowiant (suchar, oraz ser lub dżem). Dodatkowo są też dwa napoje (np. kawa i sok) które można rozpuścić w wodzie i ogrzać w tym samym chemicznym podgrzewaczu. Doświadczenie wskazuje, że jednym zestawem pokrywam zapotrzebowanie na dwa posiłki – wystarcza mi na obiad i na kolacje. Jedyne co trzeba mieć ze sobą to woda i nóż.

MRE jest doskonałym pomysłem na zabezpieczenie się przed sytuacjami awaryjnymi, warto je również zabierać na wycieczki (rotacja zapasów). Wożę również taki zestaw w samochodzie, zdarzały się przypadki że przydawał się.

Wkrótce, w zależności od środków uzbieranych na reklamach, przedstawię skuteczną i legalną (w myśl polskiego prawa) broń palną do samoobrony.

Share This Post

Zamieszki

2 września 2010

Pap donosi:

Dwoje dzieci oraz co najmniej cztery inne osoby zginęły w zamieszkach pomiędzy policją i demonstrantami protestującymi w Maputo, stolicy Mozambiku, przeciwko podwyżce cen żywności – podała policja.

Ludzie masowo wyszli na ulice po tym, jak rząd – z powodu wzrostu cen pszenicy na światowych rynkach – podniósł cenę chleba aż o 30 proc. Mieszkańcy Mozambiku – jednego z najbiedniejszych krajów świata – podkreślają, że nie są w stanie poradzić sobie z rosnącymi cenami chleba, a także paliwa. Rząd planuje także podwyżkę cen elektryczności oraz wody o 30 proc. – Ledwo potrafię wykarmić siebie. Dołączę do protestu, ponieważ jestem oburzona tak wysokimi kosztami życia – tłumaczy Nelfa Temoteo.

W takich sytuacjach myślę sobie, jak będzie wyglądał świat w pierwszych latach Peak Oil. Jak wiadomo wydarzenia społeczne są nieliniowe – 30% podwyżki oznacza 6 ofiar, ale 60% podwyżki niekoniecznie oznacza 12 ofiar. Ofiar może być na przykład 12 000.

To będzie ciekawe doświadczenie oglądać, jak ludzie na świecie zareagują na panikę na rynku ropy, gwałtowny wzrost jej cen oraz spadek dostępności, a także na płynące z tego gigantyczne podwyżki cen żywności i wszystkich innych produktów. Dodatkowo miliony (może miliard?) ludzie nie tylko nie będzie miało czym zatankować, żeby dojechać do pracy – nie będzie żadnej pracy.

Ile ludzi zginie na ulicach ?

Share This Post

Kredyt hipoteczny

1 września 2010

Kredyt hipoteczny miał być genialnym produktem, szczególnie w okresie New Deal, gdy trzeba było szybko stworzyć grupę posiadaczy domów. Po co czekać oszczędzając pieniądze, gdy można wziąć kredyt i wprowadzić się do nowego domu w przyszłym tygodniu. Oszczędzanie jest przecież strasznie nudne i długo trwa.

Podstawowy problem polega na tym, że dostęp do kredytu powoduje łatwiejsze powstawanie baniek spekulacyjnych. Ludzie nie kierują się racjonalną analizą tylko owczym pędem. Mniemają, że jeżeli mieszkania rosły w cenie przez ostatnie 3 lata, to trend ten utrzyma się przez kolejne lata. Nic bardziej błędnego, co widzimy po zrujnowanej gospodarce USA.

Inna kwestia to fakt, że w długim okresie czasu procent składany zaczyna stanowić coraz większą część kredytu lub lokaty. Użyjmy kalkulatorów Open Finance by pokazać to na przykładach.

Załóżmy sobie, że interesuje nas nieruchomość kosztująca 150 000 zł i że możemy spłacać miesięcznie 1 500 zł. Kalkulator wskazuje, że spłata zajmie 158 miesięcy. Spłacimy 236 490 zł, czyli luksus używania pieniędzy banku będzie nas łącznie kosztował 86 490 zł (kredyt na 7,5%).

Drugi kalkulator podaje nam, że oszczędzając po 1500 zł miesięcznie cel w postaci mieszkania osiągniemy już po 86 miesiącach (4,0% lokata).

Wnioski są proste. Luksus mieszkania we własnym M kosztować nas będzie 72 miesiące oddawania naszej krwawicy (1500 zł). Nie da się tego skomentować inaczej niż ‘!!!’.

