Polski Ład

Net aż huczy po publikacji założeń do Polskiego Ładu.

Niektóre założenia są co najmniej dziwne. Na przykład to, że będzie można budować fawele bez papierów. Nie wiem, czy narodowy program budowy faweli jest dobrym kierunkiem upiększania kraju. Może małe kolorowe domki z płaskimi dachami, rozrzucone losowo wokół polskich miast staną się jakimś nowym polskim symbolem, jak biały orzeł lub kujawskie wycinanki?

Na tą chwilę ciężko bardziej szczegółowo odnieść się do tego programu, ponieważ są to dopiero założenia. Nie wiadomo, jak będą wyglądać ustawy.

Wiadomo natomiast jednak jaka jest sytuacja w kraju. Demograficznie jest coraz gorzej, stan finansów publicznych jest również w tragicznym położeniu. Potrzeba więcej wpływów z podatków. W szczególności system opieki medycznej wymaga więcej kasy. Wiadomo, że Polacy lubią szereg małych podateczków i różne dziwne promocje. Wiadomo więc, że nie będzie żadnych obniżek podatków. Będzie akcja propagandowa “dobre pany obniżają podatki” i w tym samym czasie podatki będą podnoszone.

Share This Post

Pisanie dla Investing.com, czyli jak się szuka frajerów w sieci

Dwa tygodnie temu otrzymałem następujący mejl od p. Katarzyny Plewy z serwisu Investing.com:

Witam serdecznie Panie Przemysławie, Bardzo miło jest mi Pana poznać. Gratuluję strony, którą Pan tworzy i merytorycznych treści. Nazywam się Katarzyna Plewa i jestem opiekunem polskiej edycji Investing.com. Chciałabym zapytać, czy nie byłby Pan zainteresowany współpracą z w zakresie gościnnej publikacji artykułów na portalu pl.investing.com ? Ekspozycja jest znaczna – polską edycję odwiedza miesięcznie ponad 500 tys.użytkowników, generując 28 mln wyświetleń. Z naszej strony możemy zaproponować szereg narzędzi dla webmasterów, które mogłyby być interesujące dla Pana strony: Kalendarz Ekonomiczny, Kursy Walut w czasie rzeczywistym i wiele innych. Aktualna sytuacja powoduje, że wszystkie edycje portalu Investing.com notują jedne z najwyższych w historii statystyki. Jest to więc bardzo dobry moment, aby rozpocząć publikacje i zyskać nowych czytelników. Zakres współpracy i treści jest elastyczny, nie oczekujemy wyłączności, oczywiście wszystkie materiały publikowane pod nazwiskiem/ i linkiem. Na chwilę obecną publikują u nas poza analitykami wewnętrznymi, m.in. dziennikarze Comparic.pl, Tomasz Trela, Tomasz Hońdo, Daniel Kostecki. Link>>https://pl.investing.com/analysis/ Dodam tylko, że wszystkim zajmuje się nasza redakcja bez nakładu po Pana stronie. Chętnie odpowiem na wszelkie pytania. Udanego popołudnia!

Pisanie artykułów wymaga pracy. Trzeba mieć pomysł, zrobić risercz, w końcu napisać sam materiał. Dobry artykuł to kilka godzin żmudnej pracy. Zdarzało mi się zatrudniać kopyrajterów, i okazuje się, że napisanie dobrego artykułu to koszt od kilkuset złotych w górę. W przypadku autorów, którzy są znani, koszt napisania wynosi tysiące złotych / artykuł.

Wobec tego zapytałem p. Plewy, czy chociaż istnieje możliwość uzyskania z ich strony czegoś w zamian, na przykład linków w napisanym artykule, które mogą budować nam pozycjonowanie serwisów. I tu zapadła cisza, mimo podbijania tematu kolejnymi mejlami.

Wynika z tego, że p. Plewa proponuje pracę za friko. To takie typowo polskie przekonanie, że jeżeli ktoś nie macha łopatą tylko klawiaturą, to nie jest to praca i można mu nie zapłacić.

Nie wiem jaki jest powód tego, że ktoś tam jednak pisze. Może nie ma co ze swoim życiem robić? Może się ludziom nudzi? Może myślą, że skoro siedzą 8h w robo, to jak machną jakiś artykuł, to czas im szybciej zleci i na dodatek trochę się wypromują? A może p. Plewa innym osobom coś płaci, tylko uznała, że jako handlarz złota i tam mam już za dużo kasy? Nie wiem.

Artykuł ten napisałem dlatego, żebyście jako czytelnicy zobaczyli, że ‘darmowe staże’ są oferowane nie tylko studentom, ale każdemu komu się da, nawet blogerom, prywaciarzom, kucharzom i muzykom.

