Notoryczni przekręciarze

Nie wiem czy Państwo zauważyli, ale sporo przekręciarzy jest aktywnych całe życie. Taki Najmrocki albo Plichta – całe życie w jednym i tym samym fachu. Podobnie jest z przekrętami, niektóre funkcjonują latami. Na przykład słynny przekręt nigeryjski jest z nami praktycznie od pojawienia się Internetu w Afryce i nadal działa.

Są też przekręty funkcjonujące od setek lat, takie jak powszechne w średniowieczu wymiany monet przy okazji koronacji nowego króla, a czasem nawet częściej. Nowy władca nakazywał wymianę monet będących w obiegu, trzeba było zdać stare monety o wyższej próbie kruszcu, by w zamian dostać nowe monety o zawartości cennego metalu. Identyczny przekręt odbywa się dziś w Wielkiej Brytanii i Szwecji, gdzie przez krótki czas można wymienić stare banknoty na nowe, ci którzy to przegapili mają duże trudności z wymianą oszczędności lub nawet ich pieniądze są rekwirowane, co jest czystym zyskiem emitenta. Przy okazji można przypiąć sobie order za walkę z praniem brudnych pieniędzy i walkę z unikaniem opodatkowania, bo jak wiadomo posiadacz większej gotówki to na pewno groźny przestępca, uczciwi ludzie mają wyłącznie kredyty.

Przykładem starego przekrętu wracającego w wielkim stylu jest pomysł Gierka jakim był Premiowy Bon Oszczędnościowy PKO. Tak to wyglądało:

I ten pomysł pojawił się dzisiaj!  Dokładnie taki sam, mają to być nieoprocentowane obligacje z puli których będą prowadzone losowania. Nie zdziwię się, jeżeli skopiują nawet tabelę z rewersu. Po co liczyć coś, co już ktoś kiedyś policzył.

Obligacje te mają służyć dokładnie temu samemu celowi, co 48 lat temu. Chodzi o ściągnięcie z rynku tego, co nazywano wtedy “nawisem inflacyjnym”, czyli części z nadrukowanej góry złotówek, których wydanie przez obywateli groziło wzrostem inflacji i wzrostem cen walut.

Wtedy przekręt skończył się w taki sposób, że w pewnym momencie zaczęła się gwałtownie rozpędzać inflacja. W roku 1971 za taki bon można było kupić 142 litry benzyny, a w 1991, gdy bony te były wymieniane na gotówkę, 0,25 litra, czyli inwestor został odcedzony z 99,8% pieniędzy. I jestem się w stanie założyć, że za 20 lat sytuacja się powtórzy, nie zostanie nic z siły nabywczej tak zainwestowanych środków, a zwycięzców loterii będzie garstka.

Straszne jest to, że Damian Słomski, zawodowy dziennikarz ekonomiczny, kompromituje się brakiem wiedzy, pisząc “Takiego rozwiązania w naszym kraju jeszcze nie było” Właśnie stąd biorą się ofiary przekrętów – z braku wiedzy. 99% Polaków nie wie o istnieniu tych bonów, bo albo wtedy ich na świecie nie było, albo mózgi im zeżarła skleroza i nie rozumieją, że cały ten cudowny sukces Gierka był sfinansowany miedzy innymi pieniędzmi, na które ich przekręcono.

Co będzie dalej? Może rekwirowanie walut na rachunkach bankowych Polaków i wydawanie im zamiast tego bonów Pekao, z którymi będą mogli iść po wódkę do Peweksu?

Share This Post

Podbieriozkin

W Rzepie ukazał się niezwykle ciekawy wywiad z prof. Aleksiejem Podbieriozkinem, szefem rosyjskiego Centrum Badań Wojskowo-Politycznych. Krótki, dosadny. Oto co mówi:

Mamy do NATO taki sam stosunek, jaki Polacy mieli do Armii Czerwonej w 1920 roku.

Zwykły Rosjanin nic nie wie o wojnie Polsko-Sowieckiej 1920. Nie wie nawet nic o inwazji na Polskę w 1939. Sprawdzałem, przepytywałem z tego Rosjan. Tego nie ma na lekcjach historii, a zwykli zjadacze chleba nie interesują się szczegółami historii.

Tak więc to “my” odnosi się do Aleksieja i jego kumpli. Oni się boją NATO, tak jak Polacy bali się Sowietów.