Rozwiązanie jest proste – należy zagryźć zęby i pomieszkać kilka lat w skromnych warunkach, oszczędzając i mądrze inwestując. Warto też wyjechać za granicę na parę lat, odłożyć parę groszy, nauczyć się czegoś przydatnego, podszlifować język. Życie na kredyt i podążanie za bankowym plakatem pary ludzi we własnym M kończy się tym, że latami oddaje się pół pensji bankowi.

Share This Post

Młodość

31 sierpnia 2010

Cechą charakterystyczną młodości jest to, że żyje się marzeniami. Zderzenie z rzeczywistością następuje dopiero jakiś czas później, gdy trzeba stawić czoła rzeczywistości.

W Dużym Formacie ukazał się ciekawy materiał o studentach I roku prestiżowych studiów. Szkoda, że nie sięgnięto do archiwum i nie napisano materiału o tym, co robią ci, którzy 10 lat temu studiowali na prestiżowej uczelni. Tak to zwykle już jest, dziennikarze Wyborczej idą na łatwiznę lub przedrukowują artykuł obcojęzyczny. Wyborcza korzysta też z (darmowej? staż?) pracy studentów (autorka jest studentką) oraz wyłudza materiały blogerów (mnie chcieli za darmo przedrukowywać).

W czasie czytania tych wypocin wiele razy słychać było mój gorzki śmiech. Może dlatego, że też kiedyś byłem 18-latkiem? Postaram się pomóc czytelnikom, niech się też pośmieją.

Nie wybierają już studiów, żeby poszerzyć swoje horyzonty. Po dyplomie chcą bez problemu znaleźć dobrą pracę, po pół roku awansować.

No właśnie … Ale pracy może nie być, co wtedy? Tradycyjnie odkąd padła komuna w Polsce jest tak, że wysyła się cv i nie ma żadnej odpowiedzi. Najpierw przyjmuje się to na luzie, ale po pierwszej setce pojawia się strach, po pięciu setkach przychodzi depresja i zniechęcenie.

Jako że sam mam dyplom SGH znam dobrze realia. Dobra szkoła bez znajomości nic nie gwarantuje, szczególnie jeżeli ma się wysokie wymagania. Na rynku pracy są setki tysięcy ludzi z dyplomami i doświadczeniem oraz kredytem hipotecznym, którzy aż piszczą by móc pracować.

Agnieszka Płachecka zaczęła szukać czegoś jeszcze w trakcie matur. Znalazła zatrudnienie w sklepie obuwniczym i cieszy się, że ma pieniądze na własne wydatki.

I takiej pracy może nie być, jeżeli pracodawca stwierdzi, że jest zbyt kwalifikowana do tej pracy. Wiele razy tak jest, że żeby dostać pracę trzeba ukrywać wykształcenie.

Łukasz Janyszko szuka pracy od trzech tygodni, na wypadek gdyby nie dostał się na studia. Przypominam, średnia 5,15 w najlepszym ostrołęckim liceum.

Gdybym szukał pracownika, ostatnią rzeczą jaka by mnie zainteresowała to średnia ocen. Polskie średnie to bzdura – świadczą wyłącznie o tym, że ktoś jest mistrzem zapamiętywania, czyli 4 x Z. Zakuj, Zalicz, Zapomnij, Zalej pałę. Guzik mnie też obchodzi jakieś liceum na końcu Polski. Potrzebni są pracownicy, którzy potrafią wykonać pracę jaka aktualnie jest. A ludzie po studiach zwykle nie mają żadnych praktycznych umiejętności za to wygórowane oczekiwania (do momentu wysłania pierwszych 100 cv).

Ci, co mieszkają już w stolicy, chcą wyrwać się dalej, za granicę. Mogą pracować w Londynie, Berlinie, Kanadzie czy Stanach Zjednoczonych.

Oczywiście. Ja mogę coś powiedzieć o pracy w Stanach Zjednoczonych, jeżeli mnie ktoś spyta. Polski dyplom w USA może się liczyć, jeżeli jest się lekarzem lub pielęgniarką. W pozostałych zawodach jest ogromna nadpodaż pracowników z racji gigantycznego bezrobocia. Nikt nawet nie zadzwoni do potencjalnego pracownika z dyplomem z Polski. Praca za biurkiem czy menadżera jest wykluczona – od tego to oni mają swoich, z doświadczeniem i językiem ‘native English’. Pozostaje zmywak.
To, czym karmią nas mass media, jak to Polak zrobił karierę w londyńskim City, to czyste bzdury. Owszem, takie przypadki się zdarzają, ale w ilości jeden na milion. Reszta tyra na zmywakach, podciera tyłki w domach starców i kładzie dachy albo wykłada … na półkach w Tesco. To tak samo, jak mówienie – chcesz się dorobić, graj w Lotto – zobacz, Igrek grał i się dorobił, możesz i ty. Czyste bzdury i demagogia.