Share This Post

Presja inflacyjna w USA

W Ameryce dochodzi do szeregu niezwykle niesprzyjających zjawisk ekonomicznych.

Rosną niezwykle dynamicznie ceny niektórych surowców i materiałów. Ceny drewna skoczyły o 500% w ciągu roku. Ceny nieruchomości, napędzane ujemnym realnym oprocentowaniem kredytów, biją kolejne rekordy. Sytuację na rynku nieruchomości, przypominającą tą z lat 2004-2007 trafnie podsumowuje ten filmik:

Pojawiło się niezwykle groźne zjawisko presji inflacyjnej w wynagrodzeniach. Oczekiwania dotyczące wynagrodzenia są bardzo wysokie. Dlatego nie ma innej możliwości, pracodawcy muszą płacić znacząco więcej niż do tej pory. A to oznacza zarówno konieczność podnoszenia cen towarów i usług, by mieć na wypłaty, jak i większy strumień gotówki wpływający na rynek i podnoszący ceny. Nie przez przypadek we wszystkich gospodarkach wychodzących z wysokiej inflacji walczy się ze wzrostem wynagrodzeń. W Polsce pierwszych lat po komunie był do tego specjalny podatek zwany popiwkiem.

Warto pamiętać, że inflacja w USA łatwo ulega eksportowi. Zjawisko to było odczuwalne po poprzednim krachu roku 2008. Tym razem ceny na świecie też mogą wzrosnąć. Mamy już w Polsce wzrost cen drewna.

Nie poprawia sytuacji fakt, że przy władzy są socjaliści. Niepoki pomysł skopiowania rozwiązań z Polski, czyli wprowadzenia dodatkowych socjalistycznych sędziów do Sądu Najwyższego, co ma dać kontrolę socjalistów również nad tym ciałem. To jest gwałt na konstytucyjnej zasadzie check and balances, dzięki której poszczególne władze się kontrolują i równoważą.

Ciekawe są konsekwencje dla rynku złota. Rynek próbuje przewidywać przyszłość i zawrzeć w cenie oczekiwany rozwój wydarzeń. Rynek uważa, że nastąpi podwyżka stóp procentowych jako próba ograniczenia inflacji. Wyższe stopy procentowe oznaczają odpływ kapitału między innymi z rynku złota do rynku obligacji. Spadające ceny złota oznaczają, że rynek bardziej bierze pod uwagę spodziewany wzrost stóp niż dewaluację dolara. Spodziewam się, że złoto (licząc w dolarze) będzie jeszcze przez parę miesięcy szukać dna, być może do $1600, a potem będziemy mieli wystrzał ponad $2000.

Share This Post

Teoria Wielkiego Resetu

Dlaczego ludzie unikają bicia się młotkiem po palcach? Bo to natychmiast boli. Dlaczego ludzie palą papierosy, nawet gdy zdają sobie sprawę, że mogą umrzeć na raka, który boli bardziej niż stłuczony kciuk? Bo od przyczyny do skutku upływa bardzo dużo czasu. Po spaleniu jednego papierosa nie upada się w agonii. Można sobie palić dziesiątki lat i żyć. Nasze małpie mózgi wyłapują szybkie efekty przyczynowo-skutkowe i nie przejmują się konsekwencjami mającymi miejsce po latach.

Internet, w szczególności Youtube, pełen jest filmów o rzekomym Wielkim Resecie. To przypomina mi kryzys roku 2008, gdy co prawda Youtube jeszcze nie istniał, ale można było przeczytać podobne proroctwa na różnych forach i blogach. Nie będę ukrywał, że również dałem się wprowadzić w stan paniki niektórymi wypowiedziami.

Otóż nie ma żadnego Wielkiego Resetu. Obecni władcy świata mają mnóstwo narzędzi, by nie pozwolić na załamanie się ich systemu. Drukowanie pieniędzy opóźnia zawalenie się tego systemu, a nie go przyspiesza. To udało się w 2008, uda się i w 2021.

Zamiast Wielkiego Resetu mamy pandemię, która nie zabije większości z nas. Będzie recesja, która minie. Papierowe waluty zeszmacą się mniej czy więcej. Może dojść do trudności poszczególnych państw z obsługą zadłużenia, ale nie wygląda na to, aby doszło do światowego resetu.

Po co więc straszyć ludzi i sprzedawane są te wszystkie brednie?

Bo gdy mówi się ludziom, że istnieją pewne długofalowe zagrożenia dla ich finansów, to wzruszają ramionami. ZUS zbankrutuje? Nieważne, odpowiadają, dam sobie radę bo mam dużo pieniędzy na koncie w banku. Pieniądze w banku będą bezwartościowe, bo rząd dodrukuje kasy na wypłaty emerytur? Niemożliwe.