Niech pan zwróci uwagę na to, gdzie w ostatnich latach znajdowały się siły NATO i USA w Polsce. Jest już cała mapa takich obiektów wojskowych. Siły koncentrują się niedaleko granic Rosji i w państwach bałtyckich. Rosja traktuje obecnie te państwa jako terytoria, gdzie znajdują się wrogie jednostki wojskowe. Są dla nas zagrożeniem.

Dokładnie. Boją się NATO.

[…] odbywało się zniszczenie Układu Warszawskiego […].

Wojska Radzieckie okupowały obszary państw “wyzwolonych” w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Oprócz nielicznej garstki sprzedawczyków, żyjących z sowieckiego żołdu, cała reszta nie życzyła sobie ani obecności w Układzie Warszawskim, ani w bloku państw “demokratycznych”, jak to wtedy nazywano. Nie odbyło się żadne “zniszczenie” tylko rozpad ekonomiczny ZSRR umożliwił odzyskanie względnej niepodległości przez te państwa i usunięcie wojsk okupacyjnych. Aleksiej tego nie rozumie.

Tylko naiwni idioci tacy jak Gorbaczow czy Jelcyn mogli w to wierzyć. […] To nie był kompromis, to były bezwarunkowe ustępstwa ze strony Rosji.

Współcześni politycy i stratedzy uważają tych dwóch przywódców za winnych upadku imperium. Stawiana jest teza, że gdyby nie oni, to ZSRR nadal byłby imperium, trząsłby połową świata i wszyscy byliby szczęśliwi. Zapominają o tym, że mało kto w ZSRR był szczęśliwy, nie mówiąc już o innych krajach ubogaconych komunizmem.

Szczerze mówiąc, nie interesuje mnie w ogóle to, co mówi Stoltenberg.

A ja tam się interesuję co inni ludzie mówią. Nawet co mówią takie śmiecie, podpalacze świata jak Aleksiej.

Po pierwsze, państw bałtyckich nigdy w historii nie było, to zawsze było terytorium Imperium Rosyjskiego i Związku Radzieckiego. Państwa te istnieją i niech już tak zostanie, ale o zdanie będą je pytać w ostatniej kolejności.

No nie zawsze Pribałtyka była okupowana przez Rosję, po co tak kłamać. Czasem było to terytorium Polski, czasem Szwecji, bywało różnie. Litwa była przecież ogromnym państwem, w unii z Polską. Twierdzenie, że Litwa nie istniała jest kretyństwem.

Poza tym faktem jest, że żyją tam sobie narody, które mają swoją tożsamość i nie chcą być częścią Rosji. Jest też potężna mniejszość rosyjska – jakby im tak dobrze było w Rosji to by tam wyjechali. A jakoś wyjeżdżać nie chcą.

Rosja nie interesuje się Polską i państwami bałtyckimi, mamy mnóstwo innych spraw.

To prawda, Rosja ma mnóstwo swoich problemów, co jednak nie zmienia faktu, że czuje się zagrożona strategicznie z kierunku Zachodniego. Nie ma się co dziwić, wiele razy byli od tej strony atakowani. Stąd ten strach, a jak wiadomo, najlepszą obroną jest atak.

Gdyby Polska nie rozmieszczała na swoim terenie obcych sił, w ogóle nie byłoby tematu.

Ukraina nie rozmieszczała na swoim terenie żadnych sił i została zaatakowana przez Rosję. Nie dlatego, że rozmieszczała, ale właśnie dlatego, że oddała broń atomową i nie rozmieszczała obcych sił.

Osobiście uważam, że podczas II wojny światowej Moskwa powinna była powstrzymać swoją armię i nie wyzwalać Polski. Niechby zajmowali się tym sojusznicy amerykańscy czy angielscy.

No to sytuacja byłaby taka sama jak dziś – wojska amerykańskie przy rosyjskiej granicy, czyli to, co tak boli naszego rozmówcę. Dzięki podbiciu Europy Centralnej przez Stalina udawało się tego unikać przez długie dekady. Śmiać mi się chce, jak pomyślę, że Aleksiej jest strategiem w 1944 i rzuca pomysł, żeby nie atakować Niemców poza linię Ribbentrop-Mołotow. Byłby rozstrzelany w kilka chwil.

Co powiedziałby pan, gdyby w przyszłości sojusz postanowił przyjąć Gruzję i Ukrainę? Nawet teoretycznie nie można sobie tego wyobrazić. NATO musiałoby przyjąć te kraje z ich problemami: Abchazją, Osetią Południową, Krymem i wschodnią Ukrainą. Sojusz się na to nie zdecyduje.