Wybrali MSEM, bo to kierunek przyszłościowy, dobrze rokujący. Pracodawca na pewno zauważy, że to Uniwersytet Warszawski, tylko 50 osób na roku, dwa dyplomy.

Pracodawca ma to gdzieś, szczególnie w Chicago czy Berlinie.

Jeśli nie wyjdzie własna firma, każde z nich może być analitykiem giełdowym, doradcą finansowym, prezesem banku, ministrem finansów czy menedżerem. Chodzi o to, żeby stanowisko było zgodne z kierunkiem studiów.

Taaa, znowu bujanie głową w chmurach. A może jednak trwałe bezrobocie do 30 z dorywczym opiekowanie się dzieckiem sąsiadów a potem wyjazd i kierowanie autobusami w Londynie? Bo to jasne jak słońce, że większość z tych ludzi żadnej kariery nie zrobi.

Ile chcą zarabiać? [...] A konkretnie ile? Na początku 10 tysięcy złotych.
hahahahaha
9 na 10 będzie zarabiać 1500 zł, o ile w ogóle ktoś ich zatrudni.
Każda szanująca się uczelnia w USA bada ilu absolwentów znalazło pracę i za ile. Dostaje się ankietę do domu z prośbą o odesłanie. Czy któraś z polskich uczelni publikuje takie badania? Jak myślicie, dlaczego nie? O tym warto by napisać w gazecie.
Share This Post

Guardian czyli 99

30 sierpnia 2010

Media głównego nurtu podłapują sytuację w USA.

Tłumaczenie mamy dzięki uprzejmości dziadów z Wyborczej, która co prawda nie jest w stanie mentalnie ogarnąć problemu, ale stać ją jeszcze na usługi tłumacza.

Oczywiście Guardiana nie stać na wyprowadzenie sensownych wniosków z dokonanych obserwacji. Jak to się skończy? Pismak nie wie i nie rozumie, potrafi opisać wyłącznie to co się zdarzyło, a nie to co się zdarzy. Spróbujmy pomóc w wyciągnięciu wniosków z tego co się dziś w USA dzieje.

Wniosek 1. Produkcja jest podstawą gospodarki. Gdy wszystko importuje się z zagranicy kraj ulega upadkowi ekonomicznemu a zaraz potem społecznemu.

Wniosek 2. To nie koniec kryzysu. Strukturalne problemy gospodarki USA pozostały niezmienione, wobec czego konsekwencje tego stanu rzeczy będą trwać.

Wniosek 3. Ludzie, którzy są obecnie bezrobotni mają ogromne szanse stracić wszystko co mieli. Powstaną kolejne pola, gdzie bezdomni będą spać w namiotach, jak tu:

Na koniec pod rozwagę należy wziąć, co się będzie działo dalej, gdy gospodarka będzie się nadal kurczyć a potrzeby budżetu rosnąć. Będzie drukować się pieniądze, których wartość drastycznie spadnie. Zjawisko to nazywamy inflacją.

Ale o tym fakcie w gazecie przeczytamy dopiero wtedy, gdy do tego faktu dojdzie i miliony czytelników prasy zostanie z bezwartościowymi banknotami w garści.

Share This Post

Klerykalizm

29 sierpnia 2010

Po raz kolejny powracam do tematu klerykalizmu.

Ciągle słyszę od moich czytelników te samo pytanie – czemu ciągle czepiasz się tego kościoła. Odpowiedz jest prosta – tak samo czepiałbym się kogokolwiek innego, kto krzywdzi ludzi i stoi nad prawem. Nie zgadzam się, żeby ludzie byli traktowani podle – niezależnie czy przez polityka, policjanta, bankiera czy proboszcza. O tym sprzeciwie jest ten blog. Prawo do protestu jest prawem człowieka, które w tym momencie egzekwuję.