A gdy ludziom mówi się, że lada chwila, może nawet jutro dojdzie do Wielkiego Resetu, to zaczynają biegać w kółko z krzykiem, prosząc o ratunek.

I tu dochodzimy do sedna. Po co ludzie tracą czas i pieniądze na publikowanie treści na Youtube? Bo to dla nich reklama: tworzenie marki osobistej, budowanie zaufania. Nasze małpie mózgi widząc czyjeś gęby nabieramy fałszywego przeświadczenia, że “znamy” tych ludzi. Wiele osób “zna” celebrytów, przez co kupuje różne badziewia przez nich reklamowane. Chcemy mieć te same rzeczy, które on “ma”, przynajmniej na czas robienia reklamy. Celebryta którego znamy nie oszuka nas, prawda?

Po co się ścierać coś produkując, czy choćby brudzić sobie ręce handlem? Rachu-ciachu można sprzedawać książki, porady, szkolenia, coś co można stworzyć raz i sprzedawać to tysiące razy. I oczywiście sprzedaż musi być podsycona strachem i paniką, w tej chwili przed nieistniejącym Wielkim Resetem.

Zachęcam czytelników do wrzucania w komentarzach najbardziej oszukańczych filmów, jakie znaleźli na Youtube. Da się to zrobić tak, żeby film odtwarzał się od momentu, w których ktoś wypowiada największe brednie.

Share This Post

Dzieci i szkła nigdy nie za wiele

Tytułem wpisu jest polskie powiedzenie sprzed kilkuset lat, które znalazłem w książce z 19 wieku. Wyroby szklane były drogie i trudno dostępne, a dzieci pożądane. Dziś powiedzenie to jest całkowicie zapomniane, nieaktualne w obu aspektach.

Całkowite zlikwidowanie narodu polskiego było sednem zagrożenia, przed jakim stanęła Polska w latach 1939 – 1945 roku. Najbardziej tępa część narodu cieszyła się, że Niemcy zabrali się za eksterminację żydów. Potwierdzenie można znaleźć w wielu źródłach z tamtego okresu, w publicznych wypowiedziach zwykłych ludzi. Ci bardziej rozgarnięci Polacy zdawali sobie sprawę, że najpierw zostaną zlikwidowani żydzi, potem Polacy. Stąd właśnie tak masowy i silny ruch oporu. To była desperacka walka o przeżycie.

Dziś naród stoi przed równie poważnym zagrożeniem dla istnienia. Przy obecnej dzietności populacja Polski w 2100 będzie wynosić 27 milionów, o 10 milionów mniej niż dziś. Nie trzeba gazować, głodzić ani rozstrzeliwać Polaków, wymażemy się z kart historii sami.

Mieszkańcy przeludnionych krajów południa nie będą grzecznie czekać i przyglądać się jak Polska i inne kraje północy wymierają. Proces wędrówki ludów jest nie do powstrzymania. Dokładnie jak w przypadku upadku Rzymu, gdy wojska rzymskiego było coraz mniej, a barbarzyńców coraz więcej. Oni po prostu przybędą, będzie ich coraz więcej, a potem stopniowo kraje północy bedą stawać się kalifatami. Zdobędą tak czy inaczej prawa wyborcze, choćby przez masowe protesty społeczne i walkę z policją, a potem przegłosują tubylców. Kto chce zobaczyć ten proces z bliska, niech jedzie do Paryża.

Zastanawiałem się przez bardzo długi czas, co powoduje boom demograficzny, a także jakie są powody czegoś, co trzeba nazwać dla symetrii bust’em. W pracach na ten temat jest mnóstwo bełkotu i wodolejstwa. Jakiś bzdur, że im więcej przedszkoli albo socjału, tym więcej rodzi się dzieci.

Największą przyczyną boomu jest zakończenie wojny. Na naszych ziemiach mieliśmy z tym do czynienia po I i II wojnie światowej oraz po stanie wojennym. I co ciekawe, przyczyną może być także zakończenie epidemii. Spodziewam się niewielkiego boomu po pandemii. Niewielkiego, ponieważ szybko spada nam liczba ludzi w wieku rozrodczym.

Dodatkowym czynnikiem boomu jest brak ubezpieczenia społecznego. Dzieci stają się najtańszą inwestycją dającą szansę na uniknięcie głodu na starość. Ale nie całkowitą. W słowiańskiej tradycji było wywożenie starców zimą do lasu, gdy żyli za długo albo się pochorowali. Swoją drogą sprytny pomysł, jest to bezkrwawy i jeden z mniej bolesnych sposobów umierania.

Czynnikiem bustu demograficznego jest szybkie polepszania sytuacji ekonomicznej. Po prostu ludzie chcą konsumować, bawić się, korzystać z życia. Zmienianie pieluch odbiera im tą możliwość, utrudnia spędzenie wakacji na Zanzibarze.