Ja mam dużo lepszą wyobraźnię i potrafię sobie wyobrazić taki scenariusz. Na przykład w sytuacji gdy Putin odchodzi od władzy i Rosja znowu popada w ruinę. Dlaczego Rosja nie miałaby wpaść w kolejny kryzys po kilkunastu latach prosperity? Wszystko jest możliwe. Wtedy wojska rosyjskie mogą zostać wyparte z wszystkich okupowanych terenów.

Mam jednak nadzieję, że w oczyszczaniu terenu nie brałyby siły NATO. Nie jestem zwolennikiem atakowania Rosji, tylko obrony przed Rosją. Mam uczulenie na polon w sushi, muszę takie disklejmery zamieszczać.

Dlatego postawiliśmy już ponad sto systemów rakietowych typu Iskander. Gdyby powstało jakiekolwiek zagrożenie dla Rosji, jeden iskander jest w stanie zniszczyć całą dywizję pancerną. Pocisk wystrzelony z wyrzutni Iskander leciałby do Warszawy około 3,5 minuty. Ci, którzy zechcą nas zaatakować, nie zdążą się pomodlić.

Tak mówi człowiek, który nie myśli trzeźwo ze strachu. Takie wypowiedzi mają za cel wyłącznie zastraszyć polską opinię publiczną.

Rakiet tego typu nie używa się “gdyby powstało jakiekolwiek zagrożenie dla Rosji” tylko w ramach taktycznych ataków nuklearnych w trakcie wojny na pełną skalę. I to raczej w scenariuszu przegrywanej wojny, gdy trzeba rozpaczliwie zatrzymać wroga.

Zresztą ci, którzy atakowaliby Rosję, nie siedzieliby w Warszawie czekając na atak atomowy. Taka zapowiedz to jest zwykły terroryzm, próba zastraszenie Polaków. Podejrzewam, że blef spowodowany strachem. Bo do Moskwy także rakiety potrafią dolecieć w niewiele dłuższym czasie.

Czasem sam Iskander leci, a czasem nie leci. Są systemy obrony przeciwrakietowej. Da się przeprowadzić ataki na centra dowodzenia wroga, tak że nie ma komu wydać rozkazu odpalenia tych rakiet. Wojny nie są takie oczywiste do wygrania jak się może Aleksiej.

Widzę, że nie wyklucza pan konfliktu zbrojnego pomiędzy Rosją a NATO? Zagrożenie to ciągle wzrasta, każdego dnia. Jest sztucznie napędzane, podkręcane są emocje.

Akurat tak się śmiesznie składa, że uważnie śledzę media rosyjskie i amerykańskie. Nikt poważny w USA nie myśli o ataku na Rosję. Natomiast w Rosji politycy wciąż nakręcają spiralę strachu, robią z Rosji oblężoną twierdzę. Nadal jest ta sama narracja, że faszyści chcą ich napaść. Żadnego zagrożenia nie ma, propaganda ma na celu nic innego niż trzymanie społeczeństwa krótko za ryj.

Pozostaje więc konflikt zbrojny, bo wszystko ku temu zmierza.

Warto zwrócić uwagę na “logikę”, która ma tu miejsce. Amerykanie rozmieszczają swoje wojska lądowe w Polsce. To tak naprawdę nie zmienia sytuacji strategicznej Rosji, bo ilość tego wojska jest śladowa i nie stanowi żadnego zagrożenia ofensywnego. Zagrożeniem dla Rosji były i są rakiety międzykontynentalne, a tu się nic nie zmieniło. I w odpowiedzi na te niewielkie siły lądowe rosyjscy stratedzy mówią “OK, no to wojna”. I muszą mieć pełną świadomość, że taktyczna wojna nuklearna może zamienić się w strategiczną, pełnoskalową wojnę nuklearną, w której zginą nie tylko mieszkańcy Warszawy, przestrzegani przez Aleksieja. Zginie także sam Aleksiej, jego rodzina i spora część populacji Rosji. Albo Aleksiej jest głupcem, albo ma nas za głupców, których można zastraszyć.