Nie zdziwił mnie dzisiejszy szum medialny: Flamandzkojęzyczne dzienniki „De Standaard” oraz „Het Nieuwsblad” publikują zapis rozmowy, jaką kardynał Daneels przeprowadził 8 kwietnia br. z dawną ofiarą i jednocześnie krewnym ówczesnego biskupa Brugii Rogera Vangheluwe. Biskup jest obecny na początku rozmowy, podczas której prymas kilkakrotnie namawia ofiarę (40-letniego mężczyznę o nieujawnionej przez media tożsamości) do spokoju, umiarkowania, zadowolenia się przeprosinami i wybaczenia.

Oczywiście, najlepiej sprawę zatuszować. Duchownego należy przenieść do innej parafii, by tam mógł sobie spokojnie gwałcić nowa partię wiernych, ewentualnie wysłać na emeryturę. To jest typowa ‘kara’ – tu jest opisany typowy przypadek ‘przenosinek’, powielany na świecie tysiące razy. Dla osób nieanglojęzycznych – irlandzki ksiądz miał za sobą turnee po Kalifornii – za każdym razem gdy akt pedofilii wychodził na jaw był wysyłany w inne miejsce, gdzie gwałcił kolejne dzieci. Nikomu z biskupów nie przyszło do głowy odsunąć go od pracy duszpasterza czy zgłosić sprawę policji – najwyraźniej księża pedofile mają pełną akceptację przełożonych.

Co ciekawe pedofilia występuje wyłącznie wśród kleru katolickiego, nie ma tego problemu kler prawosławny czy protestancki. Dlaczego tak jest, niech każdy sobie sam odpowie.

Jest też jeszcze jeden powód dla którego nie przepadam za szamanami – w interesie każdego kleru jest, by ludzie pozostawali ciemni i zabobonni.  Ekstremalne zachowania to specjalność Arabów, ale papiści wcale nie są lepsi – są po prostu bardziej podstępni w praniu mózgów wiernych. Poniżej fotka wiele mówiąca o religii:

Co mi tam, przetłumaczę. ‘Nauka zanosi człowieka na Księżyc. Religia wbija cię w budynki’.

Czas na sondę. Przypomnę, że w ostatniej sondzie 86% głosowało za karą śmierci dla okrutnego sprawcy bezsensownego zabójstwa młodej kobiety. Ciekawe, czy równie surowi będą głosujący tym razem.

Jaką karę powinien ponieść ksiądz za włożenie penisa do buzi 10 latkowi?

View Results

Loading ... Loading ...
Share This Post

Godzina W

28 sierpnia 2010

Oto miesiąc po rocznicy sierpnia 44 mamy kolejną tragiczną rocznice – wrzesień 39.

Najgorsze co może być to huczne świętowanie oraz defilady, które dają nam złudzenie siły polskiej armii. Otóż polska armia to jedna wielka ściema i żenada oraz wyrzucanie pieniędzy podatników w błoto (również w afgański piasek).

Podkreślę to bardzo wyraźnie – wierząc, że wystawione w Warszawie sprzęty wojskowe mają jakieś odniesienie do rzeczywistej sprawności i przydatności jest tym samym, co zachwyty nad samolotami Łoś i ORP Błyskawica w 1939  !


Historycznie biorąc Polska od tysiąca lat jest zagrożona militarnie ze strony sąsiadów. To, że od 3 pokoleń mamy spokój (nie licząc okupacji sowieckiej) nie znaczy, że sytuacja taka trwać będzie wiecznie. W XVII wieku, gdy Szwedzi wkraczali na Mazowsze, mieli do czynienia ze społeczeństwem nie znającym wojny od czasów krzyżackich. To wcale ich jednak nie uchroniło od bardzo brutalnej okupacji szwedzkiej, która porównać można jedynie z hitlerowska (zorganizowany rabunek, masowe publiczne egzekucje itp).

Wraz z kolejnymi latami obecnej Depresji inflacja będzie nieubłaganie rosnąć, Peak Oil zabije nasz styl życia, i w konsekwencji rosnąć w siłę będą populiści. Wcześniej czy później może dojść do wojny. I musimy się do tego przygotowywać już dziś.

Nasza armia to śmiech i żenada. W razie starcia z którymkolwiek z tradycyjnych wrogów historia powtórzy się – polska armia zostanie rozbita w perzynę w czasie poniżej 14 dni.

Nasi alianci powtórzą swoje wcześniejsze zachowanie – poczekają 2 tygodnie żeby zobaczyć co się zdarzy, rozrzucą ulotki i wyślą noty dyplomatyczne. Palec środkowy w górę, droga Polsko. Nikt nie będzie ginąć za Gdańsk, tym bardziej że pod Gdańskiem nie ma ropy.