Istnienie systemu emerytalnego, nawet złudzenie istnienia takiego systemu jak w Polsce, nakręca bust. Ludzie wierzą, że jakoś to będzie, że państwo jakoś nimi się zajmie, więc dzieci nie są już potrzebne. Są też ludzie wierzący, że sami sobie zorganizują emeryturę, choć uda się to garstce ludzi.

Jest też kwestia pewnej grupy ludzi, wierzącej, że rezygnują z dzieci na rzecz kariery. Obiektywnie biorąc zarabiają grosze, zajmują się pracą bez znaczenia, ale wierzą, że ich zaczernianie papieru ma strasznie głęboki sens.

Bezdzietność jest chorobą, czy to fizjologiczną czy socjologiczną. Apeluję do wszystkich, aby w czasie, gdy patologia jest normą stawiali na tradycyjne wartości rodzinne, 2+2. Rodzina nie tylko jest podstawą normalnego życia w społeczeństwie, ale również źródłem satysfakcji i optymistycznego spojrzenia na przyszłość.

Share This Post

Rok covida

Drugiego lutego 2020 wrzuciłem na facebooku taki oto wpis adresowany do moich znajomych:

Sytuacji z globalną pandemią spodziewałem się od wielu lat. Skoro dziś na planecie mieszka dwa razy więcej ludzi niż wtedy, kiedy się urodziłem, to czego można oczekiwać? W zbytnim stłoczeniu dowolnych stworzeń bardzo łatwo o epidemię. I żeby to była prawdziwie zabójcza epidemia, patogen musi się przenosić drogą kropelkową. Dlatego od lat przygotowywałem się na przykład takimi zakupami:

W lutym po prostu dokupiłem więcej sprzętu, zamrażarkę, górę żywności i w miarę spokojnie oczekiwałem na bieg wydarzeń. Na szczęście puste sklepy okazały się scenariuszem, który się nie zrealizował. Niestety, reszta tak.

Mógłbym się zajadać popkornem obserwując w TV ludzi bijących się o papier toaletowy, gdyby nie to, że sam musiałem się bić o złoto dla zaopatrzenia moich klientów. Sceny, które na własne oczy widziałem u moich dostawców na Zachodzie nie da się określić inaczej niż “pożar w burdelu”. Ludzie po prostu wynosili wszystko, co było. W ciągu parunastu godzin wielkie skarbce zostały opróżnione ze złota. Wielkim sukcesem jest to, że byliśmy pierwszym sklepem, który powrócił do sprzedaży fizycznego złota w Polsce po globalnym wstrzymaniu obrotu złotem.

Na szczęście powoli zbliżamy się do końca tej pandemii. Duża fala w Polsce właśnie się kończy i wszystko wskazuje, że akcja szczepień zablokuje kolejną falę zachorowań. Teraz jest trochę jak w czasie bitwy o Berlin – mając choroby towarzyszące lub odpowiedni wiek trzeba uważać, żeby nie zginąć w ostatnich dniach wojny.

Pozostaje sprzątanie po zarazie. Ofiarami, oprócz zmarłych, osieroconych i z trwałym uszczerbkiem na zdrowiu jest więcej. Na przykład dzieci, które praktycznie straciły rok szkoły i kontaktów z rówieśnikami. A przede wszystkim przedsiębiorców, z których ogromnie duża grupa jest zrujnowana przez rządowe obostrzenia, jakże często bez sensu. Do ogromnych długów państw zachodnich zostały dopisane kolejne potężne sumy nowych zobowiązań, co przyspieszy moment bankructwa tych krajów.

Ta pandemia nie powinna być uznana za kolejne wydarzenie typu “zdarza się raz na 100 lat”. Przeciwnie. To jest ostrzeżenie, że w przeludnionym świecie w każdej chwili może dojść do jeszcze poważniejszej pandemii.

Share This Post

Rynek złota w 2021 roku, prognoza

Najczęściej powtarzającym się pytaniem, które pada pod moim adresem, jest to dotyczące cen złota w przyszłości. Staram się nie wypowiadać na ten temat z dwóch powodów. Po pierwsze powoduje to konflikt interesów, mój optymizm może być zrozumiany jako “naganianie” na zakup złota. Po drugie choć jestem przekonany, że natura walut papierowych musi prowadzić do wzrostu nominalnych cen złota, to nie dzieje się to na prostym wykresie. Bardzo prawdopodobne są przejściowe spadki cen czy nawet kilkuletnie okresy rynku niedźwiedzia, co może powodować rozczarowanie pytających: “jak to, miało rosnąć, a spada”.

Dlatego właśnie zachęcam do zapoznania się z niezależną od moich poglądów opinią specjalisty z branży surowców. Raport Doroty Sierakowskiej można pobrać w tym pliku:

Share This Post