Ale nie narzekajmy na Rosję. To piękny kraj mający swoje plusy. Na przykład smaczna żywość, z dużo mniejszą ilością chemii niż w US/UE. Bardzo dobre restauracje z potrawami z różnych obszarów Federacji Rosyjskiej, których nie sposób skosztować w US/UE. Albo fajne rozwiązania, jak piwo nalewane przy użyciu przedpłaconej karty. Taki filmik nagrałem przy okazji ostatniej wizyty:

 

 

Share This Post

Efekt Hunta

Od 50 lat mamy eksperyment, którego nigdy wcześniej nie było w historii ludzkości – walutą światową jest papier. Wcześniej, od tysięcy lat, pieniądzem światowym było złoto, formowane w monety przez kolejne imperia.

Ten eksperyment doprowadził do ciekawego zjawiska, które zdaje się umknęło akademickiemu opisowi.  Mam tu na myśli coś, co nazywam efektem Hunta, od nazwiska braci Hunt, sprawców wielkiej spekulacji na rynku srebra.

W reżimie waluty papierowej mamy do sytuacji, w których waluty są generowane w wielkich ilościach. Prowadzi to do następujących konsekwencji:

1. Możliwe jest gigantyczne zadłużenie wielu państw, co będzie prowadzić do spektakularnych bankructw. W przypadku reżimu złota taka sytuacja nie mogła by mieć miejsca z racji zbyt małej ilości złota na planecie. Do bankructwa doszłoby znacznie wcześniej, co byłoby mniej bolesne. No i niemożliwy byłby żaden bailout, żadna międzynarodowa instytucja nie oddałaby prawdziwego złotego pieniądza dla ratowania jakiś Greków.

2. Dochodzi do niezwykle łatwej bańki na wszystkim. To tzw. bubble everything. Waluta generowana w dużej ilości szuka spekulacyjnego ujścia i podnosi równocześnie cenę wielu różnych aktywów. Oczywiście bańki spekulacyjne zdarzają się od zawsze, jednak obecnie mamy do czynienia na wielu różnych rynkach jednocześnie, przez długi okres czasu i niekiedy na ogromną skalę.

3. Nawet w trakcie bańki na wszystkim są wybrane rynki, które mogą być zalane walutą. Przykładem mogą być kryptowaluty, które zdrożały w sposób astronomiczny. Drożeją aktywa, które mają w nazwie lub biznesplanie słowo ‘crypto’, co jest charakterystyczne dla euforii bańki spekulacyjnej. Wzrosty na niektórych rynkach prowadzą nie tylko do wzrostu cen, ale również do niedostępności towaru. Obserwuję to ostatnio na rynku kruszców.

Żadne z tych efektów nie są korzystne dla ludności. Zadłużanie państw jest niezwykle groźne i prowadzi do katastrofy gospodarczej. Pojawiające się bańki wzbogacają niewielką część społeczeństwa, konsekwencje ponosi większość. Przykładem może być bańka na nieruchomościach w wielu miejscach świata – drożyzna powoduje wysokie koszty spłaty kredytu i wysokie koszty najmu.

Share This Post

Szczyt

Jak wiadomo, każdy Polak zna się na 3 rzeczach:

– jak można było wygrać kampanię wrześniową

– jak doprowadzić reprezentację narodową do finałów mundialu

– w jaki sposób prowadzić politykę w Polsce

Jako, że w ekonomii nie dzieje się nic ciekawego, postanowiłem wypowiedzieć się na temat, na którym się najbardziej nie znam z tej listy, czyli o polityce. I to z całą świadomością, że wszyscy czytelnicy się ze mną nie zgodzą, wyrażą oburzenie lub zostawią zwykłe bluzgi w komentarzach. Ponieważ każdy Polak ma swoje odrębne, jedynie słuszne zdanie na 3 powyższe tematy, a wszyscy inni całkowicie się mylą.

Ludzki umysł lubi dostrzegać sprawy liniowo, odnajdywać i ekstrapolować trendy. Łączyć kropki. Coś rosło, więc większość ludzi będzie przewidywać nieustanny wzrost. Kompletnie poza wyobrażeniem większości są procesy wykładnicze i zrozumienie prawdopodobieństwa. Tymczasem w naturze najczęściej mamy do czynienia z wykresem parabolicznym. Coś sobie rośnie, osiąga szczyt i spada. Tak jest z każdym biznesem, z każdą religią i z każdym życiem człowieka. Są narodziny, szczyt i śmierć.