Rozwiązanie jest proste – trzeba czerpać z rozwiązań znanych na świecie. Obrona terytorialna i późniejszy ruch oporu to podstawa. Owszem, można nas napaść, można zestrzelić tych parę samolotów co mamy, zatopić ten złom co ‘broni’ wybrzeża, ale to tyle. Każdy krok agresora w Polsce powinien być powstrzymywany przez lokalnych mieszkańców, a w chwili zniszczenia regularnego oporu przez podziemie.

Armia w wydaniu PRL to był oczywisty absurd. Trzymanie ludzi latami w koszarach i ćwiczenie desantu na plaże Danii to głupota. Obecne pomysły na armie zawodową to też głupota – po jej rozbiciu reszta społeczeństwa pozostanie nieuzbrojona i niewyszkolona, na łasce okupanta.

Ludzi trzeba brać w kamasze na 2-3 tygodnie i płacić im za to. Należy wbić obywatelom we łby podstawy obrony znanych im okolic, nauczyć strzelać, robić zasadzki minowe jak w Iraku, wpoić podstawy konspiracji. Tego da się nauczyć na krótkich szkoleniach. To jest nowoczesna wojna, w której możemy zwyciężyć !

A w godzinie W wystarczy otworzyć magazyny i wydać wszystko co w nich jest – broń osobistą, środki minerskie, amunicję artyleryjską (doskonała do pułapek przy drogach), broń przeciwpancerną (‘pancerfausty’).

Każdy agresor zapłaci straszną cenę za każdy metr okupowanej ziemi i wcześniej czy później zostanie zmuszony do odwrotu.

Ja już się przygotowałem. Poniżej SWD, fajna snajperka, choć strzela archaicznym i bardzo silnym nabojem – cały bark jest obolały.

Niech żyje Polska wolna i niepodległa !

Share This Post

Tanie złoto

27 sierpnia 2010

Powrzucałem na półki trochę różnych specjałów:

Uncja złota NBP - Orzeł Bielik – taniej o 174 zł niż w NBP – tylko 1 sztuka.

Carskie świnki czyli 10 rublówki – tylko 1050 zł

Dwudziestodolarówka z 1896 r w ładnym stanie – tylko 1 sztuka.

Smacznego.

W międzyczasie w Polsce:

Share This Post

Rodzina

27 sierpnia 2010

Socjologowie dostrzegli zmiany modelu rodziny i dokładnie opisali zanik formy domu trzypokoleniowego i zastąpienie go ‘rodziną atomową’, gdzie każdy żyje na własną rękę. To co umknęło większości naukowców to konsekwencje społeczno-ekonomiczne dla świeżo upieczonych rodziców.

W ostatnich dekadach wydłużeniu uległ wiek wchodzenia w wiek rozrodczy. Kariera lub brak pracy, chęć konsumowania i zabawy, każda opcja jest równie dobrym wytłumaczeniem. Różnica polega na tym, że w modelu klasycznym zostawało się dziadkiem/babcią w wieku 44-55 lat. To jest wiek, w którym można jeszcze aktywnie zajmować się wnukiem/wnuczką. Dziś wiek ten znacznie się wydłużył, dziadkiem/babcią zostaje się w wieku 60-70 lat. To jest wiek, w którym zaczyna się bardziej wymagać opieki, niż można ją dać.

Do tego należy dodać fakt, że starsze pokolenie jest niezamożne. Okupacja sowiecka i forma istniejącej ‘opieki’ emerytalnej powodują, że możliwości wsparcia młodych rodziców są znikome lub żadne.

W efekcie mamy sytuację, w której młody rodzic postawiony jest pod ścianą znacznie bardziej niż kiedykolwiek w przeszłości. Finansowo jest bardzo trudno, statystyczny Polak zarabia żenujące pieniądze, do tego musi pomóc swoim rodzicom. Nie może też liczyć na pozostawienie potomstwa pod ich opieką, raczej musi opiekować się zarówno najstarszym jak i najmłodszym pokoleniem.

To kolejny z tysięcy drobnych powodów, które mogą zniechęcić rodaków do zakładania rodziny. Z kolei niestawienie czoła tym niedogodnościom oznaczają samotną starość, co też nie jest żadnym rozwiązaniem.

Share This Post