Wygląda na to, że ostatnie wybory określiły szczyt potęgi Pisu. Teraz będzie już tylko jazda w dół. Stracili senat, co kompletnie pokrzyżowało ich plany i jest w stanie pohamować zapędy dyktatorskie. Za rok przegrają wybory prezydenckie, które wygra MKB. Nie sprzyja też wiek Jarka, który skończył niedawno 70 lat i raczej nie będzie młodnieć.

Kaczyński jest oczywiście geniuszem, i nie mówię o tym sarkastycznie. Może nie zna się na komputerze i nie umie internetu, nie potrzebuje prawa jazdy i nie używa kobiet, ale wybitnie czyta umysły Polaków. Idealnie zhakował demokrację, korumpując Polaków ich własnymi pieniędzmi. Odczytał i wykorzystał nastroje ksenofobiczne, homofobiczne i klerykalne. Żałosny, mały, zgorzkniały, ale genialny starzec trzyma za mordę 35 milionowy naród.

Jako, że się nie znam na polityce, nie od razu zrozumiałem co się dzieje w wieczór wyborczy. Jarek był wyraźnie niezadowolony, co wydało mi się dziwne, jako że przecież wygrał wybory. Składałem to na karb typowego dla niego zgorzknienia, gdy tymczasem on rozumiał już wtedy, że nie tylko nie ma większości sejmowej potrzebnej do obalenia veta, ale również stracił senat. No i jak wiemy z książek i przekazów historycznych, każdy dyktator pamięta też o swoim wieku i wlicza to w swoje kalkulacje.

Jest jednak za wcześnie by otwierać szampana. To, że MKB rozszarpie Dudę w czasie kampanii prezydenckiej jest marnym powodem. Ani to, że Duda jest taki żałośnie zabawny, bo naprawdę uważa, zresztą tak jak jego poprzednik, że jest doskonałym prezydentem. I to, że tak jak jego poprzednik, boleśnie zderzy się z realiami.

Nie do wiary, jak wygrana w wyborach odrywa od rzeczywistości, jest to zjawisko psychiatryczne. W polskim internecie nie mówi się o tym fenomenie za dużo, ale jak ktoś potrafi w inne języki, to może się dowiedzieć co to jest illeism, na przykład tu. A tu można zobaczyć, jak taki pierdolec się objawia:

Jakie wybory nie będą, w Polsce zawsze wygra partia socjalistyczno-klerykalna, z naciskiem na socjalistyczna. Inaczej być nie może, jest to konieczność dziejowa jak u Marksa. Wynika ona z tego, że średni wiek wyborcy to 53 lata i będzie tylko rosnąć! Co może myśleć człowiek w tym wieku? Tylko to, żeby jak najszybciej przejść na jak największą emeryturę, a szczegółami dotyczącymi skąd wziąć na to pieniądze niech się zajmą politycy. Niestety, mało jest tak pewnych rzeczy na świecie jak to, że czeka nad dryf w kierunku Wenezueli.

Share This Post

Namaszczenie

W ramach zbliżających się wyborów kilka razy zapytano mnie na kogo bym zagłosował. Otóż jest to Klaudia Jachira, startująca z warszawskiej listy KO. Powody są proste. Jest to jedyna kandydatka o poglądach wolnościowych, zarówno ekonomicznych jak i światopoglądowych. Cała reszta to socjaliści.

Dodatkowo Klaudia ma poglądy antyklerykalne. Mam wrażenie, że jest to jedyna osoba w tym kraju, która widzi jak destrukcyjny wpływ na kraj mają watykańskie pasożyty. Z przyjemnością obserwuję przerażenie PISsu, przejawiające się w skowycie telewizyjnym, w szczuciu i nawoływaniu do wycofania się z wyborów. Moja kandydatka premierem pewnie nie zostanie (w tym sejmie), ale ma szansę punktować na sali sejmu oszołomów z tej socjalistyczno-klerykalnej bandy.

Share This Post

Wyrok TSUE

Banki w Polsce słyną z tego, że ich relacje z klientami są “asymetryczne”. To znaczy, że wykorzystują swoją przewagę nad klientem, narzucając mu niekorzystne warunki umowy lub też przerzucając wszystkie ryzyka na klientów. Widać to na przykład porównując ofertę kredytów hipotecznych w USA, gdzie oprocentowanie kredytów jest stałe i klient ma prawo w każdej chwili odesłać klucze i zrezygnować z dalszych spłat rat kredytu. W Polsce jest dokładnie odwrotnie, a do niedawna dług wobec banku nie tylko nigdy nie ulegał przedawnieniu (trik z wznawianiem postępowania egzekucyjnego), a nawet był dziedziczony (trik z niezrzeczeniem się spadku). Ba, przy Bankowym Tytule Egzekucyjnym banki nie musiały nawet udowadniać, że ktoś zawarł umowę i pożyczył pieniądze. Wystarczył “wyciąg z ksiąg banku” czyli pismo, w którym bank mówi, że tak było. Stawiało to Polskę w czołówce krajów bananowych czy wręcz niewolniczych. Jestem zwolennikiem dotrzymywania zobowiązań, ale skazywanie obywateli na dożywotnią pracę na czarno czy emigrację, a także robienie z dzieci dłużników jest zwyczajnie głupie.

Rozbestwione swoją pozycją banki przeginały coraz mocniej, czego apogeum sięgnęło końcówki ostatniej prosperity. Jakiś cwaniak wymyślił wówczas, że można udzielać ludziom kredyty korzystając z nieskooprocentowanych kapitałów nominowanych w CHF. Koncepcja była taka, żeby zarabiać nie tylko na samych kredytach, ale również na absurdalnych spreadach. I na oprocentowaniu nie rynkowym, ale ustalanym przez prezesa banku.

Stoję na stanowisku, że biznes należy prowadzić uczciwie. Kieruję się tym nawet podczas ostatnich wzrostów cen kruszców, ostrzegając klientów, że można się spodziewać korekty i spadku cen. Naganiałem na zakupy wtedy, gdy cena była o 20% niższa, teraz apeluję o rozwagę. Kieruje mną przekonanie, że w długim terminie opłaci się to znacznie bardziej.

Tymczasem w bankach w czasach franka przekonanie było zupełnie inaczej. Cynicznie naganiano na kredyty opowiadając jakieś farmazony o stabilności CHF, gdy to przecież nie o stabilność franka wobec innych walut chodzi, tylko o stabilność złotówki wobec CHF. A stabilność PLN była i nadal jest bardzo wątpliwa. I teraz cały ten złodziejski schemat okazał się być granatem, który po wyroku TSUE wybuchł oszustom prosto w twarz. Parafrazując PISs, wystarczyło tylko nie okradać klientów i traktować ich jak ludzi.

Chorobliwi antysemici, jakich mamy w Polsce miliony, bardzo się podniecają zestawiając ze sobą słowa “kapitał” oraz “żydowski”. Fakty są takie, że rozpatrując słowo “Żyd” w odniesieniu do kraju pochodzenia kapitału, w Polsce nie mamy banków żydowskich, czyli takich w których siedziba mieści się w Izraelu. Generalnie Izrael nie ma zbyt dużej bankowości. Taki Hapoalim group, największy bank Izraela, ma $78 mld kapitału a Industrial and Commercial Bank of China ma owego kapitału $4027 mld. O czym my tu w ogóle mówimy, jaka to skala.

Natomiast w odniesieniu do wyznania właścicieli danego kapitału, to obawiam się, że w większości normalnych krajów większość osób jest ateistami lub agnostykami. W zarządach normalnych ponadnarodowych korporacjach mają totalnie wywalone na to jakiegoś ktoś jest pochodzenia. A to z tego prostego powodu, że gdyby opierać się na wyznaniu/pochodzeniu a nie kwalifikacjach, to firma stała by się klubem towarzyskim a nie biznesem. Opieranie się na takim nepotyzmie prowadzi do niskich kompetencji i do braku przewagi na rynku, czyli spadku udziału w rynku.

Zarzucanie komuś, że jest “żydowskim bankierem” bo miał jakiegoś przodka żyda jest tak samo absurdalne, jak zarzucanie Merkel że jest polską agentką, bo miała dziadka Polaka. W Niemczech nie ma ludzi na tyle zaburzonych, by rzucać takie oskarżenia, a po aferze “dziadka z Wermahtu” jestem przekonany, że u nas jest odwrotnie.

Oczywiście żadnego oszołoma do niczego nie przekonam, skoro cała rodzina tkwi w tych przekonaniach od pokoleń, ale jak jest naprawdę z pochodzeniem kapitału można się przekonać na tej grafice (choć już trochę nieaktualnej):

Socjalistyczny rząd PISs nie ma niestety wielkiego pola manewru z ustawą frankową, czyli z systemowym rozwiązaniem problemu. Lobby banksterskie ma ogromne wpływy, wliczając w to również media, a nawet dyplomację. Jestem przekonany, że w gabinetach padają konkretne argumenty o tym co wam zrobimy, jak to będziecie forsować w Sejmie, albo czego wam nie zrobimy, jeżeli odpuścicie. I to są argumenty z pewnością niezwykle przekonujące. Choć w moim odczuciu podejście banksterów jest głupie. Lepiej byłoby to załatwić poprzez jakiś kompromis, rzucić jakiś miliard złoty na pożarcie, niż ryzykować dużo większymi stratami w sądach, tym bardziej, że zapadł taki wyrok TSUE.

Dlatego właśnie stoję po stronie frankowiczów. Skoro dało się wypłacać dywidendy zebrane z oskubanych Polaków, to teraz trzeba będzie poprowadzić proces odwrotny, zrzucić się na dokapitalizowanie banków albo ich wartość spadnie poniżej 0. Jak to mówią, karma wraca. I śmiać mi się chce z tych argumentów, że frankowicze wiedzieli, czym ryzykują. Pamiętam te czasy i narrację o “stabilności franka”. I na pewno nie wiedzieli o tym, czym jest spread i że prezes banku będzie decydował o oprocentowaniu kredytu, jeżeli akurat rynkowe stawki spadną za bardzo. Zazdroszczenie frankowiczom ewentualnych wygranych w sądach jest czymś takim, jak zazdroszczenie dzieciom zmarłego na atak serca, którym PZU odmówił wypłaty polisy na życie powołując się na “brak załamka Q”, co wymagało wielu lat sądowych walk.

A tymczasem brak starań banków nad wprowadzaniem kredytów o stałym oprocentowaniu jest tworzeniem kolejnego granatu, który za jakiś czas może im znowu wybuchnąć w twarz. Nic się nie uczą z obecnej sytuacji, że gdy ktoś nie płaci kredytu to ma problem, ale jeżeli kredyt przestaje spłacać milion osób, to kłopot ma i bank, i politycy. Sytuacja jest podobna jak w demokracji liczą się słupki poparcia przed kolejnymi wyborami i słupki zysków w danym kwartale. Angole ładnie to ujęli w metaforze: “to kick a can down the road”. Co będzie za rok czy dziesięć lat, niech się inni martwią.

Share This Post

Utylizacja

Świnie są inteligentnymi zwierzętami. Z pewnością są przekonane, że bycie zwierzętami hodowanymi przez ludzi to najlepsze, co mogło im się zdarzyć. Jest dach nad łbem, codziennie solidna porcja darmowej żywności, w razie problemu przyjeżdża weterynarz. Świńska społeczność ignoruje zwolenników teorii spiskowej, że pewnego dnia sielanka się skończy i ludzie okażą się bezwzględnymi mordercami, jako absurdalną i niemożliwą.

Podobnie jest z ZUS. Wyznaję pogląd, że jest to Zakład Utylizacji Staruszków, a wcześniej organizacja do odcedzania młodych ludzi z połowy dochodu. Większość ludzi mi nie wierzy i nawet jest zadowolona z “gwarancji” skromnej, ale pewnej emeryturki “od państwa”. Podobnie z NFZ, który “za darmo” leczy ludzi, tak że nie nie umierają w krzakach przed szpitalem, bo ich nie stać, jak w USA. Tylko, że nie, bo właśnie u nas umierają w krzakach przed szpitalem, a w tym strasznym amerykańskim kapitalizmie nie.

Czasem prawdy nie da się utrzymywać w nieskończoność w tajemnicy. Tu można sobie poczytać, że instytucje państwowe cynicznie starają się, aby staruszkowie jak najszybciej umarli, bo ich egzystencja pochłania cenne zasoby finansowe.

To potwierdza moje przekonanie, że socjalizm zawsze kończy się głodem, emigracją, zrujnowanym życiem i trupami na ulicach.

Share This Post

Zbrodnia i kara

PB donosi, że Sąd Najwyższy wydał wyrok w sprawie kary nałożonej przez UOKiK na Tmobile.

W skrócie – na czym polegała wina Tmobile? Na tym, że od momentu pojawienia się pracowników UOKiK z nakazem rewizji na recepcji do odnalezienia osoby, która może ich przyjąć minęło około godziny. Dla jasności, Tmobile w tym czasie nie palił dokumentów. Po prostu trochę trwało, aż ludzie rzucili swoją robotę, aby obsługiwać biurokratów.

Kara? 123 000 000 zł! Na szczęście sąd wykazał rozsądek i obniżył ten absurdalny haracz o 99%.

Jak można to skomentować? Po pierwsze, nie ma żadnego połączenia między szkodliwością społeczną czynu a wymiarem nałożonej kary. Decyzje z takim wymiarem kary wydał sam typ ludzi, którzy wieszali w ramach Afery mięsnej. Po drugie, jest to wyraźna próba zastraszenia prywaciarza. “Nie będziesz tańczyć tak jak ci zagramy, to cie zgnoimy”. Prywaciarz ma się bać, ma stać na baczność przy drzwiach, bo być może pojawi się pan urzędnik.

Tmobile przeżyje, bo ma duże pieniądze na przepychanie spraw aż do Sądu Najwyższego. Plankton biznesowy powinien zawsze pamiętać o unikaniu inwestowania w Polsce. Nie budować, nie kupować nic, na czym urzędas może położyć łapę. Trzymać lokaty za granicą albo kruszce pod fundamentem. A optymalnie posiadać jakiś projekt biznesowy w innym kraju.

Share This Post

Ustawa 447, czyli trup w szafie

W szafie polskiej polityki znajduje się trup, który zaczyna coraz gorzej pachnieć i wyleci z tej szafy z wielkim hukiem zaraz po wyborach. Mowa o żydowskich roszczeniach za nieruchomości należące do zamordowanych Polakach-żydach, przejęte przez PRL po wojnie i w dużej mierze od razu przekazane Polakom-katolikom.

Z punktu widzenia prawnego, sprawa jest jasna. Obywatele Polscy dowolnego wyznania, którzy zginęli w czasie wojny, mogli mieć spadkobierców lub nie. Jeżeli mieli spadkobierców, to mieli oni prawo ubiegać się o spadek. Jeżeli nie mieli spadkobierców, to ich mienie przechodziło na rzecz Skarbu Państwa. W przypadku obywateli III Rzeszy, żywych czy martwych, żydów lub wyznawców innej religii, ich majątek był konfiskowany.

W punktu widzenia moralnego, sprawa nie do końca jest jasna. Faktem jest, że Państwo Polskie i jego obywatele wzbogacili się na Holocauście. Ale z drugiej strony, równie niesprawiedliwe byłoby przekazywanie tych nieruchomości czy odszkodowań za nie żydom innej narodowości.

I tutaj dochodzimy do “twistu”, który polega na tym, że większość żydów, którzy przeżyli wojnę była narodowości niemieckiej, austriackiej, a także francuskiej, angielskiej czy rosyjskiej. Mieli czas na ucieczkę za ocean albo znajdowali się poza frontem. Polscy żydzi nie mieli tego czasu. Większość ofiar Holocaustu stanowili Polacy. I mamy taki oto “twist”, że potomkowie Niemców czy Austriaków, czyli narodu mordującego, najprawdopodobniej wzbogacą się na Polakach, potomkach ofiar ich ziomków.

I tak na marginesie, to właśnie pochodzenie narodowe tłumaczy nienawiść żydów wobec Polaków. Generalnie Niemcy, Austriacy i Rosjanie, niezależnie czy żydzi czy chrześcijanie, nienawidzą Polaków. Tak więc ich potomkowie mieszkający z USA czy Izraelu kultywują nienawiść do Polaków, tak jak Polacy kultywują nienawiść do żydów, choć nie widzieli się nawzajem już od 2 pokoleń.

Skąd takie przekonanie, że żydom się uda? Z case banków szwajcarskich, do której przygrywka była taka sama jak dziś widzimy w ustawie 447. W 1995 żydzi złapali za jaja Szwajcarów tak mocno, że ci wypłacili 1,45 mld USD. Nie ma powodu sądzić, że żydzi będą się cackać z Polakami bardziej niż ze Szwajcarami. Jest wiele narzędzi prawnych i medialnych, żeby rzucić rząd RP na kolana. Tak więc apeluję do premiera Morawieckiego, o zorganizowanie rezerwy w budżecie na wypłatę tych odszkodowań. A może każda nieruchomość w Polsce powinna zostać sprawdzona w księgach wieczystych, i jeżeli nagle magicznie w 1946 roku znika z niej żydowskie nazwisko a pojawia się katolickie, to powinien zostać wystawiony rachunek obecnym właścicielom?

Share This Post